W połowie lat ’80 gwiazdą telewizji PRL był minister Krasiński. Kiedy Polacy klepali biedę, kiedy już nie mogli patrzeć na tę szarość schyłku PZPR, jakby tego było jeszcze mało, wymyślono ministra Krasińskiego z jego cynicznymi lekcjami, jak przetrwać biedę. Minister opowiadał przed kamerami o konieczności oszczędzania i ilustrował to odpowiednimi rekwizytami. Pokazywał jak kroić jajko na twardo na dwie równe części, bo niby dlaczego obywatel miałby zjadać całe jajko, kiedy mógł tylko połówkę. Minister snuł opowieści o chrupiących bułeczkach i takie tam kulinarne opowieści, a podstawą tego zawsze było namolne zachęcanie poddanych PZPR do maksymalnego oszczędzania.
Nie wiem, co dzisiaj dzieje się z ministrem Krasińskim? Nawet nie wiem czy jeszcze żyje? Duch jego jednak znowu zaszalał przy Woronicza. Oto w sobotę, w Wiadomościach o 19.30 dziennikarze pouczali mnie i moich rodaków, jak możemy oszczędzać w dobie kryzysu. Sugerowali tym samym, jak bardzo żyliśmy i wciąż żyjemy ponad stan. A wystarczy tylko kilka prostych zabiegów i budżet rodzinny może zyskać nawet 500 zł. Wystarczy, że Kowalski przestanie dojeżdżać do pracy samochodem, a pokornie przesiądzie się do taboru transportu zbiorowego i już jest zaoszczędzone 250 zł. Wystarczy, że zrezygnuje z piwa i papierosów, żona z części kosmetyków i oszczędności powstają takie, że nie wiadomo, co z tym zrobić!
Cynizm takich nauk gospodarowania budżetem domowym dosłownie powala. Skąd dziennikarzom TVP przyszły do głowy takie pomysły? Aby rozdrażniać i tak już dostatecznie rozdrażnionych Polaków?
No to udało się! Gratulujemy!
Tekst pochodzi z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8



Komentarze
Pokaż komentarze (2)