poldek poldek
57
BLOG

"Uśmiechnięta życzliwość"..... , i trudna nadzieja.

poldek poldek Kultura Obserwuj notkę 11
Wczoraj oglądąłem jubileuszowe wydanie Kabretu Pod Eginą pana Pietrzaka. Podobało mi się.

Ale do dokonania dzisiejszego wpisu skłonił mnie wczorajszy otymistyczny nastrój niedzielnego południa - który przełożył się na wczorajszy wpis oraz Pani Ewa Błaszczyk, która w kabarecie POd Egidą(wieczrny program na jedynce) pojawiła się na chwilkę.

Kilka lat temu straciła męża w tragiczych okolicznościach -> wypadek samochodowy a za kilka miesięcy(chyba dwa) jej kilkuletnia dziwczynka zażywając tebletkę zakrztusiło się tak nieszczęśliwie, że skutkiem tego jest od 4 lat w śpiączce.. . W ciągu kliklu miesięcy jej świat "runął"... .

 
Podziwiam ją za to, że po tak trudnym doświadczeniu "zawalenia" się dotychczasowego świata. Ona się nie załamała ale wykrzesała w sobie siłę aby znaleźć motywację do działania po tym doświadczeniu.
Założyła fundację: „Akogo?", której celem jest pomoc dzieciom i ich rodzicom po najcięższych urazach mózgu, które są w śpiączce. ( http://www.akogo.pl/index.php?h_page=1&h_menu_id=1)
 Często gdy nam się coś nie uda narzekamy i wpadamy w depresję. PAni Ewa z trudnego doświadczenia znalazła motywację do pomocy innym, będącym w podobnych sytuacjach.

 
Została odażona przez "Uśmiechniętą Życzliwość" trudnym doświadczeniam... .
Moim zdaniem, takie doświadczenia z "ręki" Opatrzności - może to dziwnie zabrzmi- to (trudny) przywilej i Łaska.

 
Wszak jak Marylka napisała pod moim poprzednim wpisem "co siejemy do i zbieramy"...; z dobrego ziarna - dobry zbiór.
Pani Ewa "sieje trudne ale dobre ziarno"... , jednak jest w tej sytuacji gdzie "dobry zbiór" może być odłożony w czasie na odleglejszy czas niż mogoby się nam to wydawać i ona mogłaby się spodziewać (dziecko ciągle w śiączce". Po takim doswiadczeniu jak Pani Ewa trudno żyć, jak "zasadzone drzewo", które nie ma żalu i nie narzeka, dlaczego "takim drzewem", "dlaczego ja....", dlaczego.. .

 
Podziwiam osoby, którym Opatrzność nałożyła w zaufaniu tak trudne doświadczenie... .

 
Może to zabrzmi jak "herezja". Ale przeczuwam, że w perpektywie wiecznej cierpienie jest przywilejem i błogosławieństwem, którego pełne owoce objawią się i obfity zbiór owoców jakie ono zrodziło będzie udziałem cierpiacego... . (Błogosławieni którzy płaczą.. .)
WIerzę, że Cierpienie to przywilej, łaska i zaufanie jakim obdaża Opatrzność tym których miłuje w szczególny sposób. Innymi słowy cierpienie ma sens, tak jak
"wiosna, lato, jesień i zima....:, jak każde życie każdego z nas... .

 
"Zatrzymaj się, to przemijanie ma sens» ma sens ... ma sens ... ma sens! Pisze w Tryptyku Rzymskim Jan Paweł II.
Pamiętam Jego stosunek do cierpienia jakiego sam doświadczał, jak i cierpienia innych.. .

 
Cierpienie więc tak jak życie, ma sens... , ma sens... , MA SENS.... . Jest ono wpisane nie przypadkowo w nasze życie ale precyzyjnie spełnia swoją rolę.
Jest ono w pewnym sensie, "treścią" Miłości.

 
p.s. Może zbyt refleksyjnie na początek tygodnia, ale przecież: "do odstatniej pestki żyj..", zgoda i spodziewnie się od Opatrzności najlepszego, może oznaczać także "najlepsze" w formie przygniatającego krzyża ... .
Przecież nie kochamy tylko wtedy, gdy wszystko sie układa dobrze. Ale poprostu Kochamy zachowując "pokorę i spokój"- jak "drzewo nie przypadkowo zasadzone w ogrodzie".. .

 

poldek
O mnie poldek

********************************* ---- poldek34@gmail.com,

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Kultura