Zainspirowany tekstem PWILKINA postanowiłem przedstawić w innej perspektywie to o czym pisze Piotr.
Czy w ogóle Katolikowi chodzi o walkę?
Moim zdaniem chodzi o świadectwo wobec Prawdy jaką niesie Dobra nowina.
Przecież ta Prawda zobowiązuje do konkretnych wyborów i decyzji.
Np. w dziedzinie przykazania nie zabijaj -> kwestie aborcji, czy także kwestoie uregulowania dystrybucji pornografii w Polsce.
Wszak Jezus mów , że "Kto stałby się powodem grzechu dla jednego z tych małych... temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza."
A przecież akceptując takie rozwiązania prawne jak przyzwolenie na swobodny dostęp do pornografii czy swobodny dostęp do aborcji ociera się właśnie o zgorszenie... .
A więc Katolik jest wezwany do konkretnej postawy wobec zjawisk zagrażających cywilizacji życia - której fundamentem jest Ewangelia - i do konkretnych decyzji.
Jeśli Katolik ma do czynienia z mocnym lobby które nie ma zamiaru zauważać perpektywy Katolickiej na życie i jego Humanizm w świetle ewangelii prędzej czy póxniej dochodzi do konfrontacji.
Wystarczy poczytać Panią Środę i jej pomysły na rodzinę i wychowanie dzieci. Wystarczy, że zaangażowane media będą promować poglądy Pani Środy powielać celowo aby prowokować Katolicką część społęczeństwa. Za pomocą takiego zabiegu socjotecjnicznego można odciągać uwagę od rzeczywistych działań rządu czy koalicji.. - stary chwyt SLD aby dzielić i rządzić.
Ale można też zmieniać świadomość społeczną flekując inne głosy na te sprawy albo innym głosom dorabiać gębę.
Wystarczy tych którzy mają inne poglądy niż Środa nazywać w masowych mediach: oszołomami, ciemnogrodem, straszyć państwem wyznaniowym.
MOim zdaniem to o czym Pisze PWIlkin jest utopią - gdyż taka ladna dyskusja nie może mieć miejsca gdy druga strona niema ochoty na dialog ale z góry jest nastawiona na deprecjonowanie.
Zgadzam się z PWILINEM w tym, że Katolików powinny obowiązywać inne większe standardy dyskusji i rozmowy - czyli tzw, humanizm. To zawsze.... . Ale czasem trzeba przemówić do kogoś jego językiem gdyż innego nie zrozumie. Mam takie doswiadczenia ze znanym inteligentnym boggerem piszącym obecnie w Tekstowisku.
Jednak ja osobiście uważam, że bycie konsekwentnym Katolikiem - wyzanawcą Jezusa jako Pana, będzie zawsze prowadziła do konfliktów ze względu na to, że w takich sprawach jak Prawa człowieka, aborcja, In Vitro, angażowanie się w obronę słabszych w polityce międzynarodowej, itp. - będzie polem konfliktu z pragmatykami którzy uważają, że nie ma praw ogólnoludzkich ale są tylko prawa jednostki które można uchwalić w parlamencie nie licząc się z Katolikami -> np. kwestie rodziny jako związek mężczyzny i kobiety... .
Wydaje mi się, że żyjemy w świecie konfrontacji pomiędzy - jak to nazywał Jan PAweł II - cywilizacją życia z cywilizacją śmierci. Emisariusze tej drugiej są zdeterminowani i zamykają zdaje się uszy na tę pierwszą.
Jedyną metodą bycia emisariuszem cywilizacji życia jest jak mówi PWILKIN dobry przykład czyli świadectwo jak i dawanie wyrazom obrony cywilizacji życia przez wybory także w sferze społecznej i politycznej.
Ale także budowanie małych wspólnot ludzkich wyznających wyznawanie swoich wartości ale to wiąże się z wysiłkiem. Obrona cywilizacji życia nie może toczyć się tylko w sferze myśli i idei ale w świecie realnym w życiu wierzących - czyli wracamy do codziennego dawania świadectwa.
Kto we współczesnej Europie zgadza się z tym, że są jakieś Prawdy i wartości podstawowe??? Wszak Katolicy są rugowani z PE za fundamentalizm w poglądach moralnych - przykład R.Boutilione... i powiedzenie głośno, że homoseksualne praktyki są grzechem.
Idą cięzkie czasy -> konfrontacja cywilizacji śmierci z cywilizacją życia. Już są. Wobec tego zjawiska nie da się być miłym gdy mówienie grzeczne ale konsekwentne Prawdy Ewangelii wywołuje agresję i konflikt.
Katolik musiałby zamilknąć i zamknąć się w kruchcie Kościoła a tego nie może zrobić.
Pozdrawaim



Komentarze
Pokaż komentarze (32)