SŁOIK W WIELKIM MIEŚCIE
"Badałeś i pieściłeś słowa jak poeta\ A z pism twoich ocalało jedno zdanie"
6 obserwujących
78 notek
60k odsłon
  97   1

Zjawisko foodporn w powieści Antoniego Sygietyńskiego "Wysadzony z siodła"

Sygietyński to autor mało znany. Jego książki drukowane były w seriach "Klasyka mniej znana", a szkoda, bo to jeden z pierwszych polskich naturalistów, który pornfood odkrył zanim wynaleziono fotografię.

W czasach rosnącej popularności stron internetowych i blogów o gotowaniu duży nacisk kładzie się na umiejętne zaprezentowanie potrawy. Media społecznościowe skutecznie zglobalizowały gastronomie poszczególnych kontynentów. Obecnie hashtag pornfood przekroczył granice kulturowe i wszędzie, gdzie dostępne są portale społecznościowe (Facebook, Instagram Pinterest), przy zdjęciach jedzenia lub związanych z kulinariami można zobaczyć ciąg znaków #pornfood. Rozszerzenie zasięgów tego zwrotu spowodowało rozmycie znaczeniowe i obecnie trudno jednoznacznie określić, czym jest pornfood. Dziś tego wyrażenia można użyć w znaczeniu dzielenia się zawartością talerza w mediach społecznościowych, ewoluowania pewnych trendów w fotografii albo jako coś odrębnego. „Kulinarna pornografia”, bo chyba tak można przetłumaczyć ten termin na język polski, to zjawisko, które swoją genezę ma w fotografii kulinarnej, ale obecnie wyszło poza rolę klasycznie pojmowanej fotografii kulinarnej. Dziś to sposób ukazywania potraw, gotowania lub spożywania posiłków, który poprzez upiększanie obiektów ma wpłynąć na emocje i zmysły odbiorcy niczym klasyczna pornografia. Wikipedia definiuje pornografię żywności jako upiększony sposób prezentowania jedzenia i gotowania charakterystyczny dla mediów wizualnych.

Pamiętając o rozmyciu znaczeniowym pornografii jedzenia warto przypomnieć, że termin ten po raz pierwszy pojawił się w 1977 r. Aleksander Cockburn, w swojej książce kucharskiej użył sformułowania „gastro-porn” jako określenie zjawiska prezentowania fotografii gotowych receptur w sposób nieosiągalny dla czytelnika. Literalnie określenie foodporn zostało użyte przez Michaela Jacobsona w 1979 roku jako określenie grupy produktów spożywczych, których szkodliwość jest tak duża, że Jacobson odmówił im miana jedzenia na rzecz pornografii. Z czasem foodporn powrócił do swego pierwotnego znaczenia – nieosiągalności. Wraz ze wzrostem możliwości technicznych oraz rozwojem mediów społecznościowych, które w znacznym stopniu ułatwiły komunikowanie masowe, pornografia jedzenia/żywności zyskała nowe znaczenie – dzielenie się z jak największą liczbą osób zawartością swojego talerza. Ta nowa moda w fotografii, która dzięki dostępności środków technicznych znalazła wielu twórców i jeszcze większe grono odbiorców. Obecnie hashtagi pornfood i foodporn należą do najpopularniejszych w wirtualnym świecie. Mimo różnego pojmowania pornografii jedzenia na przestrzeni czasu, można odnaleźć jedną cechę wspólną – przedstawienie jedzenia ma wpłynąć na odbiorcę, pobudzić jego zmysły i sprawić, choćby na krótką chwilę, żeby ukazana potrawa znalazła się na pierwszym planie, żeby nie móc się jej oprzeć. Obecna popularność tematów kulinarnych, różnorodność ofert, a także obecność w każdym nośniku medialnym nie są niczym nowym. Kulinaria, jako temat i inspiracja zarówno w sztuce, jak i dyskursie społecznym, występowały od dawna.

  W dziewiętnastowiecznym społeczeństwie polskim tematy związane z kuchnią cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem. Wcielane w życie pozytywistyczne ideały, nakazywały zwrócenie uwagi na gospodarstwo domowe jako element organizmu społecznego. To od kondycji poszczególnych gospodarstw domowych zależała kondycja całego społeczeństwa. Dyskusje pozytywistyczne zwracały uwagę na to, że to od sposobu prowadzenia gospodarstwa zależy przyszła kondycja fizyczna, intelektualna i moralna narodu. Tym samym, autorki książek kulinarnych stały się trwałym i istotnym elementem pejzażu literackiego dziewiętnastowiecznego polskiego społeczeństwa. O zjawisku tym pisze Bolesław Prus w swoich kronikach, gdzie odnotowuje otwarcie szkoły gotowania pani Ćwierczakiewiczowej, która przez żołądki miała odrodzić społeczeństwo. Warto w tym miejscu zauważyć, że samokształcenie, tak propagowane w dobie pozytywizmu, znacząco wpłynęło na rynek wydawniczy. Samouczki, poradniki, piśmiennictwo fachowe, a co za tym idzie książki kucharskie były w tym czasie bardzo popularne i miewały po kilkanaście wydań. Do najpopularniejszych należały Kuchnia litewska Wincenty Zawadzkiej, Nowa ilustrowana kuchnia jarska zawierająca wypróbowane przepisy przyrządzania smacznych a zdrowych potraw roślinnych oraz naukowe ogólne przepisy rozumnego odżywiania Marii Czarnowskiej, Najnowsza kuchnia wytworna i gospodarska zawierająca 1249 przepisów z uwzględnieniem kuchni jarskiej Marty Norkowskiej (dwie ostatnie pozycje wskazują, że pomysł na styl życie wege nie jest pomysłem nowym i oryginalnym) oraz pozycja zdecydowanie najpopularniejsza (dwadzieścia wydań w latach 1860-914) czyli 365 obiadów za 5 złotych wspomnianej wcześniej Lucyny Ćwierczakiewiczowej, która przed założeniem szkoły gospodarstwa dla dziewcząt była płodną autorką książek oraz artykułów poświęconych kulinariom.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale