NO i minął kolejny dzień mojego ojco-matkowania.
POświęcenie dziecku czasu to rozmowy: dziś przed snem gadaliśmy z Jankiem o przedszkolu( z jego inicjatywy) gdyż dziś narzekał, że nikt się z nim nie chce bawić.
Po czterech dniach blisko moich malców zauważam, że moja więź z nimi jest inej jakości, chyba pełniejsza:
Ta relacja jest normalniejsza gdyż widzą mnie nie jako "mentora" ale uczestnika tego co się dzieje. To niesamowite, bo chętniej Janek opowiada o sobie i o przedszkolu niż przed tem.
To tyle na gorąco moich spostrzeżeń.Jutro umówiliśmy się, że budzi nas Tomek(trzylatek) a potem wstajemy z Jankiem. Tomek jest najlepszym budzikiem. Wpada do mojego łożka, kładzie się obok głaszcze po włosach/ślamazarnie i mówi: Tato wstał dzień! Jak otwieram oczy widzę uśmiechniętą twarz Tomka i jego błyszczące oczy.. .
Jestem kamiennym śpiochem i od urodzenia a wstawanie rano dla mnie to udręka. Tomek potrafi z rannego wstawania uczynić przyjemność - jest różnie ale to zupełnie inna jakość niż malkontenctwo i "obwisła mina".. .Dzieciaki to fajne "istoty", :-)))



Komentarze
Pokaż komentarze (8)