A dlaczego nie lubię dyskusji z nimi? Z jednego powodu, nazywają oni ryt trydencki Mszą Wszech czasów!???
Co to znaczy "wszechczasów" - wszak Msza jest w ogóle wydarzeniem wszech czasów. Ale aby nazywać ją Mszą wszechczasów ze względu na formę obrzędową jaką jest Ryt Trydencki jest to już nadużycie.
Gdyż Ostatnia Wieczerza - a więc ustanowienie Eucharystii a potem spotykanie się po domach(chrześcijan I wieków) "nie odprawiali" ani po łacinie ani nie "tyłem" do uczestników.
Więc Liturgia Prawdziwa to ta która odbywa się z czystym sercem i na dziękczynieniu Jezusowi spożywających Jego Ciało i Krew i dzielących się Jego słowem.
To jest istota w uproszczeniu - ale ponieważ to wpis na blogu więc niech w tej formie będzie.
Jak się ma Trydendinum do tej żywości i naturalności jaką możemy zaobserwować zarówno na ostatniej wieczerzy jak i w liturgii pierwszych wieków - wystarczy przypomnieć sobie jak w Mszy Trydenckiej wyglądał udział wiernych na przestrzeni wieków pomiędzy XV a XX wiekiem czyli do soboru Watykańskiego II.
Należy sobie przypomnieć ruch liturgiczny w Kościele zapoczątkowany przez Benedyktynów z Solesmes z Prosperem Gerangerem na czele którego celem był właśnie powrót do źródeł liturgii pierwszych wieków, przywrócenia jej znaczenia dla życia chrześcijańskiego, czerpania z niej natchnienia jak i siły do składania świadectwa życia wiary na codzień.
Ten powrót do źródeł trwał trochę czasu a był kontynuowany przez Piusa X i kolejnych papieży.
Należałoby sobie zadać pytanie: skoro Trydendinum było Mszą Wszech czasów(co do formy) dlaczego powstał ruch liturgiczny -> Benedyktyni byli niezadowoleni a z nimi później nawet papież Pius X i kolejni?
Dlaczego ruchy reformatorskie w Kościele skoro Msza Wszechczasów jak nazywają sympatycy tego rytu... - gdzie leżał problem w tym ideale rytów skoro musiał odbyć się za jej obowiązywania ruch liturgiczny????
Czyżby konserwatyści ówcześni żyjący w okresie powstawania prądów reformatorskich których najbardziej spektakularnym było odejście Martina Lutra - nie zauwazyli, że ludzie chcą uczestniczyć w Liturgii a nie być biernymi tylko widzami: gdzue chór śpiewa od początku do samego Końca a Kapłan recytuje po łacinie formuły wynikające z formularza?????
Nie zauważyli tego wspomniani konsewatyści gdyż po odejściu Marcina Lutra na SOborze Trydenckim nie czynią żądnego ukłonu w kierunku do wiernych lecz "zwierają szeregi" i konserwują ten stan w Liturgii na kolejne wieki: prawnie konstytuując Łacinę i ujednolicając w całym Kościele jedynie formy obrzędowe ale nadal nie zrozumiałe dla "szarego Kowalskiego".
Więc Sobór Trydencki nie odczytał "ducha czasu" i nie zaintresował się udziałem wiernych w Liturgii ale formą obrzędową i łaciną... - przecież Jezus po łacinie nie rozmawiał podczas ostatniej wieczerzy. A w pierwszych wiekach Greccy CHrześicjanie modlili się po Grecku a żydowscy po hebrajsku, rzymscy po łacinie - nie umniejszało to świętości Eucharystii.
Teraz w XXI wieku znowu ktoś uważa, że ruch liturgiczny a z nim reforma SOboru Watykańskiego ma być czymś negatywnym. Proszę zaglądnąć do historii i tego jak kształtował religijność wiernych Trydencki ryt. Jakie było uczestnictwo w Liturgii "szarego Kowalskiego" a także jak częste przyjmowanie KOmunii św. - wynikające z ówczesnych przepisów Kościoła.
Więc sugerowanie błędów Watykańskiego II soboru i ruchu liturgicznego uważam za podobne zjawisko jakie występuje w polityce, że socjalizm był czymś nie do końca złym i nalezy do niego nawiązywać.
Niestety "trydencki" okres w Liturgii nie stwarzał możliwości szaremu Kowalskiemu możliwości aby w pełni uczestniczyć w liturgii tak, jak dał mu tę szansę Kościół w po reformie liturgii jaką konstytuuje Konstytucja o Liturgii.
Możemy powiedzieć, że to w jakim języku Msza św. jest sprawowana nie ma znaczenia -> tak jak nie miało to znaczenia w pierwszych wiekach.
Znaczenie ma jedynie Wiara w Eucharystyczną obecność wiernych i ich głębokie pragnienie w zjednoczeniu z NIm. Zjednoczenie duchowe na LIturgii i w codziennym życiu podejmując konkretne decyzje i postawy wobec sytuacji życiowch.
Więc należałoby się chyba zastanowić skąd w Liturgii Mszy św. wzięła się łacina i dlaczego z niej zrezygnwano w ubiegłym wieku.
Ale o tym może w następnym wpisie.
Pozdrawiam,
p.s.
NIc w Kościele - żadna zmiana-nie dzieje się bez ważnej przyczyny. I taka przyczyna była w reformie SOb.Watykańskiego II... . Moim zdaniem reforma zbyt późna, zbyt wiele Kościół stracił -> mam tu na myśli protestantyzację zachodniej Europy. Ale może ówczesny Kościół - po wystąpieniu Lutra ja i póxniejszy -> potrydencki nie był zbytnio zajęty jednością ale czym innym... .
Wszak ruch liturgiczny nie był zapoczątkowany przez KOściół tzw. "diecezjalny" ale przez Bededyktynów we Francji. Niestety patrząc na historię Kościoła o okresie przed-trydenckim i po trydenckim - Książęta Kościoła nie wyciągnęli żadnych wniosków po wystąpieniu Lutra. Dopiero XIX wiek przyniósł jakieś jaskółki zdrowego podejścia do liturgii i uczestnictwa wiernych w niej. Takiego uczestnictwa aby wierni mogli czerpać z tego skarbca "pełnymi garściami" wszelkie Łaski Boże.
Jako uzupełnienie wklejam jeszcze mój komentarz z blogu P.Milcarka



Komentarze
Pokaż komentarze (35)