Wczoraj pomimo, zmęczenia - podróż służbowa wybrałem się ze znajomym na "Katyń" Wajdy. Bałem się, że przysnę - jakoś filmy Wajdy o tej tematyce specjalnie nie trafiały nigdy do mnie: "Człowiek z żelaza" i "Człowiek z marmuru".
Jednak ten film tak. Nie można o nim powiedzieć, że jest to do końca film fabularny. Podoba mi się to, że akcja jest "rwana" i widz musi sobie sam dopowiedzieć pewne losy bohaterów filmu. Reżyser pokazuje tylko to co niezbędne... .
Wg mnie film bardzo udany - zaryzykuję tezę: "dzieło życia" Wajdy.
Porusza on moim zdaniem dwie kwestie:
1. Zbrodnie Rosjan i sposób w jaki to uczynili:
- "chirurgiczna zimna krew", "impreza" zorganizowana ze szczegółami z należnym "nabożeństwem".Mord na generałach i dowódcach wyższych w wyszukany sposób, z przeczytaniem imiennym daty urodzenia, imienia nazwiska i chyba(o ile pamiętam) imion rodziców, w piwnicy, z "wyjściem" rynienką w piwnicznym okienku... .
Robi to ogromne ważenie. Pokazuje, że Sowieci działali w taki sposób, ze cała zbrodnia była przygotowana z detalami: dokumentacja, forma, logistyka i propaganda... . Żony wywożone, z nadzieją, że jadą do mężów.... - a dokąd naprawdę???
I sytuacja żołnierzy - do końca nie wiedzących ku czemu zmierzają(może niektórzy przeczuwali).. . Scena w lesie nad dołami: wyprowadzenie, zarzucenie sznurka - linki na szyję i strzał w głowę. Przypomina sposób zabijania świni na wsi..................... .
**************
2. Wybory życiowe tych którzy przeżyli:
a. Ci którzy nigdy nie pogodzili się z kłamstwem reżimu - musieli zgodzić się, że raz przyłapani przez władzę ludową tracili, życie, karierę i swoją cywilizację i także "znajomych".
b. Ci, którzy postanowili pozostać z "żywymi", weszli z władzą we współpracę. Ci wychodzą z założenia, że trzeba żyć... i myśleć o jakimś życiu a nie ginąć jak CI ...... min. w Katyniu. Spotykamy tutaj Panią starostową i pana starostę... - którzy wybrali "zaszczyty" i wpływy.. .
Ale spotykamy także dwie siostry, które straciły brata w Katyniu. Jedna bezkompromisowa, która wskutek zawieszenia tablicy nagrobnej ku czci brata nie wychodzi z więzienia UB... oraz siostra - dyrektorka szkoły, która wybiera kompromis i "nie chce mieć z tablicą nagrobną" nic wspólnego. Ale widzimy, że pani dyrektor podejmuje decyzję przyjęcia do szkoły chłopca, który ma nie taki "jak powinien" życiorys -> jego tata został zamordowany przez Rosjan... . A więc skłonna do tego aby zaryzykować swoją karierę.. .
Jest wreszcie żołnierz - kolega Andrzeja(głównego bohatera), który pisze pamiętnik zdążając do Katynia na "rzeź". Który mimo, że był na liście katyńskiej przeżył. Jednak nie wytrzymał napięcia: wrócił do Polski jako żołnierz PRL i popełnił samobójstwo gdyż nie mógł żyć w świecie propagandy i kłamstwa Katynia jako żołnierz salutujący oprawcom... .
Jest też żołnierz Rosyjski - kapitan, który przeczuwając, że nie wróci z frontu proponuje polce - zonie oficera "Katyńskiego" małżeństwo gdyż wie, że żony "oficerów pójdą jako pierwsze...".. .Dzięki niemu główna bohaterka żyje i nie zostaje wywieziona... .
Tak więc mamy wiele postaw w obliczu zbrodni, w obliczu sytuacji życiowej, itd.. .
Są to bardzo dramatyczne wybory i każdy można powiedzieć jest inny.
Jest też i puenta tego filmu... .
