Przeminął przez salon "przynajmniej przez tę jego część, którą ja zauważyłem" temat "koterii" , którą tak zaaplikował Balzak na swoim blogu.
Od razu zaznaczam, że celem mojej refleksji nie jest na nowo otwieranie dyskusji o "kotkach", :-))) Lecz poprostu refleksja na kanwie - odprysk.
Salon to takie miejsce jak otaczający nas świat - to jego zaleta. Gdyż może tu założyć bloga każdy. Nie ma warunku i jakiś norm określających pochodzenie, wykształcenie, poglądy polityczne czy inne uwarunkowania, które trzeba byłoby spełnić.
Niby pisze w nazwie salonu "Blogi polityczne" ale ja zauważam, że nie o politykę nawet jako główny cel tutaj zawsze chodzi. Przecież Smakoszek dowodzi, że tu nie tylko polityka. Ale właściwie także ja sam.
Gdyż moje wpisy nie zamykają się w tematyce politycznej - jest ich zdecydowana mniejszość.
Jednak, myślę, że decydując się na założenie bloga tutaj, każdy blogowicz przyznał rację bytu innym bogowiczom posiadającym zgoła inne poglądy. Więc niejako wchodząc tutaj każdy z nas podjął pewne ryzyko:
- z jednej strony wystawienia swoich poglądów na konfrontację z innymi pogladami
- zaakceptowania istnienia i posiadania innych poglądów w tej samej sprawie przez innego blogera
- możliwość, że nie ma możliwości przekonania kogoś do czegoś... .
- istnienia innych widzeń te samej rzeczywistości i pogodzenia się z tym... .
Możnaby dłużej wyliczać.
Balzak pisząc o koteriach myślę chciał(tak mi się wydaje) wskazać na zjawisko, które może ale wcale nie musi występować na salonie.
Mianowicie powstawanie grupy towarzyskiej poklepującej się po plecach oraz deprecjonujących innych.... - nie pasujących do tej grupy.
Myślę, że zaistnienie takiego zjawiska byłoby końcem salonu. Gdyż musiałoby się zamienić w kółko wzajemnej adoracji które dyktowałoby poprawność salonową.. , a publicznie marginalizującym posiadaczy innych poglądów, sposobów pisania, itp.
Więc moim zdaniem najlepszym sposobem jest pisanie, pisanie i pisanie zamiast zajmowania się "samymi sobą"... .
Pal licho, sam odwiedzam blogi które są w polecanych, jedne częściej inne rzadziej. Trochę w celach też towarzyskich gdyż tych których odwiedzam jakoś lubię jako osoby i to w jaki sposób widzą świat, co dla nich ważne, itp.
Moim zdaniem najważniejsze jest to aby grupy sympatyków danej tematyki zagadnień i osobowości nie poczuwały się "lepsze" niż inni sympatycy innych zagadnień i poglądów.
Gdyż to prowadziłoby poprostu do "walki klas", :-))) To tak jakby zwolennicy reagge uważali, że rockmani sa do bani albo odwrotnie. I zamiast zajmować się delektowaniem i kultywowaniem swojej muzyki zaczęli zajmować się "walką podjazdową"... - deprecjonując fanów innej muzyki.. . Byłoby to przecież CHORE!
W dziedzinie politycznej pewnie będą i są dysputy emocjonujące i iskrzące, bo to inna zupełnie dziedzina i "ognio-iskrząca" z natury - zwłaszcza w tej sytuacji politycznej.
Ale moim zdaniem warto w tych wszystkich pisaniach nie zapominać o tym, że jesteśmy Ludźmi a nie jakimś zbiorem nicków bezosobowych.... .
W tym wszystkim fajnie byłoby aby każdy z nas bloggerów Był Człowiekiem i takiego samego Człowieka widział po drugiej stronie ekranu.
Dlatego też uważam, że to co nazywa się kulturą, przyzwoitością w mowie i piśmie, powinno się kultywować w miejscu jakim jest salon.
Gdyż salon może uratować tylko człowieczeństwo i wzajemny szacunek mimo-wszystko.
Wiem, że może ktoś sądzić że to niemożliwe..??? Cyz aby napewno?
Możliwe, ale wiąże się z wysiłkiem, panowaniem nad sobą a także odpowiedzialnością za własne słowa.
A przecież w świecie realnym to normalka i "chleb z masłem". WIęc taka umiejętność nabyta tutaj mogłaby procentować w realu.
Salon może być miejscem wykuwania umiejętności dyskusji, rozmowy a także wspólnych poszukiwań..., cywilizownych sporów, itp.
Wystarczy tylko odrobinę "przytomności" i chęci.

Koniec bujania w chmurach - wracajmy na ziemię, działać ....:-)))
Pozdrawiam!



Komentarze
Pokaż komentarze (22)