A dziś u nas w parafii był chór Gospel z Konina - na dwu Mszach. Mimo, że muzykować lubię ale na Mszy jakoś mi ta muzyka nie leży. Wolę łacińską gregoriankę albo śpiewy chóralne w języku polskim w stylu Taize lub tego typu kompozycje, nastrajające do skupienia i kontemplacji.. ale przedewszystkim zrozumiałe.. , nie zaś hałas i zgiełk w angielskim języku... .
Ale mniejsza z tym - nie o tym chciałem... .
Ksiądz na kazaniu mówił o Powołaniui.... , na koniec prosił o modlitwę w intencji duchownych... . I mówił, że nas wszystkich łączy OŁTARZ - JEZUS. Powiedział, że jeśli brak modlitwy ze strony wiernych to Im(Duchownym) trudniej... , że jak duchowny zbłądzi - skąd dla niego pomocy.. ?
Tak sobie siedziałem w ławce i myślałem, że jest z nami z różnych stron ołtarza jak z naczyniami połączonymi:
- jeśli jeden ma "mało" z nadmiaru "drugiego" się uzupełnia drugiemu.... i odwrotnie.
No ale, jeśli nikt nie ma skąd nalać aby "wszystkim się podniosło" w tych naczyniach połączonych... to co dalej będzie z nami... .
*****
Taka chyba zależność zachodzi nie tylko pomiędzy Duchowonymi a świeckimi(z drugiej strony ołtarza) ale także w innych dziedzinach, np. nasi zmarli i my... .
Pozostaje zatem pytanie:
- czekać na nadmiar innych czy samemu ten nadmiar mieć i .... .
Pozdrawiam świątecznie!



Komentarze
Pokaż komentarze (29)