13 maja papież Benedykt XVI wygłosił przemówienie w Aparecidzie, otwierające V Konferencję Ogólną Biskupów Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Znalazło się niej bardzo kontrowersyjne stwierdzenie, że przyjęcie chrześcijaństwa przez Indian nie oznaczało, cytuję: "wyobcowania kultur prekolumbijskich ani narzucania kultury z zewnątrz". Moim zdaniem biskup Rzymu delikatnie mówiąc, minął się z prawdą.
Czymże bowiem było to eufemistycznie określone przez papieża "przyjęcie chrześcijaństwa"? Wystarczy siegnąć do literatury historycznej, aby przekonać się, że była to brutalna akcja konkwistadorów, nie mająca nic współnego z nauką Jezusa z Nazaretu. Wiarę chrześcijańską krzewiono w Ameryce ogniem i mieczem, doprowadzając do zagłady tamtejszych kultur prekolumbijskich. Nieliczni chrześcijanie wyrażali swoje oburzenie i tak jak dominikanin Diego Duran próbowali ratować ślady ginącej cywilizacji. Traktat napisany przez tego zakonnika pod koniec XVI wieku ze szczegółami opisuje metody "chrystianizacji" i podboju Meksyku przez Hernana Corteza. Nic dziwnego, że traktat zachował się w rękopisie, w arcykatolickiej Hiszpanii nie miał szans ukazać się w druku... Był głosem wołającego na pustyni... Głosem jednego z nielicznych sprawiedliwych.
Uprzedzając ewentualne komentarze apologetów papieża zwrócę uwagę, że nie wszystkie cywilizacje Ameryki prekolumbijskiej były satrapiami rządzonymi przez kastę ociekających krwią sadystów, jak to niedawno pokazał Mel Gibson w filmie Apocalypto. Dlatego nieuprawnione jest twierdzenie, że chrześcijanie przynieśli sterroryzowanym ludom Ameryki wolność i pokój. A już na pewno fałszywe jest przekonanie, że narzucone przemocą chrześcijaństwo nie prowadziło do wyobcowania kultur prekolumbijskich.
Tam gdzie relikty dawnej cywilizacji Azteków lub Inków przetrwały do dziś, próżno szukać rzymskiego chrześcijaństwa. Papież zapewne zadrżał by, widząc jak daleko od ortodoksji odchodzą ci, którzy "nie zostali wyobcowani" przez bestialskich konkwistadorów i fanatycznych mnichów. A potężny kryzys Kościoła katolickiego w Brazylii, któremu poświęcone były po części obrady konferencji biskupów oraz pielgrzymka Benedykta XVI, nie wziął się z nikąd. To właśnie m.in. wyobcowanie ludów prekolumbijskich, narzucenie im przemocą wartości cywilizacji europejskiej, po latach odbija się głośną czkawką. Ameryka przestaje być Łacińska.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)