Tak, tak. To Bielecki jest autorem tezy, że kiedy rodzi się polski kapitalizm to „pierwszy milion trzeba ukraść”. Jeśli, ktoś z młodych nie wierzy, to przy odrobinie wysiłku może to sprawdzić: ta słynna sentencja padła w jednym z licznych wywiadów udzielanych przez dzielnego opozycjonistę dla „Gazety Wyborczej”.
Upłynęło sporo lat. Były premier Jan Krzysztof Bielecki ma duże szanse na to, by ponownie zostać szefem rządu – tak spekuluje prasa.
Według Wyborczej Donald Tusk obawia się podzielić los Aleksandra Kwaśniewskiego, który po wygraniu prezydentury stracił wpływy w SLD na rzecz premiera Leszka Millera.
Rzecz to niesłychana - przestraszonego Tuska zastąpi jeszcze bardziej bojaźliwy Jan Krzysztof Bielecki. Jego krótkie premierostwo obfitowało w gwałtowną, chaotyczną wyprzedaż polskiego majątku narodowego. Obfitowało w niezliczone afery gospodarcze i polityczne, i obyczajowe na szczytach władzy. Umacniały się struktury mafijne i słynna lewa noga, która i tak silną była. A jakby tego było jeszcze mało ta dodatkowo od 1989 roku mniej lub bardziej zauważalnie wzmacniana była przez Lecha Wałęsę. Aż ten dostał takiego kopa od komunistów, że już dzisiaj nie ma szans na istotny powrót do polityki.
Natomiast Jan Krzysztof Bielecki dostał kopa i zaniosło go w europejską bankowość. I to pomimo, że namawiał do złodziejstwa. Zgaduj zgadula kara to czy nagroda? Przepadł tam w Londynie na cale lata. Taki Londyńczyk. Dzisiaj Bielecki starem już nie musi tłuc się po Polsce, ale może zostać jeszcze raz premierem, to byłby cymes dla znudzonej „najlepszej inwestycji Europy Zachodniej w Polsce. [obok Balcerowicza, bo ten był jeszcze lepszą inwestycją].
Jan Krzysztof Bielecki, były opozycjonista, którego prawie 20 lat temu dawano nam młodym za wzór, dzisiaj może być stawiany za wzór już dla naszych dzieci: od kierownicy do europejskich banków. Bo on potrafił sobie radzić w latach ‘80: własną ciężarówką towary woził. Taki cwaniaczek. Nikt tylko nie chciał nam powiedzieć, jak zarobić potrzebne pieniądze na tego stara czy jelcza. No bo co, mielibyśmy tę ciężarówkę ukraść! I byliśmy bardzo blisko. Za chwilę z pomocą przyszedł premier Bielecki i przybliżył nam trochę wiedzy na ten temat: I już wiedzieliśmy: Tak, pierwszy milion trzeba ukraść. Nie chciałem kraść. Wyjechałem z Polski. Jak tysiące innych. Dobrze, że paszporty już dawali.
A nawet gdyby Bielecki zastosował recydywę swojego premierostwa, to i tak większość Polaków nie będzie słychać jego rad. Niech sam kradnie. Pan Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy.
Tekst wzięty z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze (1)