W młodości nie byłem żadnym fanem JKM. Dziewiętnaście lat temu uważałem go za błazna, fantaste bredzącego o wolnosci, lotach kosmicznych itp. A jego poglądy na ekonomie uważałem za księżycowe. Szczęście , ze kolega student ekonomii podrzucił mi kilka książek, kilka kupiłem sam i to co wypowiadał JKM nie było księzycowe (kto pamięta Balcerowicza wyśmiewajacego sie ze zrównoważonego budżetu).
W czasie tym troszeczke postudiowałem historii (gdzie demokracja to promil czasu kończący sie zawsze tragicznie). "Najgorszym" było postudiowanie pamiętników ludzi z końca XIX w (przed I wojna - kiedy to Europa była kontynentem wolnym , kazdy jeździć mógł gdzie chciał, robić co chciał, byle nie łamał prawa. Elity uważały, ze społeczeństwo osiągnęło taki stopień rozwoju, że żadna barbarzyńska wojna nigdy CYWILIZOWANEJ EUROPIE NIE GROZI!!!
Och jakże się mylili - tak, jak i ja: nic nie jest dane na zawsze, pół wieku i świat jest totalnie inny. Dobrze, że od zawsze nie zadowalał mnie szkolna informacja, że dana cywilizacja , czy mocarstwo upadło - ALE DLACZEGO!?
Polecam "Moje młode lata" Rubinsteina


Komentarze
Pokaż komentarze (1)