W mediach pojawiły się już pierwsze informacje o tym, że być może jutro prezydent Kaczyński ogłosi żałobę narodową po tragicznym wypadku polskiego autokaru koło Grenoble. Moim zdaniem śmierć wielu osób w tym wypadku - niezależnie od wymiaru tragedii, zwłaszcza dla rodzin ofiar - nie jest wystarczającym powodem do ogłoszenia żałoby narodowej. Czym bowiem ten wypadek różni się od setek, do których dochodzi codziennie (m.in. dziś koło Piły) na naszych drogach lub na drogach całej Europy z udziałem Polaków? Tylko liczbą ofiar. Zatem może to prowadzić do kłopotliwej licytacji - od ilu zabitych w wypadku kwalifikuje się on do ogłoszenia żałoby narodowej? Od 26-ciu? A co jeśli jutro nie daj Boże rozbije się kolejny autokar i zginie 25-ciu pasażerów? Albo 19-tu?
Ogłoszenie żałoby narodowej jest uzasadnione jedynie tragedią naprawdę boleśnie dotykającą większość Polaków, tak jak to miało miejsce w przypadku śmierci Jana Pawła II. Czy śmierć nieszczęsnych pielgrzymów koło Grenoble rzeczywiście wzbudza głęboki smutek wśród ich rodaków? Bardzo w to wątpię.
Osobiście współczuję rodzinom ofiar, jednak nie jestem jakoś specjalnie przejęty tym wypadkiem. Ot, nie pierwsza i nie ostatnia tragiczna katastrofa, spowodowana zapewne ludzką głupotą (kierowca wjechał ponoć na drogę mimo zakazu wjazdu dla autokarów). Matka Boska, do której sanktuariów podróżowali nieszczęśnicy, jak widać tym razem nie osłoniła płaszczem swych dziatek. Przepraszam za ironię, być może niestosowną w tym kontekście, ale nie można uciec od pytania ze sfery religijnej - dlaczego zginęli, skoro podróżowali w zbożnym celu? Odwieczne - unde malum? Odpowiedź pozostawiam Czytelnikom, nie chcę nikogo w takiej chwili obrażać, więc swojej nie podam.
R.I.P.


Komentarze
Pokaż komentarze (29)