Renacie,
w uznaniu niewątpliwych sukcesów na polu poligrafii
i w pozasportowych aspektach funkcjonowania państwa
Kolejny sukces Platformy. Możemy być dumni z Polski. Państwo zdało egzamin.
Co prawda nie wygraliśmy, ale też „nic się nie stało”, wręcz przeciwnie - remis z Barceloną to autentyczny sukces. Co prawda może nie osobisty Tuska i Platformy - na trybunach nie widziałem Pana Premiera, ale może celowo nie pokazywano, żeby nie było Gwizdów i nie popsuć widowiska, albo żeby nie przyniósł pecha. Niemniej jednak nie jest tajemnicą, że na meczach Lechii bywał, a nawet chyba tej drużynie kibicuje. Sposób w jaki potraktowano debiutującego w FC Barca Neymara jednak mi się nie spodobał. Wolę w piłce wirtuozerię i klasę od przesadnej determinacji graniczącej z cyniczną i bezczelną brutalnością. I dziwnie kojarzyło mi się to z Donaldem Tuskiem. Neymar co prawda nie dał się kontuzjować (dorżnąć), ale piłkarze z Trójmiasta (sic!) najwidoczniej się go bali, jak Tusk Kaczyńskiego doceniając klasę i na wszelki wypadek grali nie fair – faulując i stosując raczej nie piłkarską, a hokejową zasadę „po bandzie”. Prawdopodobnie zgodnie z wytycznymi prowadzącego (trenera). Chłopak chciał się pokazać, ale notorycznie faulowany rozkładał tylko bezradnie ręce i robił zdziwione miny - widać z Ameryki - nie przyzwyczajony do „podwyższonych standardów Platformy” i gotów sobie jeszcze pomyśleć, że Polska to „dzika kraj”. Zresztą końcówka meczu zrobiła się chyba przez to brzydka i ktoś z Barcy nie wytrzymał, pomimo, że to mecz towarzyski był. Pokazał, że też potrafią faulować - kopnął naszego w piszczel tak, że musieli znieść go z boiska. Oczywiście nie pochwalam, ale raczej profilaktycznie zwracam uwagę na to, że akcja rodzi reakcję. I żeby czasami ktoś tego nie odczytał niewłaściwie, że mianowicie niby straszę Tuskiem lub Tuska, to od razu wyjaśnię, że nie muszę, bo musi to na Rusi. A w Polsce to jak kto chce – tak interpretować sobie znak jakim jest niewątpliwie kontuzja nogi – jeszcze może.
Generalnie to jednak sukces - końcówka taka se, ale daliśmy radę i wynik poszedł w świat. No i te dwie bramki – mówcie co chcecie –niesamowite. Szczególnie druga.
Ale są też na szczęście „inne, pozasportowe aspekty funkcjonowania państwa”. Szokujące info o istnieniu takowych pozyskałem od samego Pana Prezydenta, który to 10 czerwca br. W czasie spotkanie z rodziną olimpijską zadeklarował nawet chęć ich podkreślenia i dostrzeżenia.
Niestety nie wiem czy zauważył (dostrzegł), że JK został odznaczony najwyższym Gruzińskim odznaczeniem, bo faktem jest, że np. w takim Fakcie to nie podano jakim
Prawo i Sprawiedliwość nie konsultowało z ministerstwem spraw zagranicznych wizyty Jarosława Kaczyńskiego w Gruzji
http://www.fakt.pl/Jaroslaw-Kaczynski-w-Gruzji-MSZ-Nie-konsultowal-sie,artykuly,223259,1.html
Dziwi mnie jednak to, że się z tego odznaczenia nie cieszymy jakby i nawet nie wszyscy informują. A jak Tusk dostał Słońce Peru to trąbili. A to też najwyższe odznaczenie. I bliżej – w Europie. Wprawdzie nie wypuścił z więźnia opozycjonisty, ale się przynajmniej z nim spotkał i powiedział głośno co o tym myśli – cytuję za linkowanym Faktem
Lider Prawa i Sprawiedliwości spotkał się przed południem z prezydentem Micheilem Saakaszwilim i byłym premierem Gruzji Vano Merabiszwilim, który przebywa w zakładzie karnym. Jarosław Kaczyński ocenił, że ta wizyta była wstrząsająca.
