demotywatory.pl/3765165/Tajemnice-Smolenska
Będąc osobą kompletnie nie związaną z żadnym ugrupowaniem politycznym, ani żadnym nurtem myślowym współczesnych polskich partii politycznych, od samego początku wydarzeń w Smoleńsku w duchu czułem, że coś tu nie gra.
Wszak nie często rozbija się samolot z dwoma prezydentami i niemal 100 ważnymi osobami na pokładzie.
Mimo, że nie należałem do sympatyków śp. Lecha Kaczyńskiego - nota bene profesora historii - to wiadomości o jego osobie i jego szanownej małżonce ujawnione dopiero po ich śmierci uświadomiły mi o ich wielkości, nie politycznej, ale zwykłej, ludzkiej.
Nie zapominajmy, że wszelkie media kreowały ich bardzo negatywnie, a najgorszą wadą Pani Marii było przynoszenie kanapek mężowi przed podróżą (co wg mnie akurat było olbrzymim plusem dla kochającej żony).
W perspektywie czasu jeśli porównamy dwie pary prezydenckie Kaczyńscy vs. Komorowscy ilość wpadek, kulturę osobistą, wykształcenie itp. Ręce opadają.
Co ciekawego zobaczyłem po katastrofie, co wprawiło mnie w zastanowienie?
- To, co się działo przez pierwsze minuty lub godziny, akcja ratunkowa, której nie było oraz niezgodność czasu katastrofy.
- Szybkie przejęcie obowiązków przez p. Komorowskiego
- Atmosfera jaka panowała mięcy obozem PO i PiS. Uważam także, że Premier powinien złożyć Jarosłąwowi kondolencje zaraz po katastrofie jeszcze na lotnisku w Smoleńsku a nie po kilku dniach.
- Zastanowiła mnie także mgła, która o tej porze roku rzadko gości w Smoleńsku, jednak można jeszcze tłumaczyć to zbiegiem okoliczności.
Najbardziej zastanawiającay jest sposób prowadzenia dochodzenia i trudności, jakie stwarzali Rosyjscy śledczy.
Nie może umknąć uwadze fakt, że ktoś na taśmach słyszał jakieś głosy, których nie było oraz że nasi politycy zgodzili się ze stwierdzeniami, że pilot był pijany.
Widać wyraźnie, że ktoś chciał szybko zakończyć sprawę, kiedy wiadomo, że tu najważniejsza była dokładność. A wiadomo, że wrak nie został dobrze zabezpieczony, ciała nie były dobrze przebadane, skrzynki długo leżały u Rosjan, na wrak nie mozemy się doczekać a obecne próby ponownych badań napotykają na ogromne trudności.
Właściwie zamiast przeaanlizować wątpliwosci związane z katastrofą i uciąć wszelkie spekulacje obecny rząd owe wątpliwości piętrzy i jak kiedyś myślałem, że to była katastrofa i pech pasażerów, to obecnie zasatnawiam się, czy faktycznie nie było jakiegoś spisku.
Smaczku dodają kolejne fakty, jak np można z odległości 150 m we mgle ocenić, że "wsie pogibli"? i inne przy okazji wychodzące.
Tak prawdę mówiąc, na miejscu premiera schowałbym się pod ziemię i spod niej nie wychodził zaraz po katastrofie, wiedząc, że i tak był pośrednio winny nie tyle samej katastrofie, co atmosferze pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami PiS.
Na zakończenie dorzucę coś w okolicach rzeczy niewiarygodnych:
Jakiś izraelski matematyk z innym uczonym przeanalizowali (aramejski) Stary Testament i jak podaje źródło, czytając litery po skosie, stworzyli krzyżówkę, gdzie słowa układały się w historię świata.
Żeby było ciekawie, natrafiłem na dyskusję, gdzie ktoś znający temat wyszukał słowo "smoleńsk" krzyżujące się z "bomba" oraz "anglik", wg sugestii miano anglika przyporządkowano jednemu ministrowi, który z Anglią miał dużo wspólnego...
Mam nadzieję, że prawda wyjdzie na jaw i skończą się spekulacje, jednak jak wspomniałem na początku - zbyt dużo jest tych niejasności.


Komentarze
Pokaż komentarze