Nie czytam do końca wpisów walczących z "lewakami" i odwrotnie z "prawakami" gdyż potrafię jedynie do drugiego akapitu wytrzymać. A komentarzach nie wspomnę.
Dlaczego, ano dlatego, że wydaje mi się to głupie. No bo cóż może wyjśc dobrego z tego, że ktoś powie "ty taki" a drugi "na odlew" jeszcze mocniej bo tamten zaczął.
Nie pochwalam i nie akceptuję takich metod prowadzenia dyskusji.. . I to z jednego powodu.
W takich dysputach widać jak za pomocą zgrabnego epitetu odczłowiecza się osobę przeciwnika - przyklejając mu etykietkę(Odczłowieczającą-scierwo itp.), która "z automatu" pozbawia go resztki człowieczeństwa.. . A wtedy można na odlew jechać ile wlezie: w dobrej sprawie, itd... .
Podobny mechanizm "odczłowieczania"(nie wiem czy świadomie czy nie), stosuje się wobec poczętych dzieci nazywając je: płodem a nie zaś dzieckiem lub człowiekiem poczętym.
Jak powie się płód to łatwiej go uśmiercić. Gdy powie się dziecko poczęte .... - któż chciałby zabijać poczętego CZŁOWIEKA???
Podobnie jest w nawalankach. Jak napiszesz "Ty prawiczku" ->> od razu można przejść do ofensywy.. Gdy napiszesz Ty Stanisławie ->>> już nie tak prosto.
Z tak zarysowanej metodologii wyłania się w sposób naturalny konkluzja.
Chcąc polemizować z poglądami nie odczłowieczaj adwersarza lecz przeciwnie zauważ, że jest on tak jak "TY" Człowiekiem: myślącym, mającym swój kawałek cienia..".
Nawet jak się w poglądach nie zgodzimy może pozostać salonowo między nami -> nie musimy po sobie pozostawać złego wrażenia, możemy się rozejśż "po ludzku" - w pokoju.
Wszak salon jak "ogród", ale nie taki, w którym "psy spuszczone", ale taki w którym można się "swobodnie przechadzać" - nie zawłaszczająć go dla siebie lub własnych pogladów.Taki oto tekst "ogórkowy" mi się narodził... .



Komentarze
Pokaż komentarze (13)