Piotr Sobieski Piotr Sobieski
190
BLOG

Prognozy, diagnozy

Piotr Sobieski Piotr Sobieski Polityka Obserwuj notkę 2

 

Prognozy są ciekawsze od podsumowań, choć bez podsumowań są tylko wróżeniem z fusów, a nie uzasadnionym wskazywaniem trwających trendów. Trendy, rzecz jasna, mogą się odwrócić, ale tego to już przewidzieć się nie da.

Degeneracja i rozpad PiS

Tu zdania są raczej zgodne. Kolejne wybory pokazują, że partia tak dowodzona jak to sobie umyślił jej prezes, zjeżdża po równi pochyłej w niebyt. Proces przyspiesza to, że istnieje alternatywa dla tych polityków, którzy osiąnęli granicę lojalności wobec Jarosława Kaczyńskiego. Wydaje się, że nawet flirt Dornem z PiS-em, przypieczętowany paktem, nie jest w przypadku partii oznaką zmiany trendu. Raczej wydaje się być czymś w rodzaju pobożnego życzenia. Nieco wcześniej powrócili do PiS-u skruszeni posłowie Polski Plus, a już jeden z nich, Andrzej Walkowiak, znalazł się w składzie PJN.

Degeneracja i rozpad PO

Tak twierdzą niektórzy, np Piotr Śmiłowicz. Degrengolada najsilniejszej obecnie partii w Polsce ma się odbyć przy okazji radykalnej przebudowy sceny politycznej. To już raz się zdarzyło, w 2001 r. w podobnych zdaniem red. Śmiłowicza, okolicznościach politycznych. Teraz jest podobnie. Modyfikacja sceny politycznej 2011 rzeczywiście trwa. Świadczy o tym powstanie dwóch ugrupowań politycznych, które od początku wywarły wpływ na kształt naszej sceny politycznej. Ale to raczej modernizacja, modyfikacja, czy ewolucja, a nie rewolucja na miarę gwałtownej przemiany pod hasłem "zaczynamy wszystko od nowa" czy "grubej kreski". I trudno tu znaleźć racjonalne argumenty na tak, podobnie jak i na nie. Nie znajduje ich również red. Śmiłowicz, powołując się na własną intuicję. Dziennikarz doświadczony więc nie należy lekceważyć tego, co pisze.

Przebudowa sceny politycznej

choć zapowiada się nieźle, to jednak straci swój impet. Zachwyt nad Palikotem przeminął, a to za sprawą samego Palikota, który oprócz konkretnego i w miarę sensownego programu, włączał do niego zupełnie niepotrzebne hasła wojującego antyklerykalizmu spod znaku "Faktów i mitów". To nie każdemu odpowiada, co niekoniecznie musi oznaczać związki formalne czy emocjonalne z obrońcami krzyża albo imperium toruńskim. Palikot, podobno, rzucił się w wir pracy u podstaw, czyli budowania struktur lokalnych. Zapomniał jednak, że elektorat jest dość kapryśną kobietą i nie lubi aby o nim zapominać. Trudno powiedzieć, czy uda się Palikotowi na powrót wzbudzić entuzjazm do swoich pomysłów, zwłaszcza,że są to pomysły w sosie kontrowersyjnym.

PJN za to dba o wizerunek własny. Ale ten wizerunek, to niestety "PiS-bis" czy "PiS light" a PJN z tym akurat nic nie robi. To skojarzenie wizerunkowe może również obejmować i przenosić na grunt PJN trend spadkowy PiS. Elektorat nie potrzebuje kopii partii Jarosława Kaczyńskiego, ani w wersji light ani żadnej innej. To stawia PJN w gorszej sytuacji niż samą PiS, tym bardziej, że PJN nie ma w zasadzie nic nowego do zaoferowania.

Polaryzacja społeczeństwa

Zjawisko to będzie się pogłębiać i to w dalszym ciągu z krzyżem, jako symbolem tego podziału, w tle. Niestety będzie to się odbijało na wszystkim tym, co niesie za sobą symbolika krzyża, a zwłaszcza na instytucji kościoła. Wierzący odnoszą się z coraz większą nieufnością do zinstytucjonalizowanych form życia kościoła, organizując się w grupy mające pewne określone cele. Najsilniej dali znać o sobie tzw. „obrońcy krzyża”, i choć jedna jaskółka wiosny nie czyni to siła tej „jaskółki” i jej oddziaływanie na społeczeństwo jest ogromne. Czy ten trend deinstytucjonalizacji kościoła się utrzyma? Czy podziały, które za sobą pociąga, pogłębią się? A jeśli tak to w jaką stronę pójdą?Czy zdarzy się coś, co wstrząśnie Polakami tak, aby tendencja się odwróciła? Chyba nie. I długo jeszcze nie. Zjawisko, które wykazuje wiele analogii do obecnej sytuacji, przez niemal dwadzieścia lat dzieliło scenę polityczną kraju na dwa przeciwne obozy określane jako postkomuna i postsolidarność. Wybory dokonywane były po jednej lub drugiej stronie, aż do 2007 r. Wtedy do parlamentu wybieraliśmy między prawicą PiS-owską a prawicą PO. Z osiemnastu lat, które należałoby założyć dla procesu przysunięcia linii podziału z obecnego, w inne miejsce, minęło zaledwie trzy lata

Wzrost znaczenia Polski na arenie międzynarodowej

I tu znaczenie ma zbliżająca się prezydencja Polski w UE, jak i zmiana polityki wobec Rosji. Mamy szansę być animatorem europejskiej polityki wobec, nie tylko Rosji, ale także pozostałych wschodnich sąsiadów UE. Wizerunek kraju, który nie jest już postrzegany jako ksenofobiczny i sfrustrowany, załatwiający własne, dziwne sprawy, nie przynoszące korzyści ani jemu ani innym, szukający sprawiedliwości dziejowej, ustępuje miejsca nowemu, znacznie lepszemu obrazowi naszego kraju w oczach sąsiadów i nie tylko. Wreszcie możemy być traktowani jako partner polityczny, zajmujący się sprawami bieżącymi i ważnymi dla całej UE, jako pragmatyczny gracz w polityce międzynarodowej. Jeśli tylko uda się utrzymać wypracowany z trudem nowy obraz Polski, także tam pod Smoleńskiem, gdy doszło do słynnego uścisku między Tuskiem i Putinem, to będziemy znaczącym uczestnikiem tej gry wpływającym na kształt Europu i świata. A o to nam przecież chodziło .

W polityce z USA będzie się pogłębiało ochłodzenie stosunków i to za sprawą USA. Choć nie powinno tak się stać, da znać o sobie nasza urażona duma, zaleczona (nie wyleczona) w stosunkach z Rosją. Wizy, odmowa współpracy przy wyjaśnieniu spraw związanych z tajnymi więzieniami CIA w Polsce, przecieki WikiLeaks, to chyba pierwsze z całej serii przyczyn chłodu na linii Warszawa – Waszyngton. W każdym razie sprawa wiz nie drgnie ani o krok.

A poza tym, mam nadzieję, że lato będzie wczesne, gorące i długie, urlopy udane, a podróże pouczające...

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka