Właśnie w sobotę jadę sobie 135km/h autostradą przez śląsk i widzę znak ograniczenia do 100km/h....... . A, pomysłałem - to tylko zjazd z autostrady a mam aż 3 pasy i nie zwolniłem.... .
Jadę sobie dalej te 135 km/h aż to mija mnie czarna vectra z dwoma panami w błękitnych koszulach.... .
Po wyprzedzeniu mnie, na ich tylnej szybie pojawił się napis:
"Proszę jechać za mną! Policja". No i auto zatrzymało się się na poboczu autostrady a ja tuż za nim.
Pan policjant zaprosił mnie na obejrzenie filmu do "reżyserki". Po "wyświetleniu filmu okazało" się, że skutek mojej refleksji o nie zwalnianiu został sfilmowany: 135 na godzinę i brak zwolnienia przy ograniczeniu do 100km.
Skończyło się 200 złotowym mandatem i 6 punktami karnymi.
Ale powiem szczerze, że mandat spełnił swoje zadanie. Wczoraj bylem we Wrocku (autostradą jechawszy) - i już przy zjazdach zwalniałem.... . Więc to nie takie głupie było to zatrzymanie.
Z drugiej strony to jechałem jakby w sznurku aut, więc ze zbliżoną prędkością. Padło więc na mnie.
A interpretacja teologiczna tego zdarzenia jest taka, że Opatrzność pogroziła mi palcem i pokazała, że trzeba znaków przestrzegać na autostradzie. Z pewnością będę frasobliwiej się zachowywał na autostradzie na ograniczeniach prędkoości. No i .... rozglądał się za czarną Vectrą na Śląsku o okolicach Katowic., :-))))
Pozdrawiam,



Komentarze
Pokaż komentarze (23)