No to drążymy temat dalej "jak kropla skałę".
Myślę, że poniekąd czujemy pod skórą, że "tolerancja", aby spełniała swoją pozytywną rolę muszą za nią stać zawsze wartości wyższe. Dlatego, że ma ona charakter wartości cząstkowej, a skoro tak domaga się niejako uzupełnienia wartościami wyższymi - jeśłi tych ostatnich zabraknie Tolerancja unicestwi sama siebie... .
Jan Paweł II mówi, że powinna być podporządkowana prawdzie i dobru.
CHrześcijaństwo różni się od innych ideologii jedną subtelną ale i fundamentalną różnicą: obok tego, że posiada system wartośći posiada jego porsonalne urzeczywistnienie -> osobę Jezusa Chrystusa. Ta postać jest "Personalnym systemem wartośći".
Mały cytat:
"Jakże można liczyć na zbudowanie >wspólnego domu< dla całej Europy, jeśli zabraknie cegieł ludzkich sumień wypalonych w ogniu Ewangelii, połączonych spoiwem solidarnej miłości społecznej, będącej owocem miłości Boga".(JP II)
Jezus będąc personalnym systemem wartości jest Tym który obdarza pokojem, jakiego świat dać nie może.... .
Pokój jest tym co pojawia się jako "wynik czegoś", wynik działań wg określonych reguł. WIęc pytanie o pokój to pytanie o taki sposób postępowania - zbiórk reguł i zasad na których ten "pokój" można "wyhodować". Więc aby "powstał w społęczeństwie musi wiązać się z doskonałym uporządkowaniem polityki, relacji, ułożenia życia zawodowego, osobistego, - chaakteryzuje się zawsze brakiem lęku.
Chrystus to świat wartości(reguł) zapisany w Ewangelii a więc niejako "przepis" na doskonały pokój. Jego pokój wypływa z porządku nadprzyrodzonego -> Boskiego.
Ten pokój jaki daje Jezus jest owocem pokonywania zła i grzechu w sercu poprzez wewnętrzną odnowę i miłość. To pokonanie w sercu musi się przenieść na zewnętrzyny świat -> działanie ludzkie.
To działanie: ludzie tworzący ustroje, ustawy, w parlamentach nie zaprowadzą pokoju, jeśli najpierw ON nie zapanuje on w ich sercach.. . Gdyż przecież
prawo jest emanacją tego co noszą w sercu i umyśle "parlamentarzystów". Jeśli w ich rozumach będzie porządek napewno go "przeleją" na prawo stanowione.
Więc powiedzmy głośno: jeśli Chrystusa wyrzuca się z życia politycznego, społecznego, etyki, miłości źle pojmowanej(Nie Chrystusowej) zaprowadza się ni pokój lecz lęk.... . A z lęku biorą się: brak zaufania, zaburzenie relacji społecznych, separatyzmy i mury pomiędzy partiami i społeczeństwami... . Pachnie konfiktami -> skoro postrzegamy "coś" lub "kogoś" jako zagrożenie dążymy podświadomie aby się "go pozbyć"(źródła lęku) aby mieć POKÓJ.
Jan PAweł II mówi, że Chrystus jest najwyższą Wartością i nie ma innej którą możnaby Jemu przeciwstawić.
Ma na myśli nie tylko osobę Jezusa ale to wszystko co On uosabia mówiąc:
- "jedni drugich brzemiona noście"
- "miłujcie swoich nieprzyjaciół"
- "miłuj blźniego jak siebie samego, itd."
JEszcze jedna uwaga. Wartość konstytuująca człowieka to Miłość. Chrystus jest personifikacją MIłości. Więc odrzucając Go, odrzuca się Miłość - czyli to, wokół czego krążą pragnienia człowieka. Jeśli się tę "duszę" wyrzuci z parlamentów, systemów politycznych, powstaną potworki.. .
I na koniec jeszcze jedna myśl o humaniźmie Europejskim z ust Jana Pawła II:
"Jeśli chcemy stanąć na płaszczyźnie humanizmu europejskiego, zachodniego czy wschodniego, jakiegokolwiek, pamiętajmy, że ten humanizm ma w Chrystusie swoje najpełniejsze objawienie."(JPII, Wwa 9 czerwca 1991)
Zatem można powiedzieć, że europejski trend "żyjmy i twórzymy Europę tak jakby Bóg nie istniał", ze wszystkimi tego konsekwencjami, jest w konsekwencji uwstecznianiem Europy i cofaniem się wstecz. GDyż z idei chrześcijańskiej czerpie korzenie nasza cywilizacja. Jeśli się odetnie drzewu korzenie, drzewo runie... . I to widać w polityce UE. Mówi się o Europie ojczyzn a Niemcy budują ponad naszą głową rurociąg północny... . Czy to SOlidarne z nami działanie? NIe, to egoizm. To nie Chrystusowe postępowanie.
Gdyż nawet nie chodzi w mojej wypowiedzii o to aby nagle wszyscy europejczycy przyjęli chrzest ale przedewszystkim o to aby Miłość, miłosierdzie, solidarność w prawdzie, braterstwo były odeą scalającą społeczność UE. A te idee w Chrystusie są najpełniej objawione.
Więc wróciwszy do tolerancji.... , gdziekolwiek ktoś się jej domaga trzeba zapytać jakie wartości chce urzeczywistniać i czy nie chce z tolerancji czynić wartości absolutnej... ?
Jeśliby przyjąc ją za wartość absolutną legitymujemy i równamy wszystkie idee jako równorzędne, wycinając wieki i dorobek duchowy i humanistyczny pokoleń... .
Jak to kończy się w praktyce świetnie uczy wiek poprzedni. WIek Hitlera i Stalina -> systemów które postawiły w miejsce Chrystusa i Ewangelii ludzkie rozumienie pojęć: sprawiedliwość, braterstwo, solidarność nie Chrystusowe.
Wartości wyższe - Chrystusowe albo anarchia.
Taki wniosek nasuwa się z lektury Jana Pawła II. Czy on był fundamentalistą gdy mówił:
"Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi...".
MIłej niedzieli.
Komentarze
Pokaż komentarze (13)