Dziś przedstawiciele polskiego parlamentu odbierają w Piotrkowie kopię obrazu Matki Bożej Trybunalskiej, która została ogłoszona przez papieża ich nową patronką. Co ciekawe pomysł Marka Jurka aby wystąpić o uznanie MB Trybunalskiej patronką posłów i senatorów, poparli także niektórzy politycy z lewicy.
Obraz nieznanego włoskiego artysty, został w 1580 roku przekazany Trybunałowi Koronnemu, który był najwyższym sądem Rzeczypospolitej (tej pierwszej), a jego siedzibę stanowił dawny pałac królewski w Piotrkowie, mieście które do lat 60-tych XVI stulecia było parlamentarną stolicą państwa Jagiellonów. Obraz otoczony kultem od 400 lat, znajdował się pierwotnie w farze piotrkowskiej, a obecnie przechowywany jest w kościele jezuitów. Jego kopia zawiśnie niebawem w budynku Sejmu przy ul Wiejskiej.
Z pozoru niewinna historia - ot, nawiązanie do wielowiekowej tradycji, do naszej historii (czasy Batorego!). Przed tym obrazem w kościele farnym trzy stany sejmowe: król, senat i sejm śpiewały Te Deum na otwarcie obrad. Może więc warto przypomnieć kilkusetletnią historię naszego parlamentaryzmu?
Z drugiej strony taki gest budzi mój niepokój. Nie, nie mam na myśli zagrożenia państwem wyznaniowym - to w Polsce nie przejdzie dzięki Bogu :) Jednak martwi mnie brak wrażliwości na obywateli naszego kraju, dla których tak ostentacyjne umieszczanie symboli jednej tylko religii (a właściwie wyznania) w gmachu świeckiego parlamentu, może być odebrane z niechęcią. Sam nie jestem z tego zadowolony. Jako przedstawicielowi mniejszościowego w Polsce wyznania nie odpowiada mi uprzywilejowanie katolickich symboli, oraz naruszanie w ten sposób świeckiego charakteru państwa. Jeśli obraz znajdzie się w kaplicy sejmowej można to jeszcze zrozumieć. Mam nadzieję, że nie zawiśnie obok krzyża na sali plenarnej... Pomijam fakt, że to kolejny przykład banalizacji wiary...
Ciekaw jestem jaka byłaby reakcja, gdyby polscy Żydzi poprosili o wprowadzenie symboli judaistycznych do gmachu Sejmu?


Komentarze
Pokaż komentarze (36)