Michał Rulski Michał Rulski
55
BLOG

Nie matura, a chęć szczera…po co nam ten egzamin?

Michał Rulski Michał Rulski Społeczeństwo Obserwuj notkę 3
Za każdym razem, gdy mamy maj, na ulicach widać grupy młodych osób w białych koszulach czy bluzkach, a w mediach pojawiają się informacje na temat ujawnionych arkuszy egzaminacyjnych, przecieków, błędów w zadaniach oraz samych poleceniach, z którymi musieli się zmierzyć tegoroczni maturzyści. Oprócz relacjonowania opinii samych absolwentów szkół średnich, czy np. matura z konkretnego przedmiotu była ich zdaniem łatwa, czy ją zdadzą oraz co planują robić po zakończeniu tego etapu swojej edukacji warto postawić pytanie – a co weryfikuje tzw. ,,egzamin dojrzałości” i w ogóle zakończenie edukacji na poziomie szkoły średniej? Czu możemy w ogóle mówić o dojrzałości tych ludzi i czy matura ma jakiekolwiek znaczenie w ich przyszłej karierze czy na rynku pracy.

Strasznie bawią mnie obrazki czy artykuliki, wskazujące jakie znane osoby nie mają matury, choć przeważnie są to gwiazdy czy gwiazdeczki estrady lub influencerzy, których zasięgi w mediach i wpływ na młodzież przekraczają wszelkie racjonalne granice. Jednak czy każdego, kto nie podejdzie do tego egzaminu lub podwinie się mu noga, czeka taka świetlana przyszłość? I tak młodzi ludzie w większości chcą zaliczyć maturę, tak aby mieć to z głowy, zrealizować ambicje czy oczekiwania rodziny lub liczą na to, że dobrze zdane egzaminy pozwolą im na dostanie się na upragnione studia.

Zanim jednak przejdę do kwestii przyszłości maturzystów, to zastanówmy się co ten egzamin weryfikuje? Mogłem usłyszeć od starszego pokolenia (starszego ode mnie, nie to że sam jestem młody), że przed wojną osoba z maturą prezentowała wysoki poziom intelektualny i kulturalny, mogąc aktywnie wejść w dorosłe życie, będąc podmiotową i świadomą swojego statutu. Patrząc krytycznie to mamy do czynienia z ,,egzaminem dojrzałości” tylko z nazwy, dość anachronicznej i odstającej od zastałej rzeczywistości. Osoby na tym etapie życia niestety są często dość zagubione, trudno wówczas mówić o jakiejkolwiek dojrzałości, czy to społecznej czy emocjonalnej. Dodatkowo w wielu analizach czy badaniach przesuwa się granica bycia młodzieżą, co musi się przekładać na podejmowanie decyzji zawodowych oraz życiowych lub ze zwlekaniem podejmowania przełomowych kroków w swoim życiu, pozostając w zawieszeniu czy też marazmie.

Zdanie kolejnego egzaminu na koniec etapu obowiązkowej nauki – wprawdzie obowiązek szkolny trwa do ukończenia szkoły podstawowej, lecz nie dłużej niż do 18. roku życia - dla większości jest jakaś konieczną granicą, nawet jeżeli uważają, że muszą się męczyć w szkolnych ławach, bez pomysłu na siebie. Jednym z plusów powrotu do czteroletniego systemu szkół średnich (5 lat dla techników) jest to, że pod wpływem otoczenia, dobrych nauczyciela lub jakieś inspiracji uczeń może mieć więcej czasu na odnalezienie jakiegoś pomysłu na siebie. W przypadku gdy chodziłem do liceum trzyletniego (po gimbazie), to w pierwszej klasie byłem zagubiony, w drugiej nietrzeźwy z racji stylu życia oraz ciągłych osiemnastek, a w trzeciej klasie obudziłem się, że muszę pisać jakiś egzamin determinujący moją przyszłość.

Oczywiście głównym problemem strukturalnym jest to, że młode osoby rzadko trafiają na wybitnych, zaangażowanych nauczycieli, co jest wypadkową złego systemu szkolnictwa. Otóż źle wyedukowani uczniowie liceów idą na studia, często z przypadku, gdzie niekoniecznie cieszą się z ich toku, z zajęć oraz wykładowców. Z braku laku powracają do systemu edukacji jako nauczyciele, często bez pasji, bez szacunku otoczenia i bez szacunku do samych siebie. I taki nauczyciel ma pomóc młodemu człowiekowi w wyborze życiowej drogi oraz przygotować go do niby najważniejszego egzaminu w życiu?

Poza tym dla części kadry pedagogicznej, która nie realizuje swojego powołania i chce gdzieś zarabiać, to takie straszenie istotnością matury oraz nadawanie statusu wykształceniu średniemu jest ułomnym naciskiem wpływu na młodych ludzi, którzy powinni przez 4 czy 5 lat być grzeczni i posłuszni, zajmując się tylko zakuwaniem do kolejnego egzaminu, którego wynik ma świadczyć o ich wiedzy, inteligencji, błyskotliwości, a każdy wie że tak nie jest.

Oczywiście kolejnym problemem jest przyszłość samych maturzystów, którzy mogą trafić na dość trudny rynek pracy, starając się wysyłać setki CV aby zdobyć jakiekolwiek doświadczenie oraz środki finansowe na własne potrzeby czy też iść na studia. Poszczególne uczelnie publiczne przeczuwając zagrożenie związane z niżem demograficznym oraz potencjalnym zamykaniem kierunków czy nawet wydziałów, chętnie przyjmują w swoje ściany jakichkolwiek absolwentów szkół średnich, nie patrząc na ich dotychczasowe wyniki edukacyjne czy też jakiekolwiek przygotowanie do studiowania, do zdobywania wiedzy na uczelni czy nawet gotowość do pisania prac zaliczeniowych. Pojawiają się też krytyczne głosy mówiące, że obecnie studia to tak naprawdę przedłużenie liceum, przesuwanie w czasie dorosłości, choć ponad połowa studentów i tak stara się w okresie studiowania zarabiać. Oczywiście o ile mają gdzie, bycie ciągle odrzucanym w procesie rekrutacyjnym na proste stanowiska, mierząc się przy tym również np. z astronomicznymi kosztami wynajmu nieruchomości w miastach akademickich.

Jak widać realne wejście w dorosłość dla maturzystów może okazać się dość brutalnym zderzeniem ze ścianą, lecz w dalszym życiu będą się mierzyć z większymi wyzwaniami. Patrząc jednak holistycznie, to tak najważniejszym powinno być naprawienie systemu edukacji, tak aby młodzi ludzie mogli z niego efektywnie korzystać, a nie przeskakiwać myślami od egzaminu do egzaminu, od świadectwa do świadectwa. Bez zastanowienia się nad całością wymiarów edukacji, żadna matura, egzamin ośmioklasisty, egzamin przedszkolaka (wiem nie ma go), egzamin gimnazjalisty (który zdawałem) czy przechodzenie od klasy do klasy, ze szkoły do szkoły, z wydziału na wydział, nie będzie miało większego sensu, gdyż będzie służyło wyłącznie odbębnieniu jakiegoś obowiązku, po którym możemy się zastanawiać, jak dużo czasu poświęciliśmy niby na swoją edukację, a nie widząc poprawy swojego życia.


Idealistyczny, poszukujący

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo