Miałem dzisiaj bardzo ciekawy sen...
Otóż śniło mi się, że stanąłem przed bramą nieba.
Po chwili pukania otworzyły się wrota, w których stanął święty Piotr.
Zaprosił mnie do środka i wprowadził do olbrzymiego pomieszczenia ze ścianami obwieszonymi mnóstwem zegarów.
Zdziwił mnie ten widok więc zapytałem:
- Święty Piotrze, co to są za zegary?
- Posłuchaj. Te tarcze nie pokazują czasu.
- A co? - zapytałem
- Spójrz, to jest twoja tarcza - powiedział pokazując tarczę, na której wskaźniki przeskakiwały od czasu do czasu, jedna szybciej, druga wolniej - pierwsza wskazuje moment, kiedy skłamałeś, a druga, kiedy popełniłeś jakiś grzech...
- I każdy ma taką tarczę?
- Tak. To na przykład jest tarcza Twojej żony - pokazał kolejną tarczę, na którek wskazówki poruszały się wolniej niż na moim.
- Niesamowite - odpowiedziałem - a tarcze moich dzieci i sąsiadów?
- O popatrz, tutaj są i wskazał na kolejne.
- A tak jeszcze zapytam, a macie może tarczę Donalda Tuska?
- A tej jednej akurat nie mamy
- Dlaczego?
- Bo Lucyfer skarżył się, że mu w piekle klimatyzacja się popsuła i potrzebował niesamowicie silnego i szybkiego wiatraka.
Okazało się, że wystarczająco silnych wiatraków nie produkują, a tarcza Tuska pasuje mu idealnie.
Czy to na pewno był sen...?


Komentarze
Pokaż komentarze