52 obserwujących
353 notki
385k odsłon
  296   5

Rzecz o eugenice i propagandzie w czasie marnym

#prawo cytatu
#prawo cytatu
Wojna wybuchła? Epidemia nas atakuje? Głód zapanował? Nie, wojny same nie wybuchają... Trzeba je zaplanować, przygotować, przeprowadzić. Głód? W dobie nadprodukcji żywności, rolnictwa na skalę przemysłową, intensywnych upraw, przenawożenia gleby – nieciągłość dostaw, braki magazynowe, wreszcie niedostatek towarów na półkach też trzeba umiejętnie wywołać. Epokę improwizacji mamy za sobą, teraz nawet wybuch epidemii jest ściśle zaplanowany i kontrolowany. Patrz choćby: Event 201!

                                                       

                                                                                                             Lecz myśl ta czyja? Samo się nie myśli
                                                                                                             Tak jak grzmi samo i samo się błyska.

                                                                                                                               Stanisław Ignacy Witkiewicz


Wszystko było przewidziane, zaplanowane, ogłoszone – ale ludzie oduczeni słuchania tego, co ważne, i traktowania na serio proklamacji możnych tego świata, ludzie uciekający raczej w konsumpcję, zabawę, nieodpowiedzialność, wbrew przestrogom i zaleceniom Prawodawcy  nie z tego świata – dziwią się, że dopada ich to, co przecież właśnie z myślą o nich, choć nie dla nich, lecz przeciw nim zostało zgotowane przez możnych operatorów tego świata. Nazwijmy prowizorycznie tych operatorów globalistami.

Przecież od kilku dekad agresywna Zielona Gnoza nie pozostawiała złudzeń: Ziemia cierpi, różnorodność gatunkowa jest zagrożona, człowiek jest głównym szkodnikiem, bo je mięso, używa paliw  kopalnych, produkuje gazy cieplarniane, zakłóca ekosystem. Dlaczego tak się dzieje, dlaczego cierpią przez to obrońcy praw zwierząt, tacy jak aktywistka Sylwia Spurek czy etyk Peter Singer, potomek ocalonych z holokaustu? Odpowiedź, choć niby oczywista, może zaskakiwać: człowiek szkodzi Matce Gai, bo jest. A dokładniej: jest go za dużo.

Słabości maltuzjańskiej teorii przeludnienia
Utyskiwania nad zbyt wielką liczbą przedstawicieli gatunku Homo sapiens sapiens na trzeciej planecie od Słońca nie zaczęły się dziś ani wczoraj. Już urodzony w drugiej połowie XVIII stulecia duchowny anglikański Thomas Robert Malthus, uczony i w swoich czasach wpływowy ekonomista, wyprowadził ze swych badań wniosek, że nadmiar ludzi musi prowadzić do kryzysów ekonomicznych, związanych z niedoborem żywności, a konkretnie z nieuchronnym głodem. Jego przykład dowodzi, że przewaga postawy uczonego nad człowiekiem wiary niekoniecznie owocuje dobrymi skutkami.

Malthus jako ekonomista wychwycił wprawdzie zależność między możliwościami rolnictwa w epoce przedindustrialnej a dynamiką demograficzną wśród biedniejszych warstw społeczeństwa ówczesnej Anglii, ale – choć zaczytywali się w tych pismach m.in. zoolog Karol Darwin czy feministka Margaret Sanger, założycielka Amerykańskiej Ligi Kontroli Urodzin (ABCL) – jego statyczna teoria zasobów poszła do lamusa po roku 1800. Głównie z powodu nieuwzględniania tego czynnika rozwoju, który dziś nazwalibyśmy ludzką kreatywnością.

Trafnie i anegdotycznie ów pozornie naukowy koncept Malthusa skrytykował w sto lat po jego powstaniu amerykański ekonomista Henry George, nie bez słuszności twierdząc, że  wprawdzie „zarówno jastrząb, jak i człowiek jedzą kurczaki, ale im więcej jastrzębi, tym mniej kurczaków, podczas gdy im więcej ludzi, tym więcej kurczaków”.

