Napisałem ostatnio - trochę ironiczny przyznaję - traktat o potędze poezji obywatelskiej (CZYSTA POEZJA. POTęGA SŁOWA).
Okazuje się jednak, że biskupi nie gęsi i poniższa wypowiedź nadaje się do oprawienia w ramkę:
"atmosfera buntu i pogardy wobec władzy kościelnej, którą zaszczepił Ksiądz w swych wiernych potwierdzają słuszność podjętych decyzji” – abp Hoser. http://tvp.info/informacje/polska/abp-hoser-odrzucil-prosbe-ks-lemanskiego/12096261
I to już nie żarty, ale mocne słowo i konkretne, znakomicie opisujące rzeczywistość. Widać światło. Nie dodam czyje, żeby nie drażnić ateistów. Mocne, ale prawdziwe i pozwalające się nawrócić. Jeśli ktoś chce oczywiście, bo przymusu niestety nie ma.
Bingo – jak zwykł komentować trafione teksty dotknięty cenzorskimi szykanami Platformy hostingowej Media Obywatelskie S.A. Sowiniec.
Zgoda buduje, a posłuszeństwo obowiązuje. Nawet jeśli taki ksiądz patriota jeden z drugim uważa, że ma rację w swoim wewnętrznym przekonaniu to powinien zgodnie z zasadą posłuszeństwa się podporządkować woli przełożonych. Siedzieć samotnie i w milczeniu, może jest nadzieja – jak napisano w księdze Lamentacji (3, 28)
28 Niech siedzi samotny w milczeniu,
gdy On na niego je włożył.
29 Niech usta pogrąży w prochu!
A może jest jeszcze nadzieja?
30 Bijącemu niech nadstawi policzek,
niechaj nasyci się hańbą!
Kaf.
31 Bo nie jest zamiarem Pana
odtrącić na wieki.
http://www.nonpossumus.pl/ps/Lm/3.php
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=696&slowa=milczeniu
o czym uprzejmie donoszę łącząc się „w bulu i nadzieji z narodem japońskim” i Panem Prezydentem Bronisławem.
Przynajmniej o. Mądel wydaje się być wykształconym i niegłupim, ba nawet erudytą, trudno więc go podejrzewać o brak świadomości. W szczególności tego co czyni opowiadając się często nawet wbrew logice po stronie ZOMO i konsekwencji z tym związanych. Przykro mi, ze go prawdopodobnie dotknął zakaz i mu współczuję, ale absolutnie sobie zasłużył na tę uciążliwość, przynajmniej w moim najgłębszym przekonaniu. I nie ma co lamentować. Ani prowokować wiernych do buntu przeciwko przełożonym kościelnym. Podobnie jak ks. Lemański.
Na pocieszenie mogę dodać, że to co ich spotkało i tak nie jest tak tragiczne i drastyczne w formie. Mogło być gorzej gdyby żyli w innych czasach. Św. Jan od Krzyża („Jan de Yepes… Jest patronem karmelitów bosych.”) doświadczył uwięzienia przez współbraci. Jednak porównanie księży patriotów do tej postaci wydaje się mi być niestosowne. Nie rozumiem po co właściwie i w czyim interesie księża patrioci jątrzą i dzielą. A o co chodziło świętemu przynajmniej mogę się z grubsza domyślać (chyba o autentyczną reformę reguł zakonnych i powrót do tradycji np. poprzez odrzucenie trzewików), co wprawdzie może się wydawać dzisiaj śmieszne, ale zakładam, że raczej miał dobre intencje. Których to u księży patriotów jakoś nie dostrzegam. Może to wynikać z mojego braku wiedzy lub poziomu oświecenia oczywiście.
Przy okazji zamiast rysu historycznego sentymentalne wspomnienie z poprzedniej epoki zaserwuję. Pamiętam, ze jeszcze jako małolat podróżując po Polsce za czasów słusznie minionej komuny trafiłem z Anką do gościnnych Karmelitów Bosych gdzieś pod Łodzią chyba. Wykazali się postawą zaiste chrześcijańską „głodnych nakarmić” i poczęstowali nas… białym serem. Ser był wyśmienity i własnej produkcji chyba, ale nie mogłem się nim spokojnie delektować, bo widok grzecznie (jak przystało na sługę) stojącego obok stołu bosego zakonnika i skojarzenie z „jak głupi do sera” powodowały w nas niekontrolowane napady śmiechu. A może to też głód i dzika radość z tego sera, już dokładnie nie pamiętam J Był świeży i naturalnie produkowany, zapewne zgodnie z regułą św. Jana od Krzyża. Takiego sera -białego to w nowoczesnych Stanach (USA) podobno nie znają.
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, św. Jan od Krzyża oprócz reformy i wynikających z niej pożytków, w tym też konkretu w postaci wspomnianego białego sera jeszcze uraczył nas strawą duchową - przepiękną poezją, która zapewne by nie powstała gdyby nie owe uwięzienie. Nie samym serem bowiem żyje człowiek. I tu solidaryzując się z reformatorami dbającymi o powrót do korzeni chrześcijaństwa i niejako przyłączając się do grona buntowników wyrażę swoje niezadowolenie z komentarzy, które to moim zdaniem przesłaniają przesłanie pierwotnego tekstu. Zamiast czystego tekstu Nocy ciemnej (Oscura noche del alma) znajduję bowiem oto jakieś mgliste i nieczytelne dla mnie Objaśnienia np. tu http://voxdomini.com.pl/duch/mistyka/jk/noc-1-1.htm#D2 i tu http://www.karmel.pl/klasyka/noc/baza.php?id=02. Trudno mi je oddzielić od poezji i właściwie to nie wiem od kogo pochodzą, czy od samego św. Jana od Krzyża, czy też nie. A nawet jeśli od samego poety to są po prostu za długie i dla mnie jakieś takie nudnawe. Odbieram je (te Objaśnienia) tak, jakby ktoś mi tłumaczył co poeta miał na myśli. Dlatego na złość tłumaczom też się zbuntuję i wrzucę takie oto swoje – przerobione i okrojone tłumaczenie bliższe mojemu sercu, a co mi tam, niech mnie wyśmieją, bo chyba nie ukryją albo ocenzurują:
"W noc jedną pełną ciemności,
Udręczeniem miłości rozpalona,
O wzniosła szczęśliwości!
Wyszłam nie spostrzeżona,
Gdy chata moja była uciszona." ...
- W tę noc pełną ciemności
Tęsknotami w miłości rozpalona,
O boska szczęśliwości!
Wyszłam nie postrzeżona,
Podczas gdy mój dom był już wyciszony.
.. Bez światła i prowadzenia
Prócz tego, które w mym sercu płonęło.
I to mnie prowadziło
Pewniej niż światło południa,
Tam gdzie mnie oczekiwał
Ten którego dobrze znałam
Gdzie nie było widać nikogo innego.
O nocy coś prowadziła!...
Czyli i tak mają szczęście, bo ja np. to na miejscu ich przełożonych oprócz zakazu pewnie jeszcze złośliwie bym im kazał chodzić na katechezy, a Wielebnemu o. Mądelowi tłumaczyć poezję św. Jana od Krzyża. J
http://about.me/piotrs Tu i tam pisuje, jak takom Ochotem czuje, albo cuś mnie obliguje. | "Vi sono momenti, nella Vita, in cui tacere diventa una colpa e parlare diventa un obbligo" - Oriana Fallaci. ________________ np.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Rozmaitości