1 obserwujący
21 notek
15k odsłon
  128   0

Co po wojnie?

Z duża dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że bohaterscy Ukraińcy obronili swoją Ojczyznę i wkrótce ujrzymy rosyjską rejteradę, bo już wprowadzili 90% wojsk, a wyniki mizerne. Ponadto z 630 mld dolarów rezerw Putin ma do dyspozycji tylko 130 mld, bo resztę mu skutecznie sankcje poblokowały, więc szefowa banku centralnego informuje, że stara się teraz zapobiec bankructwu kraju, na jaki wskazuje obniżony do śmieciowego rating Rosji.

Do tego Chiny są wściekłe na kremlowskiego watażkę, bo swoim debilnym i zbrodniczym ruchem zniweczył on misterny i długotrwały plan wypychania USA z Euroazji przez rozwijanie współpracy gospodarczej z Unią Europejską. Zachód ponownie się zjednoczył, jak to było przy upadku komunizmu i przez lata to się nie zmieni.

Do tego Putin nie ma większych rezerw w żołnierzach, o ich morale i wyszkoleniu nie mówiąc, a Ukrainę broni setki tysięcy jak  już nie milion mężczyzn, a także kobiet, skrajnie zdeterminowanych do obrony własnej Ojczyzny. W części nieźle wyszkolonych przez wojska NATO i zasilanych w coraz większą ilość groźnego dla okupanta uzbrojenia. W takich warunkach napastniczej wojny nie da się długo prowadzić.

Powstaje pytanie co po wojnie, oprócz oczywistego wniosku, że pozycja Rosji ulegnie znakomitemu osłabieniu i mało kto będzie się już bał jej mitycznej armii, więc np. może dojść do rozpadu Federacji, bo wiele republik wchodzących w jej skład zechce wybrać niezależność od centrum, które teraz dowodzi swej niezrównoważności.

W Unii Europejskiej możemy się z kolei spodziewać wzmożenia wysiłków na rzecz zaciśnienia jedności czyli federalizacji, na którą dużo przychylniej spojrzą szczególnie mniejsze i słabsze państwa i szczególnie te bliżej Rosji, jak kraje bałtyckie. Oczywiście rząd PiSu, będzie starał się temu przeciwdziałać, jako wyznawca Europy Ojczyzn, ale nie znajdzie istotniejszych sojuszników, bo jedyni tacy jak Le Pen czy Orban są skompromitowani, ujawniając się w czasie wojny jako mniejsi lub więksi sprzymierzeńcy moskalskiego najeźdźcy.

Obóz władzy w Polscy będzie próbował straszyć Niemcami i Francją, ale z każdym dniem ich społeczeństwa, a w ślad za nimi ich media i rządy dowodzą, że radykalna zmiana ich pobłażliwego wobec Moskwy stanowiska jest trwała i ulega dalszej, pożądanej dla Kijowa zmianie. No i jak tu przestrzegać przed Berlinem i Paryżem skoro coraz bardziej popularny w kraju, prezydent Duda wzywa do proukraińskiej jedności nie tylko wewnątrz kraju, ale i w całej Unii i NATO.

Nie znajdą także sprzymierzeńca w zwycięskiej Ukrainie, która pomna swych cierpień, jak najmocniej zechce się połączyć z Zachodem, najlepiej w jeden organizm państwowy.

Prezydent Duda chyba wyczuwa ten nowy wiatr historii, skoro zaczyna się inaczej pozycjonować, czego dowodem jest nie tylko współpraca z opozycją w kwestii wojny i uchodźców, ale także konkretniejsze działania jak zawetowanie najpierw Lex TVN, a teraz lex Czarnek.



Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale