Umówmy się, że wybory na Białorusi przebiegły spokojnie. Za to po wyborach zaczęła się regularna rozprawa z manifestantami. Jeszcze przed manifestacją pobito Uładzimira Niaklajeua, lidera kampanii "Mów prawdę!". Szedł on na Plac Październikowy, gdzie opozycja organizowała wiec. Zgodnie z informacją rozpowszechnianą przez Radio Swoboda, Niaklajeu zaatakowany został przez grupę około 50 ludzi ubranych na czarno.
Podczas manifestacji przedstawiciele opozycji, którzy w wyborach byli kontrkandydatami Łukaszenki, Andrej Sannikau i Mikoła Statkiewicz, wraz z grupą osób towarzyszących, usiłowali dostać się do gmachu rządu, w którym znajduje się także parlament. Mieli oni zamiar zażądać od władz MSW i prokuratury aby spowodowały wyjście do manifestantów przedstawiciela Łukaszenki. Domagano się wypuszczenia działaczy opozycyjnych, zatrzymanych przed i w dniu wyborów.
Nie udało się wejść do budynku, bo wewnątrz zabarykadowali się funkcjonariusze OMON. Doszło do ataku, który, jak sugerują uczestnicy manifestacji, mógł być prowokacją, a najaktywniejsi z atakujących, niewykluczone - byli funkcjonariuszami bezpieki. W każdym razie atak na budynek rządowy stał się pretekstem do brutalnej rozprawy z osobami protestującymi na Placu Niepodległości. Wśród zatrzymanych byli m.in. dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białoruś Andrzej Poczobut, współpracownicy TV Biełsat: Tacciana Bublikowa i Timafiej Kasperowicz, szef redakcji językowej Biełsatu: Źmicier Sauka. Pobito operatora tej stacji Alesia Borodzienkę, za to, że wcześniej filmował pobicie Uładzimira Niaklajeua. Stracił wówczas kamerę, a drugą podczas zatrzymania. Do dziennikarzy tej stacji dzwoniono z pogróżkami.
Dziś rano prezydent Bronisław Komorowski, parafrazując tytuł znanej książki Remarque’a, podsumował wydarzenia na Białorusi: „Na wschodzie bez zmian”. W ostrym tonie wypowiedział się także Jerzy Buzek. Parlament Europejski będzie jednak debatować nad sytuacją na Białorusi dopiero w styczniu. Prezydent Miedwiediew oświadczył, że to co się dzieje na Białorusi, to wewnętrzna sprawa tego kraju. I to jest te kilka przyczyn, dla których nie zgadzam się z prezydentem Komorowskim. Nie powinien był parafrazować tytuły książki Remarque’a a przypomnieć ją bez zmian. No może uszczegółowić – 100 lat później.
„Na zachodzie bez zmian”! 100 lat później zachód ma swoje święta, zakupy, sklepy, odwiedziny rodzin, interesy, Euro i strefę Schengen, wolność i spokój. Nic tego nie jest w stanie zakłócić, a zwłaszcza wybory na Białorusi. Może w styczniu...
A wobec tego... na zachodzie bez zmian!


Komentarze
Pokaż komentarze (11)