W 2007 r. wydawnictwo Książka i Wiedza przekazała polskim czytelnikom książkę pod wiele mówiącym tytułem „Paranoja polityczna”. Autorzy Robert S. Robin i Jerrold M. Post to osoby jak najbardziej kompetentne, aby zabierać głos w tej sprawie. Solidna podbudowa teoretyczna została bogato zilustrowana przykładami paranoi w takich zjawiskach jak czarownice z Salem, wyprawy krzyżowe, Świątynia Ludu Jima Jonesa w Gujanie czy Aum Najwyższa Prawda w Japonii. Ekstremistycznym ugrupowaniom, sięgającym po przemoc, w imię chrześcijaństwa, islamu, judaizmu, przewodzili przywódcy o paranoicznej osobowości: Idi Amin, Pol Pot, Hitler, Stalin...
W roku gdy ukazała się ta książka, nic nie wskazywało na to, że nastąpią wydarzenia, które położą się cieniem na postaci Jarosława Kaczyńskiego. Prezydentem RP od 2005 r był Lech Kaczyński, a w październiku 2007 r. odbyły się przedterminowe wybory parlamentarne, które rozpoczęły wciąż trwającą serię porażek Prawa i Sprawiedliwości. Partia ta straciła przewagę w Parlamencie na rzecz Platformy Obywatelskiej (209 mandatów), a Liga Polskich Rodzin i Samoobrona, sztandarowi koalicjanci w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, nie przekroczyły progu wyborczego. To również wtedy wyraźnie dały znać o sobie niepokojące objawy w zachowaniu prezesa PiS. Jarosław Kaczyński, mimo przegranej PiS, odtrąbił wygraną. Jego partia uzyskała 166 mandatów, czyli o 11 więcej niż w poprzedniej kadencji Sejmu. Pobieżna analiza nowego układu sił w Sejmie pozwalała przypuszczać, że najlepsza dla PO będzie koalicja z PSL (45,43 % mandatów + 6,74% = 52,17%), która dawała tym partiom przewagę nad pozostałymi i swobodę działania. Ewentualna koalicja PiS i LiD (36,09% + 11,52% = 47,61%) nie dawała wystarczającej przewagi takiej koalicji, i, co ciekawe, była nie do zaakceptowanie, nie przez PiS, a przez LiD. I tak też się stało. PO zawarła najlepszą dla siebie koalicję i najmniej kosztowną.
Ówczesne oświadczenie Kaczyńskiego, że wygrał, można było odbierać w kategoriach gry politycznej. To, co działo się później skłania jednak do zweryfikowania takiego wniosku i spojrzenia na tragiczne wydarzenia, które dotknęły nasz kraj, pod innym kątem. Wtedy również pojawiły się pierwsze głosy, że wyborcy zostali zmanipulowani, bo gdyby nie byli to wynik wyborów byłby inny...
Paranoja – choroba psychiczna, dla której typowe są usystematyzowane urojenia oraz projekcja osobistych konfliktów, przypisywanych rzekomej wrogości otoczenia; chroniczna psychoza funkcjonalna, rozwijająca się w podstępny sposób. Charakteryzuje się uporczywymi, nie ulegającymi zmianom, spójnymi pod względem logicznym urojeniami, dotyczącymi przeważnie prześladowań albo związanymi z manią wielkości. (Robins, Post, Paranoja Polityczna, W-wa 2007)
Paranoję polityczną, jak przekonują autorzy, trudno jest zrozumieć jak i zdiagnozować. Na początku, w punkcie wyjścia, „jest tylko wypaczeniem właściwej reakcji”. Wszelkie granice przekraczane są z czasem. Kluczowymi elementami zespołu paranoicznego są skrajna podejrzliwość, przekonanie o centralności swojej osoby, mania wielkości i wrogość, również lęk przed utratą niezależności, projekcja i urojenia. Paranoik przekonany jest o tym, że jeśli nawet na chwilę straci czujność skutki mogą być fatalne. Autorzy wskazują na siedem elementów paranoi. Są to podejrzliwość, ksobność, mania wielkości, wrogość, lęk przed utratą niezależności, projekcja, myślenie urojeniowe. Duża ilość przejawów paranoi ma charakter mechanizmów obrony przed ambiwalentnymi uczuciami. Paranoik będzie się upierał przy tym, że jest obiektem prześladowań, mimo że nic na to nie wskazuje. Zakwestionowanie wyobrażenia o zagrożeniu jest dla paranoika nie do przyjęcia ponieważ z psychologicznego punktu widzenia jest ono konieczne dla jego dobrego samopoczucia. Przyjęcie faktu, że mało znaczy, leży poza jego możliwościami. Ciągłe dowodzenie, że jest centralnym obiektem spisku daje mu pożądaną pewność siebie. A jako centralny punkt zainteresowania wspólnoty wrogów, staje się ważny.
