Wczoraj wracałem z Lublina do Krakowa samochodem. Wyjechawszy przed 18.00 trochę się spieszyłem gdyż chcaiałem dotrzeć nie tylko do Krakowa ale dalej.... - w moje góry.
A tu nie koniecznie. Panowie z chorągiewkami i kotkofalówkami sprawnie rozwładowywali minikorki pomiędzy grupkami. Poszło sprawnie, że w ciągu 10 minut wyminęliśmy 2 grupy... .
Ale największym zaskoczeniem był widok, że tyle młodych ludzi "idzie". Wyłącza się z codzienności by..., dać czas "sobie" i Bogu.. .Przyznam, że "rąbnął mnie mocno" ten widok. Poczułem radość i wzruszenie, że są ludzie, których znajdują w swoim wakacyjnym grafiku czas nie tylko na bieganie "wokół konta w banku", "udanego urlop", "życia towarzyskiego", ale potrafią "wyhamować, by poświęcić czas Refleksji i modlitwie by szukać Boga w swoim życiu albo by dawać Mu w swoim życiu miejsce. A Pielgrzymowanie pieszo to wyrzeczenie i możnarzecz "radosna pokuta" - którą nie każdy ceni i dobrze rozumie.
Widok młodych ludzi: z plecaczkami, niosących nagłośnienie, porządkowych, pielgrzymów oraz na końcu "ogonka", Księży w stułach na ramionach u których spowiadają się ludzie -> to chyba najpięknieszy widok jaki spotkałem na trasie tam i spowrotem pomiędzy Babią Górą a Lublinem.... .To było wzruszające. I "podpowiadające", że..... "nam nie wolno w miejscu stać.." .



Komentarze
Pokaż komentarze (21)