– Warunki, w jakich przebywa były premier Gruzji, są niewyobrażalne – powiedział po spotkaniu prezes PiS. Zaznaczył, że takich praktyk nie spotyka się w cywilizowanym świecie.
A w tym słonecznym Peru to nie ma więźniów politycznych i w Afryce?
I o co chodzi z tym ukrywaniem faktu odznaczenia JK przez Fakt?
Prezydent Micheil Saakaszwili odznaczył Jarosława Kaczyńskiego gruzińskim Orderem Zwycięstwa św. Jerzego - najwyższym gruzińskim odznaczeniem.
http://niezalezna.pl/44259-jaroslaw-kaczynski-w-tbilisi-prezes-pis-odznaczony-orderem-zwyciestwa-sw-jerzego
za zasługi na rzecz umacniania niepodległej Gruzji.
http://wyborcza.pl/1,75477,14361374,Prezes_Kaczynski_w_Gruzji__Stal_sie_uczestnikiem_gry.html
Bo Gmyz też dostał ikonę św. Jerzego? A przecież i Rosjanie też mają taki Order św. Jerzegohttp://pl.wikipedia.org/wiki/Order_%C5%9Bw._Jerzego.
Chyba nie chodzi o to, że Tusk nie dostał?
A może… ten Saint George to zabił tego Smoka niepoprawnie i niezgodnie z nowym zakazikiem – bez ogłuszania znaczy się i chodzi o poprawność, tolerancję dla zwierząt, takie bratnie współczucie i taką platformerską solidarność z krakowskim Smokiem?
Dziwne też to dla mnie, że 10. Pan Prezydent spotyka się ze sportowcami, zamiast np. iść na miesięcznicę. Przecież ma blisko. Środa, 10 lipca 2013 Życzenia sukcesów na Igrzyskach Sportów Nieolimpijskich.
"Poniedziałek, 10 czerwca 2013
Spotkanie z rodziną olimpijską
- Sport ma wiele elementów wiążących go z kształtowaniem postaw obywatelskich – podkreślał prezydent Bronisław Komorowski podczas spotkania z rodziną olimpijską. Zaznaczył, że każdy sportowy sukces jest także sukcesem Polski i całego społeczeństwa..."
www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,2586,spotkanie-z-rodzina-olimpijska.html [pogrubienia moje]
Pan Prezydent Bronisław spotkał się z „rodziną olimpijską”, w obecności Doradcy i Generała w jednej osobie Stanisława Kozieja i przemówił między innymi tymi oto słowy:
„chciałbym podkreślić i dostrzec także te inne, pozasportowe aspekty funkcjonowania państwa”
(od 3:07 http://youtu.be/3_GD_rhJzYo?t=3m7s 3 minuty, 7 sekundy nagrania dostępnego też na stronie Prezydenta).
Cokolwiek to znaczy i cokolwiek miał na myśli Pan Prezydent, to zapewne też są i takie aspekty, o których i skoro o nich wspomniał. Zaproponował też „żebyśmy pamiętali także o tych, którym się nie udało”. Podziękował za sukcesy i życzył sukcesów. Zakończył optymistycznie: „i trzymam kciuki za dalsze sukcesy”. I tak trzymać panie Prezydencie.
Pan Premier zapewne dostrzegając owe „pozasportowe aspekty funkcjonowania państwa” (świat nie kończy się na piłce) też se jeszcze tego samego dnia - dziesiątego miesiąca czerwca 2013 roku wystąpił publicznie w telewizji publicznej - w ostatnim (jak dotąd) programie u Lisa - „Tomasz Lis na żywo”.
– Mój wybór jest jednoznaczny: dalej będę pracować w Polsce – oświadczył Donald Tusk. Tym samym zdementował spekulacje na temat swojego startu w wyścigu do fotela szefa Komisji Europejskiej.
Chyba jednak przegiął, bo jak się później okazało nie zna francuskiego i nic z tego. Zresztą Lis i Rus [sorki – literówka taka, literkę R mam na klawiaturze obok T] Tusk znają się nie od dziś. Okolicznościowe zdjęcie przypomniała też Gazeta Polska. Występowali już wcześniej wspólnie w podobnych produkcjach - np. w filmie „Nocna zmiana” również kręconym na żywo w czerwcu 1992r. Podoba mi się ten film, polecam, jeśli ktoś jeszcze nie widział. Dobrze zrobiony. Znani i lubiani aktorzy. Raczej niskonakładowy, bez efektów specjalnych ale profesjonalnie dopracowany od strony technicznej - majstersztyk. Dodano między innymi innowacyjne w owych czasach napisy, żeby było wiadomo co kto mówi (np. niektórzy mają problemy z dykcją, a inni nie mówili wyraźnie do mikrofonu).

