Nie zostałem sam z dzieciakami bo są dziadkowie kochani zresztą, ale mam dziś pierwszy dzień od rana do wieczora z dziećmi - także bez dziadków(tak się złożyło, że wyjechali na jeden dzień).
Jak powiedziałem wcześniej fizycznie nie, ale psychicznie trochę wyczerpuje zajmowanie się dziećmi. A to stąd, że cały dzień myślisz o tym, co robią:
No i tak minęło do wieczora. Potem kolacja itp., i spanie. A jutro wypad do salonu samochodowego Wolksvagena(obiecane)..... .
I tak sobie myślę, że bycie Matką to nie taka prosta rzecz - tak mi się wydaje, bo widzę moją żonę która bardziej przeżywa dzieci na codzień. Jak właśnie wytrzymać to ciągłe myślenie... , tę psychiczną "smycz" wobec dzieci. Przecież i dla siebie potrzebne są chwile "wolnośći" psychicznej... .DOchodzę do wniosku, że to musi być Miłość. Tylko MIłość pozwala zapomnieć o sobie by myśleć o drugim człowieku. I to nie chodzi o myślenie o kimś, takiej jak chłopak mysli o dziewczynie w okresie narzeczenskim ale o takie myślenie, które jest wyczerpujące gdyż oznacza troskę 24 godz. na dobę. - bez czasu dla siebie.. . Rezygnacja ze swojej wygody, komfortu, i bycie do dyspozycji ciagle... .
Jeśli Miłości brak, jest egoizm. A ten w takich sytuacjach oznacza: zniecierpliwienie, agresję i wszystko co najgorsze => smutek dzieci.Moje dzieciaki już śpią. Bardzo je kocham mimo, że dają w kość. Dziękuję im za wszystkie dzisiejsze rozmowy o księżycu i o planetach - jest pełnia a spacerowaliśmy w okolicy 17-tej. Już się cieszę na wizytę w salonie samochodowym i znowu spacerze. Wtedy z nimi sobie pogadam(a właściwie oni zemną...) o nieoczekiwanych tematach - wtedy najwięcej pytają( w przerwie na bieganie..).



Komentarze
Pokaż komentarze (8)