4 obserwujących
23 notki
65k odsłon
  3918   0

Junak. Apel Obrońcy Westerplatte!

Polski Fiat 508 Junak na Westerplatte, 1939 r. Od lewej Brunon Cirocki, mat F. Bartoszak, kpt. F. Dąbrowski i por. Leon Pająk
Polski Fiat 508 Junak na Westerplatte, 1939 r. Od lewej Brunon Cirocki, mat F. Bartoszak, kpt. F. Dąbrowski i por. Leon Pająk

 

Junak z Westerplatte

 

Środa 16 sierpnia 1939 r. Major Sucharski niemal wybiegł z drzwi Komisariatu Generalnego RP w Wolnym Mieście Gdańsku przy ulicy Neugarten 27 na podwórko, gdzie czekał na niego służbowy Polski Fiat 508 Junak III. Sierż rez. Jan Ziomek już czekał przy otwartych drzwiach, jako eskorta Komendanta Składnicy i drugi szofer. Brunon Cirocki, pracownik cywilny Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte i kierowca majora Sucharskiego przekręcił klucz na desce rozdzielczej Junaka, puścił sprzęgło i auto z piskiem opon wyjechało z podwórza Komisariatu na rozgrzaną ulicę. Trzech Schupowców obrzuciło z nienawiścią auto na polskiej wojskowej rejestracji o numerze 12938. Widząc ich Ziomek odruchowo poprawił pod marynarką kaburę z ViSem. „Jeszcze będzie okazja się spotkać w innych okolicznościach” – pomyślał.

Major Sucharski, oficer wywiadu skierowany na Westerplatte specjalnie przez II Oddział Sztabu Głównego, aby prowadzić działania wywiadowcze z tej placówki, szybko podał kierowcy trasę jaką mieli tym razem przejechać na Westerplatte przez Gdańsk.

- Niemcy znowu będą myśleć co my się tak kręcimy po mieście, panie majorze – powiedział Cirocki.

- Oni nie muszą nic myśleć, panie Cirocki. Dobrze wiedzą, że zbieramy informacje o tym co się w Gdańsku dzieje. A Niemcy wcale się z tym nie kryją, że zbroją się na całego – odpowiedział mjr Sucharski z tylnego siedzenia.

- Wojna będzie, czy pucz, panie majorze? – zapytał sierż. Ziomek i znów poprawił kaburę ViSa, która go zawsze uwierała kiedy siedział na wygodnych, wypchaną morską trawą siedzeniach Junaka – Bo jeszcze trochę i człowiek nie wytrzyma od tych niemieckich obelg. Pan wie, panie majorze, że wczoraj znowu na kanale portowym była ta motorówka z której Niemcy kiedyś jazgotali, że nas powieszą na latarniach? Teraz też nam wygrażali i rzucali kamieniami w naszą stronę. Dziś kamienie, jutro będą kule - filozoficznie zakończył Ziomek.

- Wiem o motorówce. A czy wojna, czy pucz, to nie na wasze myślenie – mruknął nieco opryskliwie Komendant i pomyślał o rozkazach jakie ma Składnica: atakować, wysadzać i zajmować ważne obiekty w porcie gdańskim, jeśli w Gdańsku Niemcy zrobią pucz. Wsparcie w postaci desantu morskiego z Gdyni będą mieć w przeciągu 12 godzin. A jeśli wybuchnie wojna - bronić się do upadłego. Takie były rozkazy dla Składnicy.

Ziomek znów poprawił kaburę z Visem. „Cholera człowieka bierze siedzieć tak i patrzeć jak Niemcy na nas plują z każdego kąta” – pomyślał, a głośno powiedział:

- Panie majorze, ja już mam 41 lat, tyle samo co pan major. Niejedno na froncie widziałem. I wtedy jak Lwowa broniłem i na wojnie światowej. Mnie się widzi, że na wojnę się zbiera. Przecież starczy spojrzeć co się dzieje na ulicach w Gdańsku.

Major dobrze znał sytuację. Wyglądał przez okna Junaka i zapamiętywał szczegóły. Przemknęli właśnie nad Motławą i mjr Sucharski zdążył zobaczyć jak z ładowni niemieckiego statku o bielejącej napisem nazwie na rufie "Rio de Janeiro" i porcie macierzystym "Hamburg", bom ładowniczy wyciągał omotany szczelnie plandeką ładunek, jakoś wprost kojarzący się z haubicą...

- Niech pan zawróci – powiedział do Cirockiego.

Przejechali jeszcze raz przez most zanurzając się po chwili w cieniu Zielonej Bramy. Wskazówka na szybkościomierzu opatrzona skrzydlatym logiem „PZInżu” pokazywała 15 km/h, gdy Cirocki ponownie zawracał.

- Widział pan, panie majorze? Haubica jak nic, bo na pewno nie zgarniacz do gnoju – z przekąsem powiedział Ziomek z przedniego siedzenia. I znów poprawił ViSa jak zobaczył kolejnych Schupowców komentujących zapewne ich ponowny przejazd przez most i ciekawskie spojrzenia na port na Motławie.

„Jeden magazynek w Visie, drugi w kaburze, trzeci w kieszeni spodni, dwadzieścia nabojów luzem w drugiej kieszeni. Razem 44 naboje...” – wyliczał w myślach Ziomek patrząc na Schupowców. Stary wiarus lubił mieć zawsze dużo amunicji przy sobie.

Niemcy odprowadzili wzrokiem Junaka. Ich nienawiść do Polaków gromadzona przez lata miała już za kilkanaście dni znaleźć ujście w biciu, torturowaniu i zabijaniu polskich listonoszy, kolejarzy, żołnierzy i cywilów zamkniętych w Victoriaschule, Bischofsberg, Stutthofie...

"Oby nie na wojnę się zbierało, oby tylko się to jakoś uspokoiło” – myślał Komendant ściskając rączkę skórzanej teczki z nową Księgą Sygnałową Polskiej Marynarki Wojennej (Składnica była podporządkowana Dowództwu Floty). „Jakby nie mogli jej holownikiem przywieźć z Gdyni, tak byłoby bezpieczniej” – Sucharski zastanawiał się i wściekał na myśl o bezmyślności Dowództwa, które tak arcyważny dokument kazało mu wieźć przez gniazdo os jakim był Gdańsk. A w Gdańsku aż kipiało od czerwonych flag ze swastyką zwisających z każdego okna na każdej ulicy. Portrety Führera z jego wyłupiastymi oczami wylewały się niemal z każdej witryny sklepowej. Wielkie napisy "Zurück zum Reich" na białych płótnach można było zobaczyć co kilkadziesiąt metrów.

Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura