Miałem okazję usłyszeć wczoraj w radio o zbrodni jaką popełniono wysyłając wagon tramwajowy bodajże z Krakowa do Gdańska transportem samochodowym. Ponadnormatywnym transportem samochodowym - zbrodnia polega na tym, ze nie uzyskano odpowiedniego urzędniczego kwitu z właściwym krojem pieczątki na tę operację. Jak wiadomo nie istnieje większa zbrodnia niz zlekceważenie urzędnika - tramwaj szczęśliwie zatrzymano kilka km od Gdańska gdzie sobie stoi juz kilka dni nabierając wartości!
Tak się składa, że kilka lat temu pracowałem w branży w którrej kontrahenci wytwórcy konstrukcji stalowych często zmuszeni byli starać się o tego typu płody urzędniczej działalności.
Wiem jak to wyglądało od środka: bardziej życiowo podchodzono na wschodzie Polski. Właściwy pan urzędnik juz w pierwszej rozmowie telefonicznej bez żenady sugerował kopertke i sprawę załatwioną najpóźniej do następnego dnia. Zachód był o wiele bardziej barbarzyński - każdorazowa zgoda wymagała czterech pięciu wizyt w odpowiednim urzędzie, gdzie każdorazowo podawać trzeba było szczegółową trasę przejazdu. Gdzie ważność swojej funkcji podkreślano długością oczekiwania na audiencję. Zniecierpliwiony właściciel, jako, że do granicy było niespełna 100 km, po prostu, po drugim razie przestał się zezwoleniami przejmować. Zezwoleniami na teren Polski , bo w Niemczech w ciągu 3 minut załatwiał sprawę faxem za 1/10 kwoty jednorazowego zezwolenia w Polsce otrzymywał roczne zezwolenie na teren całej RFN...
Najrozkoszniejsi byli oczywiście panowie "dziennikarze", dla których powodem do oburzenia, było, że te 700 km pokonano. Bez refleksji najmniejszej na temat sensu tego świstka z ładną pieczęcią...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)