A pod nogami okryte żyjątka, :-)))
W piątek wybrałem się późnym popołudniem i trochę się rozczarowałem gdyż grzybów jak na lekarstwo.... - tylko pół kosza uzbierałem. Ale jednak nie do końca nieudana wyprawa. Dlatego, że znaleziony wypasiony prawdziwek zrekompensował mi z nawiązką mniejszą niż zwykle ilość grzybów w koszu.... . Takiego jeszcze nie znalazłem w życiu, więc warto było pójść tylko po niego. (Ostatnie wyprawy na grzyby zawsze kończyły się uzbieraniem do pełna wszystkich zabranych ze sobą zasobników.)
Ale może to już pora na koneserstwo, :-)))
[To tylko część znaleziska... ].
Pal sześć grzyby ale wizyta w lesie piękna sprawa. Polecam ją każdemu wygadującemu albo mającemu zamiar wygadywać bzdury o dewiantach, itp. Las na pewno uspokoi i pomoże nabrać odpowiedniego dystansu do rzeczywistości politycznej.Ja już czekam tylko na wybory.... , i na dojrzałe zasłoikowane grzyby, które spozywając będę popijał nastawioną i "przegryzającą się" już pigwówką.
p.s.Kto by się przejmował ludźmi opowiadających bajeczki o dewiantach... . Są piękniejsze rzeczy na tym świecie... .
Pozdrawiam świątecznie , :-)))



Komentarze
Pokaż komentarze (20)