poldek poldek
128
BLOG

"Sól dla ziemi..." - czy ziemia może być przesolona... ???

poldek poldek Kultura Obserwuj notkę 0

" Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie. (Mt 5:13-16)

Dziś o soli, a bardziej zachęta do "bezinteresownego solenia". Sam dziś się nie napracowałem nad tym tekstem, ale wklejam tekst z którym się utożsamiam:

"Jest takie określenie w języku religijnym, czy też w języku opisującym dobre życie, życie moralne, życie przyzwoite - dobry przykład, trzeba dawać dobry przykład. Oczywiście, że jest to coś niesamowicie ważnego - dobry przykład dawany własnym życiem, zwłaszcza gdy jest się rodzicem, gdy jest się kimś wystawionym na widok publiczny - żeby nie gorszyć, ale dawać dobry przykład.

Ale to jest droga mająca mnóstwo niebezpieczeństw, ponieważ można chcieć się popisywać swoją dobrocią, można chcieć udawać dobry przykład właśnie po to, żeby zyskać poklask. Jest to wszystko bardzo możliwe.

Na szczęście jest jeszcze jedno wyzwanie, które jakby uwiarygadnia i które jest sercem do dobrego przykładu, mianowicie coś, co kryje się za metaforą soli: wy jesteście solą ziemi, jesteście solą ziemi. Co to właściwie znaczy?

Otóż możemy być w naszych środowiskach takimi ludźmi, o których niewiele wiedzą inni, na przykład nie powiedzą: jakiż to wspaniały z niego mąż swojej żony, czy też ojciec rodziny - ponieważ ludzie nie mają pojęcia jakimi jesteśmy współmałżonkami, po prostu nie znają nas.

Ale jeśli jesteśmy ludźmi radykalnie wiernymi, wiernymi swojemu powołaniu, to wtedy nawet bez tego zachwytu - jakiż to wspaniały przykład, jak ja bym też chciał tak życ - coś naprawdę się zmienia wśród ludzi gdzie my żyjemy, coś naprawdę się zmienia.

Jakiś świeży powiew Ewangelii dostaje się do duchowych płuc ludzi, którzy są wokół nas.

Jakaś fikcja, czy takie życie na pół gwizdka zostaje przewietrzone, przedmuchane przez świeżość Ewangelii, którą w sobie nosimy.

Nie przez spostrzeżenie, ale gdzieś na głębszym poziomie ludzie odbierają od nas życie, dostają je naprawdę i mogą pełniej, łatwiej i radykalniej żyć własnym życiem na drodze własnego powołania, dlatego że coś zaczerpnęli od nas: jesteście solą ziemi."(O.WOjciech Andrzejewski OP)

Cóż takiego ulotnego jest tą "solą", co samoistnie "działa", nawet bez naszej świadomości. Jesteśmy sobą a nasza "obecność" jest solą dla innych.. . Często spotykamy ludzi którzy zarażają nas dobrem. Ich towarzystwo daje nam ciepło, utuchę, radość, czujemy się przy nich sobą... . Są "solą" - dobrą przyprawą dla nas i naszego życia... . 

Moim zdaniem "solą", którą Ci wspomniani wyżej "noszą w sobie" jsą Ci, w których mieszka i  żyje Duch Boży: w nich działa, w nich i przez nich.

Niejako ta "sól - Duch Święty" którą noszą w sobie działa w ulotny sposób-który odczuwamy. W towarzysti tych osób odczuwamy pozytywne odczucia..... .  

Pytaniem które chciałbym dedykować również sobie to zastanowienie się jaką sól noszę w sobie: Prawdziwą czy zwietrzałą.... .  .

Dobry człowiek i mądry -> nosi "dobrą sól...." .

Pozdrawiam,

p.s.

A za kilkadziesiąt dni Zesłanie Ducha Świętego będzie świętowane... . Zesłanie "soli dla ziemi".... . By wymienić "zwietrzałą" na prawdziwą..
poldek
O mnie poldek

********************************* ---- poldek34@gmail.com,

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura