Sejm ostatnio uchwalił unijny koncept na ograniczenie wolności słowa czyli DSA z którego skrzętnie chce korzystać obecny rząd w Polsce ( dość przypomnieć wypowiedzi Ministra Gawkowskiego ). Okazuje się, że modelowy system cenzury funkcjonuje już w Niemczech ... dlaczego więc nie skopiować czegoś co działa ?
#CENZURA Cenzura made in Germany : Artykuł opublikowany przez Liber Net stanowi jedno z najbardziej szczegółowych dotąd opracowań na temat tego, jak nowoczesne państwa Zachodu budują systemowe mechanizmy cenzury, ukrywane pod fasadą walki z „dezinformacją” i „mową nienawiści”. Z polskiej perspektywy szczególnie istotny jest jeden wątek: analiza pokazuje, jak bardzo niebezpiecznym narzędziem może stać się DSA – akt prawny implementowany obecnie przez polski Sejm – jeśli zostanie wykorzystany w sposób podobny do tego, co od lat dzieje się w Niemczech.
Autorzy raportu nie pozostawiają złudzeń. Niemcy, formalnie jeden z filarów liberalnej demokracji w Europie, stały się centrum zachodniego systemu kontroli informacji. W praktyce budują infrastrukturę, która łączy państwo, NGO-sy, fundacje, sektor akademicki, a nawet tzw. „trusted flaggerów” w spójny mechanizm zagłuszania treści niewygodnych politycznie. Przykłady z ostatnich lat – naloty policji o świcie na osoby publikujące memy, prokuratorskie postępowania za „znieważenie polityka”, czy konsolidacja organizacji quasi-rządowych monitorujących medialne wypowiedzi obywateli – składają się na obraz państwa coraz mniej liberalnego, a coraz bardziej przypominającego nowoczesną wersję zarządzanej demokracji.
Z polskiej perspektywy jest to zjawisko szczególnie niepokojące. Po pierwsze dlatego, że Niemcy pełnią w UE rolę normotwórczą – to, co dzieje się tam, prędzej czy później staje się „europejskim standardem”. Po drugie, bo implementacja DSA w Polsce, zamiast być techniczną procedurą, może stać się kopią niemieckiego modelu, w którym państwo – wraz z siecią zaprzyjaźnionych organizacji – będzie mogło arbitralnie decydować, które treści są dopuszczalne, a które należy natychmiast uciszyć.
W raporcie zwraca uwagę szczególnie istotny wątek: autorzy opisują powstanie całej klasy zawodowej ekspertów od „walki z dezinformacją”, których zadaniem jest permanentne monitorowanie sfery publicznej. Ten nowy sektor – finansowany przez rząd, fundacje polityczne i instytucje UE – funkcjonuje jako quasi-cenzorska nadbudowa, formalnie oddzielona od władzy, lecz w praktyce ściśle z nią współpracująca. To właśnie ten model coraz wyraźniej przenika do unijnej legislacji, w tym do DSA, który może zamienić się w legalistyczny instrument sterowania debatą publiczną.
Nie chodzi tu o teorię spiskową – lecz o realny proces instytucjonalizacji cenzury. Liber Net pokazuje, że niemiecki system jest dziś tak rozbudowany, że obejmuje ponad 330 organizacji i ponad 420 grantów finansujących kontrolę treści. Państwo niemieckie nie tylko nadzoruje debatę publiczną – ono ją aktywnie kształtuje, eliminując te treści, które uznaje za „szkodliwe”, „ekstremistyczne” czy „niebezpieczne”. Problem polega na tym, że definicje tych pojęć są coraz bardziej płynne, a ich interpretacja zależy od bieżącej woli politycznej.
Z polskiego punktu widzenia trudno to oceniać pozytywnie. Widzimy bowiem, jak w Niemczech odradza się autorytarny sposób myślenia o komunikacji społecznej – przekonanie, że społeczeństwo należy chronić przed informacjami, które mogą zakłócić „stabilność państwa” lub „społeczny ład”. Historia Europy uczy, że takie podejście zawsze kończyło się źle – a w przypadku państwa o niemieckiej skali i wpływach jego skutki mogą być odczuwalne daleko poza granicami RFN.
Jeśli Polska bezrefleksyjnie skopiuje ten model podczas implementacji DSA, otworzy drzwi do podobnego systemu. Zamiast pluralizmu i otwartości na debatę, może powstać sieć regulatorów, analityków, organizacji pozarządowych i prokuratur, które będą działały jako nowoczesny aparat kontroli treści, a wszystko to w imię „ochrony społeczeństwa przed dezinformacją”.
To nie jest kierunek, który służy wolności słowa. To kierunek, który służy tym, którzy chwilowo sprawują władzę. A z polskiej perspektywy – biorąc pod uwagę historyczne doświadczenia i geopolityczne relacje – jest to kierunek szczególnie niebezpieczny.
Tu oryginalny tekst :
"W ciągu ostatnich kilku lat dziennikarskie śledztwa ujawniły szereg skoordynowanych działań mających na celu tłumienie wypowiedzi w internecie w krajach Zachodu. Często określane mianem Censorship-Industrial Complex (przemysłowy kompleks cenzury), te sieci mechanizmów ograniczania informacji — funkcjonujące głównie pod przykrywką walki z „dezinformacją” lub „mową nienawiści” — były szczególnie rozpowszechnione w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii oraz Unii Europejskiej. W UE centralną rolę w tym systemie odgrywają Niemcy, gdzie liczne podmioty państwowe i prywatne monitorują wypowiedzi w sieci i wzywają do coraz większego zakresu ich ograniczania.
Reputacja Niemiec jako ośrodka cenzury znacząco wzrosła w ostatnich latach. Na początku 2025 roku amerykański program 60 Minutes zwrócił uwagę opinii publicznej na nagrania z policyjnych nalotów o świcie na mieszkania osób, które zamieściły obraźliwe memy. W innych ujęciach prokuratorzy państwowi z rozbawieniem komentowali konfiskatę urządzeń należących do obywateli i podkreślali powagę przestępstwa polegającego na „znieważeniu” polityka.
Zastosowałyśmy tę samą metodologię, której liber-net używał wcześniej we współpracy z dziennikarzem Mattem Taibbim przy analizie Twitter Files, mapując amerykańską część Censorship-Industrial Complex. Wraz z niemieckimi specjalistami, badaczami i doradcami udokumentowałyśmy system o skali znacznie większej, niż się spodziewałyśmy. Obejmuje on:
mapę wiodących organizacji zajmujących się kontrolą treści w Niemczech, inspirowaną oryginalną mapą Censorship-Industrial Complex ;
raport analizujący genezę, polityczny kontekst i zakres niemieckich mechanizmów kontroli treści;
bazę organizacji zawierającą profile ponad 330 agencji rządowych, NGO-sów, ośrodków akademickich, think tanków, fundacji i sieci zaangażowanych w te działania;
bazę grantów obejmującą ponad 420 dotacji i programów finansujących kontrolę treści;
serię infografik wizualizujących powyższe dane.
Prace te odzwierciedlają ponad pół roku badań i mapowania. Szczegóły naszego podejścia opisujemy w sekcji metodologicznej.
Kusi, by określić ponad 330 organizacji mianem orędowników cenzury czy wręcz cenzorów, jednak rzeczywistość jest bardziej złożona. Niektóre instytucje są niewątpliwie jawnie cenzorskie — jak choćby mianowana przez rząd organizacja zapewniająca zaufane zgłoszenia HateAid. Podobnie inicjatywa Machine Against the Rage wywołuje reakcję w stylu „chyba nie mówicie poważnie?”, choć oni jak najbardziej mówią poważnie. Jednocześnie w naszej bazie znajdują się inicjatywy bardziej umiarkowane, takie jak lokalne samorządy oferujące niewielkie granty na edukację anty–mowy nienawiści jako sposób przeciwdziałania rosnącym podziałom społecznym.
Uwzględniłyśmy je wszystkie w bazie i oznaczyłyśmy skalą od jednej do pięciu „flag” — przy czym pięć oznacza najpoważniejszych „przewinowców” — aby oddać pełny obraz tej ogromnej, splątanej struktury, która utrzymuje wyjątkowo bliskie relacje z rządem, a jednocześnie przedstawia się jako niezależna.
Choć w dyskursie internetowym istnieje realny problem, argumentujemy, że siłowe podejście sprzyja jego politycznemu wykorzystaniu i zagraża wolności słowa. Mamy nadzieję, że ten materiał pomoże dziennikarzom, decydentom i obrońcom swobód obywatelskich dostrzec skalę obecnego tłumienia wypowiedzi, bronić wolności słowa oraz opracować metody radzenia sobie z treściami wykraczającymi poza normy, które jednocześnie opierają się politycznej instrumentalizacji.
Relacje medialne
Becchi, Franz. „„Zensurnetzwerk“ Deutschland: Wie die Regierung mit NGOs die Meinungsfreiheit untergräbt.” Berliner Zeitung, 21 listopada 2025.
Earle, Archie. „German censorship funding increases by 500% since 2020.” UnHerd, 20 listopada 2025.
Collard, Greg. „The Censorship Industrial Complex’s Power Grip in Germany.” Racket News, 24 listopada 2025. "
@PParagrafizm
@paragrafizm
Inne tematy w dziale Polityka