Piotr Sobieski Piotr Sobieski
1522
BLOG

Polityka appeasement rządu Tuska

Piotr Sobieski Piotr Sobieski Polityka Obserwuj notkę 32

Appeasement to miano polityki prowadzonej przez mocarstwa europejskie wobec Hitlera. Firmowali ją swoimi nazwiskami premierzy Wielkiej Brytanii – Neville Chamberlain i Francji – Eduard Daladier. Istotą postępowania wobec przywódcy III Rzeszy były ustępstwa i przymykanie oczu na coraz bardziej zuchwałe poczynania w zamian za pokój. I tak na początku odpuszczono remilitaryzację Nadrenii, poświęcono Austrię, później Czechosłowację, a na koniec Polskę, kiedy to doszło do „dziwnej wojny” na jesieni 1939 r. Dopiero w maju 1940 r. wraz z objęciem urzędu premiera Wielkiej Brytanii przez Winstona Churchilla nastąpiło odejście od appeasement.

Polityka ustępstw skończyła się dla Europy i świata źle. I choć kaliber nie ten, to jednak pewną granicę Jarosław Kaczyński przekroczył już dawno. Ostatnio jednak błysnął stwierdzeniem, że urzędujący z woli narodu prezydent RP odpowiada za śmierć trzech osób. Nie wspomniał za śmierć ilu osób odpowiada on sam?... Czuć jednak pewien fałsz w jego wypowiedziach „demaskujących” pogardę, jaką okazywano podobno Lechowi Kaczyńskiemu, kiedy był prezydentem, gdy na  tym samym oddechu opowiada z kolei o prezydencie Komorowskim, jak o mordercy spod celi.

Wydaje się, że to postępowanie Kaczyńskiego przynosi zamierzony efekt – poparcie dla PO zaczęło spadać. Kaczyńskiego spotka jednak rozczarowanie, bo elektorat odpływający z PO nie musi poprzeć automatycznie PiS. PiS jest partią skrajnie prawicową, mającą do zaoferowania obywatelom mniej więcej tyle, co PZPR – obiecanki cacanki i aresztowania wrogów politycznych o 5 rano. Spadek poparcia dla PO to jednak kwestia bardziej skomplikowana niż tylko ujadanie funkcyjnych Jarosława Kaczyńskiego. Niebagatelną rolę odgrywa tu próba manipulacji rządu Donalda Tuska przy emeryturach i zdecydowana, negatywna postawa Leszka Balcerowicza wobec tych działań. Balcerowicz wprost mówi o złamaniu danego słowa przez państwo, i jak się okazuje, cieszy się pewną estymą w społeczeństwie. Być może kojarzy się boleśnie, ale za to z działaniami skutecznymi i celowymi. Wyborcy, głusi jak dotąd na krytykę rządu, tym razem posłuchali specjalisty.

Drugi z powodów wiąże się ze szczekliwą krytyką PiS, z którą rząd nie radzi sobie, a raczej radzi sobie prowadząc politykę appeasement. Prawdopodobnie, gdyby Kaczyński napluł Tuskowi albo Komorowskiemu w gębę, też spłynęłoby to po nich jak po kaczce. A to nie tak. Piastują najważniejsze urzędy w państwie i nawet Kaczyński nie powinien sobie pozwalać na przekraczanie cienkiej granicy, kiedy obrażając premiera, czy prezydenta obraża obywateli, elektorat. Może obywatel Tusk jest gotów nadstawić drugi policzek, ale premier Tusk nie powinien, bo to akurat mój policzek, albo kogoś innego z wyborców. To samo się tyczy prezydenta Komorowskiego. Nawet w ustępowaniu Kaczyńskiemu trzeba zachować pewien umiar. A PO niestety umiaru nie ma.

A skoro tak, może trzeba postawić na kogoś, kto nie pozwoli byle komu pluć nam w twarz? Czas pokaże. Tymczasem słupki drgnęły i wydaje się, że okres względnej stabilności na scenie politycznej ma ochotę przejść w stan zmienny.  To może jeszcze nic nie znaczyć, ale też może znaczyć bardzo wiele – np. początek końca PiS i PO, bo te partie bez siebie istnieć chyba nie mogą. Ale, to na życzenie samej PO.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (32)

Inne tematy w dziale Polityka