Dla Hitlera „wspólnotę wrogów” stanowili Żydzi, dla Stalina – wrogowie ludu, dla Kaczyńskiego – Tusk i cała PO. Paranoi politycznej towarzyszyła obłędna, porywająca ideologia. Paranoicy zdobywali szerokie poparcie, nieraz ulegały im całe narody. Ideologia jest tu typowym elementem, podobnie jak krwawe żniwo.
Postmodernistyczny świat dość niechętnie przyjmuje silne zdecydowane ideologie, a to głównie ze względu na tragiczne doświadczenia XX w. Demokracja, którą uznaje się za pożądaną formę ustrojową, przynajmniej w zachodnie hemisferze, gwarantuje pluralizm poglądów. Pluralizm jest jedną z zasad ustrojowych RP. O pluralizmie związkowym mówiono głośno już za pierwszej Solidarności. De facto postmoderna cierpi na bezideowość, stąd to, co proponuje Kaczyński, może wydawać się atrakcyjne i zdobywać wielu zwolenników. Nie chcą oni jednak zobaczyć tego, co już przyniosła ze sobą działalność prezesa PiS. Kraksa samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem to być może jest dopiero pierwsze ostrzeżenie.
A to co obiecuje Kaczyński musi budzić grozę. „Zwyciężymy”, powiada, i „zrobimy porządek w tym kraju”. Porządek czyli co? Czy ci spod znaku krzyża będą ważniejsi od tych, którzy uważają, że ta manifestacja pod Pałacem Prezydenckim to kompromitacja dla naszego kraju? Czy zwycięstwo pociągnie za sobą tyranię? Czy rozprawa z przeciwnikami politycznymi skończy się tylko na zamykaniu do więzienia, w imię Boga, w sosie narodowym, czy może będzie to bardziej krwawa rozprawa. Czy przeciwnik polityczny będzie już otwartym wrogiem? Wrogiem ojczyzny, wrogiem krzyża, wrogiem Kaczyńskiego?
Paranoik chroni się przed niemożliwą do zniesienia rzeczywistością konstruując rzeczywistość zastępczą. Jest ona pocieszeniem dla zranionego ego. Potrzeba podtrzymania pozytywnego wyobrażenia o sobie wyjaśnia dlaczego tak kurczowo trzyma się przekonania, że jest obiektem spisku. Choć można by się spodziewać, że z ulga przyjmie wiadomość o nieistnieniu spisku w rzeczywistości będzie zdruzgotany. Pozbawiłoby go to poczucia własnej wartości. Lepiej być prześladowanym niż ignorowanym. (...) Gdy ktoś postrzega siebie jako nieudacznika przypisanie przyczyn niepowodzeń czyimś złowrogim działaniom przywraca mu poczucie własnej wartości. (Robins, Post, Paranoja Polityczna, W-wa 2007)


Komentarze
Pokaż komentarze (11)