Wpadłem do salonu wieczorową porą, wpisałem się pod dwoma wątkami ale widzę, że nie wiele się dzieje. Postanowiłem więc - z tej okazji, ze jutro Dzień Święty - zaglądnąć co tam w liturgii. Będąc na www.katolik.pl natknąłem się na fajną rozmowę z Jackiem Salijem - dominikaninem o wierze.
Zapodaję tylko jeden akapit:
"""- Wiara nadprzyrodzona zaczyna się w momencie, kiedy pojawia się we mnie zdolność do tego, żeby wierzyć Bogu. Bóg przestaje już być dla mnie jakąś ideą, której odpowiada jakaś rzeczywistość, albo i nie. Staję przed Nim jako przed Kimś żywym, komu powinienem zaufać, kto chciałby ogarniać mnie swoją mocą i swoją miłością. I tak na przykład wierzę Bogu, że Jego przykazania zawsze są słuszne - również wówczas, kiedy mój tzw. zdrowy rozsądek chciałby przy nich pomajsterkować. ... ."""
A więc WIara polega nie na akceptacji istnienia Boga lub BOga jako idei. Wiara to relacja osobową do "KOGOŚ", a także wiara w to, że JEGO PRZYKAZANIA SĄ OK.
Ja jestem jakby skażony Bogiem, gdyż wierzę od wielu lat, co nie znaczy, że nie wszystkie Jego zasady - zwłaszcza w wieku młodzieżowo-studenckim przychodziło mi łatwo przyjąć z całego serca za swoje.... . Jednak zawsze mimo robienia "po swojemu" w niektórych dziedzinach zawsze miałem świadomość, że uprawiam samowolę.. - grzeszę.
Teraz już mam więcej lat... - już inaczej postrzegam życie i świat. Jakoś z upływem lat człowiek spokojniej i z dystansem podchodzi do tego co kiedyś wydawało się rewolucyjne.
Jednak gdybym zapytał sam siebie: czy wierzysz, i co z tego wynika... .
Odpowiedziałbym, że przykazania Boga są Jego przykazaniami dla mnie - dla mojego dobra. Wierzę, że moja szara codzienność nie jest pozbawiona sensu - choć czasami żmudna i nudna, to jednak prowadzi do właściwego celu - bo szanuję Jego Zasady, które mi dane abym do dobrego celu podążał.
Można to porównać do podróży samochodem. Jadę, szanuję zasady ruchu, jadę czasem kiepskimi drogami,czasem autostradą, w różne dni pod względem pogody, natężenia korków, remontów - lecz wiem, że ponieważ jadę wg "atlasu drogowego" to dojadę do celu. Tym atlasem w WIerze, są dla mnie Jego przykazania i to co mówi do mnie na kartach Biblii, w Sakramentach, modlitwie.
Droga wierzącego pozornie niczym się nie różni na codzień. Jesteśmy takimi samymi ludźmi jak inni ale "nosimy coś więcej"... - żyjemy dla czegoś co dopiero się objawi, a co dopiero jest w warstwie WIARY i Zaufania. Zaufania "atlasowi" jak i Temu, który "Atlas Drogowy DAŁ". Dlatego wierzymy bo gdybyśmy wiedzieli nie potrzebna byłaby wiara.
Wierzę więc MU - Bogu, który przyniósł "zasady ruchu życiowego" - trochę analogiczne do "drogowego". Wierzę, że żyjąc wg Boga, zmierzam do właściwego celu.
Agnostykiem nie jestem, chociaż nie twierdzę, że poznałem. Ja ciągle poznaję... nie uważając, że poznałem. WIęc jestem po części jak agnostyk który szuka poznania a po części jak ten który już ciut poznał ale ma świadomość, że ciągle za mało.... .
"Mapa jest prawdziwa", jadę dalej... .
Pozdrawiam świątecznie.
p.s.
Całość rozmowy z Jackiem Salijem tu: http://www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=1595
Jeszcze jedna uwaga: cytat z Izajasza(jutrzejsze czytanie)
">> nazwałem cię twoim imieniem, pełnym zaszczytu, chociaż Mnie nie znałeś, Ja jestem Pan i nie ma innego. Poza Mną nie ma boga. Przypaszę ci broń, chociaż Mnie nie znałeś, aby wiedziano od wschodu słońca aż do zachodu, że beze Mnie nie ma niczego. Ja jestem Panem i nie ma innego”.
Bóg mówi, że działa w naszym życiu mimo, że "go nie znamy".. . Wiara(moja) jest otwartymi drzwiami przez które ON może wejść i działać w moim życiu. Jeśli jej brak... , którędy Bóg wejdzie? - skoro nie gwałci naszej woli... .
Czytania na jutro tu: http://liturgia.wiara.pl/?grupa=6&cr=32&kolej=5&art=1070133248&dzi=1115668255
******
A Wiara jest tarczą obronną chroniącą nas przed Złem... . Tam gdzie jej brak powstają demony i totalitaryzmy... .
"Dopóki nie staniecie się jak dzieci.... ".



Komentarze
Pokaż komentarze (12)