Spadły co prawda słupki umiłowanej Platformie i trochę wody na miasto stołeczne Warszawę, jednak ze źródeł dobrze poinformowanych, via twitter.com dowiedziałem się, że HGW uprosiła BrKo, aby ten zachęcił wodę stojącą na ulicach Warszawy do spłynięcia do głównej rzeki a potem do Bałtyku. Woda ulega majestatowi.
W sąsiadującym z obwodem kaliningradzkim Elblągu nie udało się utrzymać władzy pomimo gospodarskich wizyt i zaangażowania, ani też się nie udało dorżnąć Wilka taśmami opublikowanymi przez nieznanych sprawców (przy okazji jednak postulowałbym przyznać jakieś nagrody albo dodatek dla funkcjonariuszy, bo się tych wyrazów na k i na s nasłuchali), ale za to ze strony internetowej Gazety uczciwej możemy się dowiedzieć, że Rosjanie się nas boją:
Sikorski: Rosjanie boją się, że gdy oddadzą wrak, Macierewicz znajdzie ślady bomby atomowej
„Wrak Tu-154M, który wciąż pozostaje w Smoleńsku, był jednym z tematów rozmowy z Radosławem Sikorskim w TVP Info. Prowadząca Kamila Biedrzycka-Osica zapytała: "Czy wrak tupolewa to jest to, czym Rosjanie teraz grają, coś, co psuje krew stosunkom polsko-rosyjskim?".
- Psuje na pewno - odpowiedział Sikorski i dodał: "Rosjanie nam powiedzieli, iż boją się, że gdy oddadzą wrak, Macierewicz znajdzie na nim ślady bomby atomowej. Irracjonalizm z jednej strony napędza irracjonalizm z drugiej strony. I dlatego m.in. nie mamy rozwiązania tej bolesnej dla nas sprawy". Sikorski nie chciał zdradzić, kto dokładnie wypowiedziała słowa o śladach bomby atomowej. Dopytywany przez dziennikarkę zdradził jedynie, że "wysoki rangą dyplomata rosyjski".
- Pan sądzi, że naprawdę by tak było? I dla dobra sprawy lepiej wraku nie sprowadzać? - spytała Biedrzycka-Osica. - Nie. Nasza prokuratura już ogłosiła, że wszystkie czynności związane z wrakiem zakończyła i może zamknąć śledztwo bez wraku. Dla nas to jest teraz bardziej pamiątka niż dowód w sprawie - odpowiedział Sikorski.”
http://m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,13587275,Sikorski__Rosjanie_boja_sie__ze_gdy_oddadza_wrak_.html
Przypadki Radosława Sikorskiego zdumiewają, ale szczególnie liczba mnoga.
Nie pojedynczy jakiś osobnik - konkretny znany z imienia i nazwiska Rosjanin i nie osobiście jednemu Ministrowi powiedział, ale „Rosjanie nam powiedzieli”. A znany antykomunista (tabliczka „strefa zdekomunizowana”) zapewne mówi językiem dyplomacji, a nie komunistów, którzy to mawiali w liczbie mnogiej – przypomnę braciom młodszym – np. rozmowa ta mogłaby mieć taką oto formę:
RS: - Zdrastwujtie (witajcie / bądźcie pozdrowieni / zdrowi – pozdrowienie takie po rosyjsku i w liczbie mnogiej), to ja Radek / tu polskij minister spraw inostrannych (zagranicznych) – gaworitie nam bystra (powiedzcie nam tu szybko) towarzyszu czy oddacie wreszcie tego wraka tupolewa? I kiedy, bo się pytają w Brukseli.
