W zeszłą sobotę dane mi było towarzyszyć uroczystości zawarcia małżeństwa moich bliskich znajomych która odbywała się na w sanktuarium na Górze św. Anny... .
Była to piękna uroczystość - w pięknie odrestaurowanym Kościele....... z nowymi organami - na których właśnie podczas tego wydarzenia dane było mi grać.
Będąc już mężem od kilku lat, przeżywa się takie uroczystości w specyficzny sposób.
Jakoś patrząc na tych młodych "startujących" na tę wspólną drogę..... przekuwania tej Miłości -która ich przed ołtarz przywiodła - na język codzienności.. , po 6 latach doświadczenia życia w małżeństwie w czteroosobowej już rodzinie - człowiek jest świadomy "z czym to się je"... - jaka to droga i z czym to się wiąże... . Co oznacza przysięga małżeńska na co dzień.. .
Małżeństwo to przecież cały czas ta sama pierwsza Miłość - tylko zmieniające się okoliczności zewnętrzne.
Najprostszym obrazem tej rzeczywistości jest świat i zmieniające się pory roku.
Podobnie jest w małżeństwie: Ta sama miłość i zmieniające się okoliczności zewnętrzne: jedno dziecku, drugie, jedna praca, druga, mieszkanie... .
Nie wolno się na okolicznościach tylko skupić i z nich uczynić "świat". DLatego takie momenty przypomnienia... , są niezbędne.
A osobiście mogę powiedzieć, że wspomnienie małżeństwa swojego na widok uroczystości innych zawsze u mnie wywołuje uczucie pewnego "mrowienia w brzuchu" - podobnego, który towarzyszył naszej uroczystości.. , :-))))
************
Małżeństwo to jak wędrówka we dwoje na ambitnie wybrany szczyt górski..... . Nie wybierasz wspólnego celu - "przegrywasz marsz".
Jestem szczęśliwym małżonkiem i ... dojście i wędrówka jeszcze przed nami... .
Kres wędrówki...? Oto jest pytanie: "być albo nie być".
Pozdrawiam



Komentarze
Pokaż komentarze (59)