Do napisania tej notki sprowokowała mnie UFKA:
http://ufka.salon24.pl/284947,meskie-szowinistyczne-prosiaki
Myślę, że UFKA nie ma racji, ale nie dlatego, że kobietom w Polsce żyje się znakomicie lub że w Polsce kobiety mają równe prawa, ale dlatego, że feministki nie walczą o równe prawa.
Feministki manifestujące na ulicach i wiecach robią to samo, co aktywiści homoseksualni: wskazują na istniejące problemy i patologie, ale nie domagają się likwidacji tych patologicznych zjawisk poprzez egzekucję prawa. Feministki i aktywiści homoseksualni, którzy zresztą zasilają, albo wręcz współtworzą środowisko polskich feministek, chcą zmiany prawa na dyskryminujące przedstawicieli innych środowisk (płci, orientacji seksualnej). To droga donikąd, a raczej droga do pogłębienia procesu nierówności i dyskryminacji.
Jeżeli „kobieta ucieka nocą z dziećmi i błąka się po dworcach”, jeżeli kobieta „nie ma gdzie pójść, nie ma własnych pieniędzy, konkubent pije i bije”,to dlatego, że nie zgłosiła zachowania męża/konkubenta - tyrana na policji, lub państwo polskie (poprzez działania lub zaniechania policji, kuratora, ośrodka pomocy społecznej itp.) nie działa. A żeby państwo działało, to nie należy tworzyć wciąż nowego prawa, ale egzekwować prawo istniejące (jeśli jest rozsądne) lub modyfikować (ale tylko wtedy, gdy jest złe).




Komentarze
Pokaż komentarze (13)