Dwie z największych polskich sieci komórkowych chcą się połączyć. Na razie zastanawiają się, kiedy i jak to zrobić. Kieruje nimi całkiem zrozumiała chęć obniżenia kosztów oraz zwiększenia zysków. Pytanie, co będą z tego mieli klienci.
Moim zdaniem niewiele. Zasięg wzrośnie w małym stopniu, bo obie sieci i tak są obecne prawie wszędzie. Ceny raczej nie spadną, bo po co prawie-monopolista miałby je obniżać. Jakość standardowych usług się nie poprawi, bo i tak jest - podobno - na światowym poziomie.
Usługi ponadstandardowe wejdą do masowej oferty - to prawda. O tym marzą producenci telefonów. Bo fuzja obniży koszty rozwoju, pozwoli bawić się z UMTS. Będą zamówienia na nowe aparaty - ludzie zaczną je (w założeniu) na potęgę wymieniać.
Problem polega na tym, że Polaków i tak nie stać na zabawę w telefonię trzeciej generacji. A nawet jeśli ta stanieje, nie wyobrażam sobie, że z dnia na dzień miliony ludzi nad Wisłą zaczną wymieniać telefony na takie z obsługą UMTS, bo nie będą mogli doczekać się wypróbowania szybkiego, bezprzewodowego internetu, transmisji wideo i innych bajerów.
Ciekawe co na to wszystko Urząd Komunikacji Elektronicznej czy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Paru pracowników tych instytucji pewnie nakryło się dziś rano ze śmiechu nogami, przeglądając piątkowe wydanie "Dziennika".
Moim zdaniem niewiele. Zasięg wzrośnie w małym stopniu, bo obie sieci i tak są obecne prawie wszędzie. Ceny raczej nie spadną, bo po co prawie-monopolista miałby je obniżać. Jakość standardowych usług się nie poprawi, bo i tak jest - podobno - na światowym poziomie.
Usługi ponadstandardowe wejdą do masowej oferty - to prawda. O tym marzą producenci telefonów. Bo fuzja obniży koszty rozwoju, pozwoli bawić się z UMTS. Będą zamówienia na nowe aparaty - ludzie zaczną je (w założeniu) na potęgę wymieniać.
Problem polega na tym, że Polaków i tak nie stać na zabawę w telefonię trzeciej generacji. A nawet jeśli ta stanieje, nie wyobrażam sobie, że z dnia na dzień miliony ludzi nad Wisłą zaczną wymieniać telefony na takie z obsługą UMTS, bo nie będą mogli doczekać się wypróbowania szybkiego, bezprzewodowego internetu, transmisji wideo i innych bajerów.
Ciekawe co na to wszystko Urząd Komunikacji Elektronicznej czy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Paru pracowników tych instytucji pewnie nakryło się dziś rano ze śmiechu nogami, przeglądając piątkowe wydanie "Dziennika".


Komentarze
Pokaż komentarze (5)