I się zaczęło. Bo i zacząć się musiało. Strzał w tył głowy polskiego generała! To co, że tylko polityczny? Ale jak brzmi! A jeszcze lepiej się kojarzy! A jak wpisuje się w spiskową teorię dziejów! Jeszcze trochę i PiS ogłosi, że Stalin żyje i to on o wszystkim decyduje. A jeśli Stalin nie żyje, to Lech zmartwychwstanie i dopiero powie prawdę. Całą prawdę, że wszystkim TYM w pięty pójdzie…
Ławrow usiłuje jeszcze trzymać twarz i mówi, że zbijanie kapitału politycznego na technicznych ustaleniach komisji MAK-owskiej, bo takie zadanie miała ta komisja, to podłość. I ma pewnie dużo racji! Ale czego można się było spodziewać po działaczach PiS? Nawet gdyby nie mieli pretekstu, to i tak podnieśliby larum. A pretekst Rosjanie podali im na tacy.
Naiwność polityczna jest, jak widać nie tylko naszą przypadłością, bo, być może, Rosjanie ukryli wątek katastrofy, związany z niejasnymi działaniami kontrolerów na wieży lotniska Północnego, właśnie w obawie przed histeryczną reakcją zwolenników Jarosława Kaczyńskiego. Być może te same obawy skłoniły tych kontrolerów do tego, aby feralnego poranka, po decyzję, czy pozwolić polskiemu TU 154 lądować w Smoleńsku, zadzwonić do Moskwy.
Stawką jest odwilż w stosunkach polsko-rosyjskich. Grunt polityczny stał się jednak niezwykle grząski, naszpikowany obawami Rosjan, i nienawiścią podsycaną przez PiS, oraz niepewnością decydentów w Polsce i trudnymi do przewidzenia komentarzami (konsekwencjami) międzynarodowymi. Oby nas PiS-owcy nie utopili w tym bagnie!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)