Podobno jest źle. A nawet bardzo źle. Jeśli komuś się wydaje, że mu dobrze, że ma dobrą pracę, szczęśliwe życie, na urlop jeździ w tropiki i zdrowie mu, i jego najbliższym dopisuje, nie powinien się cieszyć, bo nie wie że jest źle . Mamy bowiem do czynienia z „cichym kryzysem”, tak przynajmniej twierdzi prezes największej, co wcale nie jest istotne, lecz najbardziej wściekłej partii na polskiej scenie politycznej, Jarosław Kaczyński. Nie ma takiej dziedziny, w której byłoby dobrze, a „ten” rząd ma tak negatywną hipotekę jak żaden inny w ciągu minionych dwudziestu dwu lat. Trzeba go zmienić, rzecz jasna na rząd Kaczyńskiego, bo „ten” rząd, a może „ten” prezydent, rządzą przez przypadek, albo w wyniku potwornej manipulacji . I definitywnie sobie nie radzą.
Cały misterna konstrukcja logiczna ma unaocznić publiczności, że premier Tusk i jego gabinet jest bezradny. Nie potrafi poradzić sobie z problemem śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej, nie wspominając o innych ważnych sprawach dla narodu. Jak powinien postępować rząd wie Jarosław Kaczyński. Wie do tego stopnia, że każdy inny scenariusz, wbrew wszelkim argumentom przemawiającm przeciw, uważa za przejaw niemocy, graniczący wręcz z niepoczytalnością. A skoro tak, jego wykonawca nie może w żaden sposób ponosić odpowiedzialności za swoje czyny. Kaczyński odmawia PO nawet prawa do ponoszenia konsekwencji. Odmawia nie tylko uprawnienia do decydowania w swoim imieniu, sprawowania władzy z woli narodu, ale również do zmierzenia się ze skutkami podejmowanych decyzji. Odpowiedzialność jest konstytutywnym elementem wolności. A to co robi prezes Kaczyński zapewne nie tylko mi wydaje się brutalną próbą narzucenia własnej woli.
Kto ponosi zatem całą winę za zło, które spotyka Polskę i Jarosława Kaczyńskiego osobiście? Tu prezes Kaczyński nie pozostawia żadnych wątpliwości: „Ten gigantyczny skandal powstał z winy Rosji”. Oto godny przeciwnik, którego sobie upatrzył...
Szykuje się jakaś większa akcja ze strony PiS i Kaczyńskiego. W najbliższym otoczeniu Kaczyńskiego pojawiły się już takie nazwiska jak Mariusz Kamiński czy nazywany buldogiem PiS Jacek Kurski. Zastanawiające jest, co się stanie, gdy ci ludzie wygrają wybory październikowe?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)