- "sceny z różańcem" i modlitwa jednego z zamordowanych przed śmiercią: ">>i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy..." - w tym momencie pistolet nie wypala i zabójca musi jeszcze raz przeładować.. .
Więc ponieważ jest to osobisty film Wajdy - ojciec reżysera zginął w Katyniu - interpretuję to tak, że Wajda wybacza oprawcom. JEst to jak się wydaje jedyna droga aby wyjść "cało" z tego tragizmu... .
Może też podpowiada, takie podejście "jako i my odpuszczamy.." osobom represjonowanym przez UB w Polsce ... .
Zdaję sobie sprawę - co było zarzucane w salonie -, że doszukuję się niektórzy widzowie, że Wajda próbuje relatywizować. Rozmywać odpowiedzialność tych którzy poszli na kompromis z władzą ludową i tych którzy nie - płacąc tym samym najwyższą cenę.
Nie zgadzam się z tym zarzutem.
Wajda pokazuje, że jest to bardzo skomplikowane gdyż "nikogo nie można zmusić do heroizmu" - ludzie zatem mogli podejmować różne decyzje i postawy.
To jest jedno ale ja dodam od siebie, że nikt nie ma prawa zabijać i niszczyć życia innych ludzi w imię swojego przeżycia(w przypadku współpracy z Komunistami).... gdyż to nie linia frontu wojennego. I człowiek współpracujący ze zbrodniczym reżimem bierze odpowiedzialność moralną jak i karną za to co robi.
A zatem przebaczenie osobiste moim zdaniem nie może wiązać się z amnestią karną i być pretekstem do ukrywania prawdy o zbrodniczych czasach,, mordach i eksterminacji Polaków którzy nigdy nie dali się złamać i poświęcili za Ojczyznę swoje życie.
Ludzie, którzy poszli na współpracę winni są tym którzy zostali zamordowani, zniszczeni, "zadośćuczynienie" oraz prawdę jak było naprawdę.. . Wybaczenie nie oznacza zapomnienia i udawania, że "nic się nie stało"... .
A przecież cała lewica postkomunistyczna uważa, że "nic się nie stało..." . Tak było przez lata, a teraz może lepiej o tym za głośno nie mówić, bo może przykręci nam Putin "kurek od gazu". I tak naprawdę lewica postkomunistyczna kontynuuje w jakimś sensie do dziś politykę kłamstwa i moralnego zabójstwa na narodzie włączając się w "rozmywanie" i manipulowanie powojennej i najnowszej historii Polski.. .
Może to zabrzmiało dziwnie (powyższe zdanie) w 2007 roku, po 17 latach po odzyskaniu niepodległości. Ale proszę mi powiedzieć jaki szacunek dla pomordowanych reprezentowała Lewica na czele z Prezydentem WSZYSTKICH POLAKÓW zataczającym się na grobach męczenników na wschodzie....?
Film stawia wiele pytań i pokazuje wiele problemów. Warto go obejrzeć i podyskutować. Nie będę pisał dalej gdyż wyszedł by przydługi tekst.
Film polecam zarówno tym którym wydaje się, że i tak wszystko wiedzą już na ten temat, jak i tym, którzy uważają, że "nic się nie stało".
Gwarantuję Wam, że nie wyjdziecie obojętni po tym filmie.
Pozdrawiam serdecznie.
p.s.
I jeszcze jedno - chyba bardzo ważne. Wychodząc z kina nie widziałem podobnych reakcji na twarzach widzów. Dojrzali Mężczyźni dyskretnie ocierali "kąciki oczu..." , a młodzi ..... - trudno opisać.
Ja sam czułem się dziwnie. Czułem się trochę jak człowiek który ma obudzoną świadomość, że czasem w życiu "daje ciała", a widząc jaki poziom zaprezentowali Oficerowie i żołnierze w Katyniu jak i pan profesor z UJ o którym nie wspomniałem poczuł się "cieniasem".
Tak jak nasi oficerowie...... zachowują się Ci, którzy rzeczywiście są elitą intelektualną i ... moralną.
Miłego dnia.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)