Wczoraj sobie idę ul. Reymonta i widzę idącą w moim kierunku młodziutką dziewczynę wyglądającą na niespełna 20 lat. W prawej dłoni niiesie „białą laskę”, którą „wytycza sobie bezpieczną przestrzeń do wędrówki chodnikiem”.
Szła od strony nie ulicy ale żywopłotu, gdyż zapewne to bezpieczniejsze za względu na wadę wzroku.
Aż tu nagle, „bęc”.
Trochę dojrzalsza pani idąca sprzeciwka walnęła w nią…. – nie zauważyła .
Najciekawszy był dalszy rozwój wypadków.
Niewidoma dziewczyna natychmiast cichym pokornym głosem powiedziała „przepraszam” w stronę winowajczyni.... .
Natomiast "winowajczyni" zaistniałej sytuacji, spojrzała na niewidomą sennym wzrokiem i nie rzekłszy słowa poszła dalej….. .
I kto tu widział więcej.. ?



Komentarze
Pokaż komentarze (16)