Rosjanie: – Zdrastwujcie Tawariszcz (Towarzyszu) Radek. Radujemsia was słyszat’ (cieszymy się was słysząc), my… [wysoka rangą dyplomata rosyjski], powiemy wam tak, my Rosjanie to byśmy wam poliakam może i zwrócili tego wraka bez zbędnej zwłoki, ale się boimy tego PiS-a złego prawie tak jak to ujęła Pani Ewa Wójciak. A szczególnie to tego Antoniego, że znajdzie na nim ślady атомов - атомной бомбы (bomby atomowej, czy też atomów bomby). Bo sam wrak to już umyliśmy i dla was to powinna być raczej pamiątka niż dowód. I gdybyście nie chcieli go badać to byśmy już dawno go wam oddali, bo po co on nam tu. I oczywiście mamy tu pełne zaufanie do towarzysza Donalda, ale ten Antoni… to jest nieprzewidywalny i tego się boimy. I prosimy was - tylko nie ujawniajcie naszego nazwiska. Bo się boimy.
Skoro jednak źródła nie ujawniono, to idąc śladem rozumowania sędziego rozgrzanego
Poseł PiS Jacek Sasin ma przeprosić prezydenta Komorowskiego
Gazeta Wyborcza Chodzi o słowa: 'Lecha nie ma, ale został ten drugi', które, jak twierdził Jacek Sasin, miał wypowiedzieć prezydent Bronisław Komorowski.
– być może takiej rozmowy nie było.
Niemniej jednak Radek i Rosjanie zostali już niejako awansem dopisani na Listę bojowników – czyli tych co to się boją Prawa i Sprawiedliwości.
I to byłby kolejny sukces Platformy. Przypomnę, że nie pierwszy i zapewne nie ostatni. Umiłowana Platforma słynie wszak z kolejnych sukcesów właśnie. Chociaż może jeszcze nie wszyscy to postrzegają, właściwie - znaczy się tę rzeczywistość, rzeczywistość rzeczywistą - oczywiście, czyli sukces. Chyba się trochę pogubiłem. Na szczęście światły Pan Minister rzeczowo poucza i praktycznie wyjaśni „co jest tym właściwym postrzeganiem” - „rzeczywistość rzeczywista, którą postrzegamy, czyli polski sukces”. Zresztą to czysta poezja i miód na spragnione kolejnych sukcesów uszy optymistów, dlatego nie przedłużając już dłużej oddajmy Mu Jego głos głośny głosowy
„więc jeśli ważni Amerykanie nas chwalą, dają nam nagrody za [y] za to, co osiągnęliśmy w ostatnich 20 latach, no to daje mi jakąś dozę [ehm] pewności, że rzeczywistość rzeczywista, którą postrzegamy [e ym] czyli polski sukces [em] jest [y] tym właściwym postrzeganiem”
http://youtu.be/AFaZd1QQqrg od 4:48
Warto też zobaczyć w 40 (czterdziestej) mniej więcej sekundzie samego Pana Prezydenta Bronisława, już wtedy pokazującego bez wąsa, za to w asyście wspomnianego już wyżej Generała Kozieja oraz samego Redaktora Naczelnego o dobrym Imieniu Adam, który to wyszedł osobiście Pana Prezydenta powitać i po powitaniu posłusznie podąża za Panem Prezydentem poniekąd (około 1 minuty). Nie powinno zatem już nikogo dziwić, że „negatywne treści” p. a. Adama są „sprzeczne z zasadami współżycia społecznego”. Ty bardziej, że około 3:30 (3 minuty, trzydziestej sekundy) możemy usłyszeć, że Gazeta Wyborcza „jest instytucją demokracji polskiej”. Zresztą posłuchajmy sami, żeby nie uronić ani jednej głoski:
„... te nagrodę otrzymuję razem z Heleną Łuczywo i to jest oczywisty sygnał, że to jest nagroda za [za] uznania, za to co zrobiliśmy razem, czyli za Gazetę [wy] Wyborczą. Jest to wyraz uznania tego, że to jest Gazeta dobra, interesująca, [Łu] [Ł]uczciwa, do dobrze [re] redagowana, a przede wszystki[e]m, że ta Gazeta jest tym czym chciała by być - jest instytucją demokracji polskiej, ważną instytucją, [ z z ym] że bez Gazety PO Polska była by inna. I zdaniem Tych, którzy nas na nagrodzili byłaby gorsza i ja się z nimi zgadzam.”.
http://about.me/piotrs Tu i tam pisuje, jak takom Ochotem czuje, albo cuś mnie obliguje. | "Vi sono momenti, nella Vita, in cui tacere diventa una colpa e parlare diventa un obbligo" - Oriana Fallaci. ________________ np.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Rozmaitości