Eugenika jako eufemizm dla zbrodni  
 
Antyprokreacyjna i depopulacyjna propaganda swe znaczne sukcesy zaczęła odnosić dopiero w wieku XX. Ukryta za dobrze brzmiącym i pochodzącym ze starej greki, wprowadzonym przez Francisa Galtona, terminem eugenika (od „eugenes”, czyli dobrze urodzony), stroiła się w szaty naukowości oraz deklaracje szlachetnych z pozoru intencji.

Zasadniczo szło o takie selektywne rozmnażanie się jednostek obdarzonych wyróżnionymi cechami, aby z pokolenia na pokolenie ulepszać gatunek (eugenika pozytywna), lecz także o zniechęcanie lub wręcz uniemożliwianie prokreacji (eugenika negatywna) jednostkom uznanym za mniej wartościowe, z perspektywy doskonalenia gatunku. Galton, dziewiętnastowieczny podróżnik, przyrodnik, meteorolog, lekarz, psychometra i statystyk, inicjator badań nad inteligencją i przy okazji eugenik, był kuzynem Karola Darwina, geologa i twórcy szeroko promowanej międzygatunkowej teorii ewolucji.

Galton stworzył pierwszą mapę pogody i teorię antycyklonów, jako pierwszy też zaczął stosować metody statystyczne (m.in. koncepcja korelacji) przy badaniu dziedziczenia konkretnych cech, ale wnioski wyprowadził trochę na wyrost, bo przecież nie znano jeszcze wtedy genetyki. Jego badania pewnej statystycznie mierzalnej regularności przenoszenia się cech na potomstwo (eugenika pozytywna) opierały się raczej na obserwacji wyników doboru hodowlanego, stosowanego zwłaszcza przez pasjonatów szlachetnych ras psów czy koni. Toteż w odniesieniu do zwierząt takie praktyki dałoby się nawet zaakceptować.

Problem w tym, że postępujące zeświecczenie społeczeństwa, wśród elit niejednokrotnie przyjmujące formę osobistej wrogości do Pana Boga, czysty biologizm oraz materialistyczny monizm konceptów Darwina, który skądinąd nie potrafił zidentyfikować płci posiadanego przez kilkadziesiąt lat żółwia, nie chroniły ludzi ówczesnej nauki ani przed przekroczeniem granic zasadnej ekstrapolacji wyników, ani przed poznawczą pychą często właściwą tzw. „oświeconym”, ani tym bardziej przed zwyczajnym paternalizmem wobec innych osób, które postrzega się jako intelektualnie, kulturowo czy rasowo niższe. Wystarczy przypomnieć, że jedna ze społecznych akcji wspomnianej wyżej promotorki legalizacji kontroli urodzin Margaret Sanger, do dziś czczonej w kręgach liberalnej lewicy w USA założycielki ABCL, organizacji od 1942 roku znanej pod nazwą International Planned Parenthood Federation (IPPF), została opatrzona noszącym dziś znamiona myślozbrodni tytułem Czarnuch i feministka.  

Kreować nadczłowieka? Pozbyć się nadwyżek?

Eugenikę negatywną w praktyce, w zależności od kraju i okresu, próbowano realizować na różne sposoby: przez sterylizację (w Niemczech, Szwecji czy w amerykańskim stanie Wirginia), przez segregację rasową (to głównie w USA), niekiedy posuwając się aż do eksterminacji (akcja T4 w III Rzeszy, zagłada Romów, zagłada Żydów, planowana i rozpoczęta zagłada Słowian). Po II wojnie światowej, w związku z holokaustem, eugenikę potępiono, a jej propagatorzy (przynajmniej niektórzy) znaleźli się na cenzurowanym. Praktykom eugenicznym, którym mimo wszystko udało się jednak przetrwać, badacze zjawiska nadali nazwę kryptoeugeniki.
IPPF, czyli organizacja Margaret Sanger, oskarżana przez m.in. Angelę Davis o rasizm, zamiast o „kontroli urodzin” wolała już teraz mówić raczej o „świadomym macierzyństwie”, zwłaszcza w czasie, gdy jego znacznie efektywniejszym niż antykoncepcja narzędziem, stała się zalegalizowana w USA, potem znacznie poluzowana aborcja. Warto pamiętać, że zasługi w zakresie propagowania eugeniki położyli też Brytyjczycy. W tym, szczególnie rodzina Huxleyów.

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale