1 obserwujący
14 notek
14k odsłon
  3141   1

Polsat ostatecznie skręca w stronę władzy.

Już od samego początku swojej kariery w Polsacie główny publicysta tej stacji Grzegorz Jankowski wyraźnie ujawniał swoje sympatie polityczne, ostro traktując przedstawicieli demokratycznej opozycji i dużo mniej krytycznie, a nawet apologetycznie występujących u niego z drugiej strony.

Np. nieustannie zadawał retoryczne pytanie po co wybieraliśmy nasz Parlament, skoro Unia kwestionuje sądowe reformy Ziobry, totalnie nie zauważając, że każdą ustawę podpisaną przez Prezydenta, może w kosmos wyekspediować także Trybunał Konstytucyjny,  który także przecież nie jest ustalany w wyniku wyborów powszechnych bezpośrednio przez polskiego Suwerena.

Albo pytał się czemu opozycja nie może poprzeć stanu wyjątkowego na granicy, skoro w sprawie muru zaistniało jednomyślne poparcie w litewskim i łotewskim parlamencie, nie dostrzegając różnicy w traktowaniu antagonistów władzy tam i u nas czy faktu, że np. TVN dostał pozwolenie swobodne na relacje z litewskiej granicy, a w Polsce jest wożony przez przedstawicieli władzy wykonawczej jak dziennikarze zagraniczni u Kima.

Ale przy tym wszystkim dbał jednak o to, by przy głównych tematach, gdzie mamy do czynienia nawet z jaskrawą różnica między stanowiskiem rządzących i opozycji, brali udział w jego audycjach publicystycznych przedstawiciele obydwóch stron.

Niestety zmienił to podejście, co zobaczyliśmy ostatnio, gdy do omawiania sprawy powiązania wypłat unijnych z praworządnością zaprosił wyłącznie akolitki PiSu, profesorki prawa Annę Łabno i Genowefę Grabowską, które od początku popierały wszystkie działania obecnego obozu władzy wobec sądownictwa, począwszy od przejęcia Trybunału Konstytucji przez funkcjonariuszy partii rządzącej.

Redaktor Jankowski całkowicie zlekceważył fakt, że odmiennego od nich zdania, ostro krytycznego wobec działań Ziobry, Przyłębskiej i Piotrowicza, są partie, na które łącznie głosowało w wyborach do Sejmu w 2015 i 2019 więcej Polek i Polaków niż na PiS. A wedle aktualnych sondaży nawet dużo więcej ma zamiar poprzeć te ugrupowania, które nie ustają w oskarżeniach obozu władzy o antykonstytucyjny zamach na polskie sądownictwo.

Redaktor Jankowski zdaje się więc przekonywać polskiego Suwerena, że jego głos to jedno, a opinia prawników, czyli profesjonalistów, to zupełnie co innego.

Ale akurat w tym gronie różnica na korzyść zwolenników demokracji liberalnej jest jeszcze większa, a najlepiej tego dowodzi zdarzenie z kwietnia 2020 roku, gdy ponad 400 wykładowców prawa na polskich wyższych uczelniach sprzeciwiło się wyborom kopertowym https://wyborcza.pl/7,95891,25898776,stanowisko-pracownikow-wydzialow-prawa-polskich-uczelni-wyzszych.html, podczas gdy obydwie ww. panie odwrotnie https://dziennikzachodni.pl/prof-grabowska-wyborow-nie-ma-mozna-tak-po-prostu-ciagle-przesuwac-a-dlaczego-mamy-je-przesuwac-platforma-miala-w-tym-interes/ar/c1-14986660, https://wpolityce.pl/polityka/499749-prof-labno-nie-zaczynamy-przygotowan-do-wyborow-od-nowa, choć już sam ich brak w tak wielkim i reprezentatywnym gronie jest silnie wymowny.

Największa gwiazda polsatowskiej publicystyki zaczyna więc ewidentnie i prorządowo fałszować obraz rzeczywistości, upodabniając swoje działania do tych opłacanych bezpośrednio przez obóz władzy, Rachonia, Kłeczka, Wildsteina, Holeckiej czy Klarenbacha.


Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura