piotrangler piotrangler
207
BLOG

Podwórkowa polityka?

piotrangler piotrangler Polityka Obserwuj notkę 3


      Mała prośba na początek. Zanim zaczniecie czytać usiądźcie sobie wygodnie i odprężcie się.

     Opowiem Wam pewną ciekawą historię, która jest warta Waszego cennego czasu, tak myślę.

     Na pewno wielu spośród Was jest rodzicami, więc nie bierzcie tego tekstu za bardzo do siebie. Może Was trochę zdziwić opisana sytuacja, ale, jak w większości opowieści, morał pojawia się na końcu.

     Pewnego słonecznego dnia usiadłem sobie na ławeczce w parku i podziwiałem piękno budzącej się do życia przyrody. W pobliżu znajdował się osiedlowy plac zabaw, z którego rozlegał się głośny gwar bawiących się tam dzieci. Zacząłem więc oglądać ich beztroską zabawę i przypominały mi się słodkie czasy dzieciństwa, którego obecnie dzieci wysyłane w wieku 3 lat do szkoły chyba wiele nie zaznają, zwłaszcza, że dziadkowie będą chodzić do pracy do 67 roku życia. Ale do tematu.

    Nagle moją uwagę przyciągnęła dziwna sytuacja.

    Zobaczyłem, że dwóch młodych bawiących się grzecznie chłopców nagle zaczęło się okładać pięściami, wprawdzie słabo i niecelnie, ale walka trwała.

    Chłopcy bardzo się różnili od siebie. Jeden wyglądał na porywczego zawadiakę, drugi z pozoru grzeczny, jednak bardziej określiłbym go jako cicha woda i też niezły ananas.

    Zauważyli sytuację rodzice jednego oraz drugiego chłopca i wkroczyli do akcji.

-      Co tu się stało?

-      Mamo! On zaczął się przezywać

-      A on mnie popchnął – powiedział drugi

-      A on mnie uderzył – zaczęło się wyliczanie

   Rodzice natomiast, jak to rodzice, przekonani o prawdomówności swoich dzieci, zaczęli wyrzucać sobie nawzajem, jak tamci wychowali swoje dziecko? I zaczęła się kłótnia między rodzicami.

   Chłopcy korzystając z nieuwagi rodziców znowu zaczęli się zaczepiać, ale teraz do walki włączyli się koledzy tych chłopców i podzielili się na dwie grupy walcząc między sobą a przy okazji demolując ledwo trzymające się elementy placu zabaw...

 ...

...Nie wiadomo jak długo trwałaby kłótnia między rodzicami dzieci z dwóch obozów, gdyby nie przyszła wychowawczyni obu chłopców, która dobrze wiedziała jakie z nich ziółka.

   Nie patrząc na rodziców podeszła do tych dwóch zaciekle walczących chłopaków spojrzała obiektywnym okiem i krzyknęła:

-      Jarek! Donald! Natychmiast się uspokoić! - na placu zaległa cisza a rodzice osłupiali patrzyli na sytuację.

-      Proszę Pani to on zaczął...

-      Oboje jesteście siebie warci! Nie byłoby bójki, gdyby drugi nie oddał! Przeprosić się w tej chwili i podać sobie ręce.

-      Nie! – odpowiedzieli chórem chłopcy

-      W takim razie obaj marsz do kąta, aż przemyślicie, co złego zrobiliście i szlaban na politykę przez 4 lata. A pozostali zostają i sprzątają plac zabaw i naprawiają to, co popsuli. Jak naprawią, to z kieszonkowego zaczną się składać na nowe elementy do placu zabaw

-      A jak nie?

-      A jak nie, to nie mają tu wstępu.

 

Czy to bajka? A może prawdziwa opowieść? Czas pokaże.

(*Wszelkie podobieństwo do postaci rzeczywistych jest nieprzypadkowe)

 

Oczywiście mam dzieci i staram się obiektywnie oglądać otoczenie.

Jeśli ktoś odczytał dwóch chłopców, jako liderów partii PO i PiS, ich kolegów jako członków partii i sojuszników, rodziców jako zwolenników tych partii, wychowawczynię jako obywateli obiektywnych, a plac zabaw jako naszą kochaną Ojczyznę – Polskę, to miał rację.

 

Nie uważacie, że to wygląda przerażająco dziecinnie i prawdziwie?

piotrangler
O mnie piotrangler

rzetelny, otwarty, szczery, tolerancyjny, chętny do pomocy, troszczę się o dobro wspólne.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka