Piotr Sobieski Piotr Sobieski
399
BLOG

Na zachodzie bez zmian

Piotr Sobieski Piotr Sobieski Polityka Obserwuj notkę 11

Umówmy się, że wybory na Białorusi przebiegły spokojnie. Za to po wyborach zaczęła się regularna rozprawa z manifestantami. Jeszcze przed manifestacją pobito Uładzimira Niaklajeua, lidera kampanii "Mów prawdę!". Szedł on na Plac Październikowy, gdzie opozycja organizowała wiec. Zgodnie z informacją rozpowszechnianą przez Radio Swoboda, Niaklajeu zaatakowany został przez grupę około 50 ludzi ubranych na czarno.

Podczas manifestacji przedstawiciele opozycji, którzy w wyborach byli kontrkandydatami Łukaszenki, Andrej Sannikau i Mikoła Statkiewicz, wraz z grupą osób towarzyszących, usiłowali dostać się do gmachu rządu, w którym znajduje się także parlament. Mieli oni zamiar zażądać od władz MSW i prokuratury aby spowodowały wyjście do manifestantów przedstawiciela Łukaszenki. Domagano się wypuszczenia działaczy opozycyjnych, zatrzymanych przed i w dniu wyborów.

Nie udało się wejść do budynku, bo wewnątrz zabarykadowali się funkcjonariusze OMON. Doszło do ataku, który, jak sugerują uczestnicy manifestacji, mógł być prowokacją, a najaktywniejsi z atakujących, niewykluczone - byli funkcjonariuszami bezpieki. W każdym razie atak na budynek rządowy stał się pretekstem do brutalnej rozprawy z osobami protestującymi na Placu Niepodległości. Wśród zatrzymanych byli m.in. dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białoruś Andrzej Poczobut, współpracownicy TV Biełsat: Tacciana Bublikowa i Timafiej Kasperowicz, szef redakcji językowej Biełsatu: Źmicier Sauka. Pobito operatora tej stacji Alesia Borodzienkę, za to, że wcześniej filmował pobicie Uładzimira Niaklajeua. Stracił wówczas kamerę, a drugą podczas zatrzymania. Do dziennikarzy tej stacji dzwoniono z pogróżkami.

Dziś rano prezydent Bronisław Komorowski, parafrazując tytuł znanej książki Remarque’a, podsumował wydarzenia na Białorusi: „Na wschodzie bez zmian”. W ostrym tonie wypowiedział się także Jerzy Buzek. Parlament Europejski będzie jednak debatować nad sytuacją na Białorusi dopiero w styczniu. Prezydent Miedwiediew oświadczył, że to co się dzieje na Białorusi, to wewnętrzna sprawa tego kraju. I to jest te kilka przyczyn, dla których nie zgadzam się z prezydentem Komorowskim. Nie powinien był parafrazować tytuły książki Remarque’a a przypomnieć ją bez zmian. No może uszczegółowić – 100 lat później.

„Na zachodzie bez zmian”! 100 lat później zachód ma swoje święta, zakupy, sklepy, odwiedziny rodzin, interesy, Euro i strefę Schengen, wolność i spokój. Nic tego nie jest w stanie zakłócić, a zwłaszcza wybory na Białorusi. Może w styczniu...

A wobec tego... na zachodzie bez zmian!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka