103
BLOG
Wielu wyborców PiSu jak i ludzi którzy nie zgadzają się na zamiecenie pod dywan patologii IIIRP oraz przywracania tego co sobą uosabiało Państwo "Kwaśniewskich, Olechowskich, Tusków, Pawlaków.... " mają pewien kłopot z lokowaniem swoich sympatii politycznych. Gen destrukcji nadal niszczy środowisko które może skutecznie być alternatywą wobec patologii III RP. Pozwólcie na małą dygresję. Kiedyś - jeszcze mieszkając w Krakowie - zetknąłem się z jednym z potentatów prasy katolickiej. Jest on potęgą gdyż wydaje wiele takich tytułów jak: - Nasza Arka - dla dzieci: Jaś, Dominik - Źródło - Cuda i Łaski Boże - Służba Życiu - Wychowawca Pewnie niektórzy domyślają się o kogo chodzi. Jest to postać która wiele nieprzyjemności miała z tytułu działalności wydając prasę nieakceptowaną przez ówczeną władzę. Ta osoba ma więc wiele zasług jak i poświęciła wiele dla dobrej sprawy w tamtym czasie. Tak więc z jednej strony mamy do czynienia z człowiekiem wielkim - który doszedł do czegoś i wiele osiągnął i nie był konformistą w czasach komuny ale wiele ryzykował. Jednak.... . Jeden z Jego Tygodników dla młodzieży zaczął się dość dynamicznie rozwijać, pod skrzydłami świetnego(jeśli chodzi o pomysły) i znającym się na robieniu gazety Księdzu, który rozkręca obecnie www.gloria24.pl. Niestety, ale rozwój tego tygodnika nie trwał długo gdyż nie spodobało się "Prezesowi", że jeden z jego tygodników "wymyka się z rąk". WYmyka się spod kontroli bo KSiądz prowadzący go "urasta na gwiazdę...". Więc została zwolniona cała redakcja( z drobnymi wyjątkami ) a tygodnik w "rękach Prezesa" stał się pisemkiem o dużo mniejszym nakładzie i pisany dla młodzieży która ma więcej niż 40 lat. NIe jest już tygodnikiem ale dwutygodnikiem.... . Z naczelnym jako figurantem a nie niezależnym redaktorem mającym wpływ na pismo. Ot duża energia została zmarnowana i wylana "z kąpielą..." - bo jeden z tytułów zaczynał zbyt mocno się rozwijać: "przerósł w rozmachu Prezesa...". Może czytelnik pomyślał, że jestem złośliwy dla "prezesa". Nie, dopatruję się jego decyzji w czym innym. Uważam, że "prezes" tkwi mentalnie nadal w epoce komunizmu, gdzie masoni, komuniści i inne "wrogie Kościołowi siły czają się za każdym rogiem. Stąd nieustanna kontrola nad wszystkim i wywalenie świetnej ekipy z gazety za cenę losów tygodnika. Jako anegdotę dodam, że kiedyś opublikowałem w tym pisemku tekst: "Autostrada do nieba..." - o roku jubileuszowym i odpuście jubileuszowym, był nie do przyjęcia przez "prezesa", gdyż w Ewangelii pisze, że droga do nieba jest kręta i trudna a nie jest autostradą.. . Więc taki tytuł jest niedopuszczalny w Katolickiej gazecie dla młodych.... . ***************** Co z tego, że "prezes" ma duże zasługi skoro chce trzymać wszystko za gardło i wszystko kontrolować. Nie chce pozwolić i zaufać podwładnym, lecz gdy się im udaje, odbiera to jako zagrożenie i ich wywala na "zbity pysk".. . ***************** NIe przypadkiem przytoczyłem kawałek mojej historii życia aby pokazać, że ten model prezesowania zdarza się także w polityce. Przypomina mi ta postawa innego Prezesa - tego z PiS. Ten drugi Prezes, również postępuje podobnie z tymi którzy są cokolwiek wybitni.... : Ludwik Dorn, Paweł Zalewski, Kazimierz Ujazdowski czy już nawet Marek Jurek. Przypuszczam, że Prezesa PiS dotknął podobny wirus "kontroli i zagrożenia" jak wspomnianego prezesa z Krakowa. Uważam, że otaczanie się ludźmi inteligentnymi, mających swoje pomysły i wizje, oraz wypracowanie wspólnej na zasadzie kompromisu to bardzo cenna umiejętność. Jednak trzeba się zgodzić na sukces innych i umieć się z tego sukcesu cieszyć oraz traktować go jako wspólny sukces. A tymczasem wydaje się, że każdego zbyt inteligentnego postrzegają owi prezesi jako zagrożenie i usuwają ich na boczny tor. Ta mania zagrożenia "dla inteligentnych" w otoczeniu przybiera niemal manię kontrolowania wszystkiego i wszystkich gdyż nawet najbliższy przyjaciel i kamrat może stanowić zagrożenie, gdy zaczyna odnosić sukcesy... ,więc trzeba jednak kontrolować swoje otoczenia. Myślę, że przypadek który być może nieudolnie opisałem - a właściwie charakterologiczne defekty uniemożliwiające współpracę i prawdziwe partnerstwo dotykają wielu Prezesów z pierwszych stron gazet. Myślę, ze odejście na boczny tor takich ludzi jak Jan Rokita, Paweł Zalewski, Ludwik Dorn, Kazimierz Ujazdowski, Marek Jurek i wreszcie Kazimierz Marcinkiewicz to dowód na to, ze "choroba Prezesów" ma się dobrze. Osobiście widziałbym na scenie politycznej chętnie partię wymienionych, odrzuconych przez Prezesów. Nie można budować partii w oparciu o brak zaufania i chcąc kontrolować wszystkich wokół - a mających coś konstruktywnego do powiedzenia jako konkurentów i wrogów. Uważam, że nieumiejętność zbudowania takiego dobrego forum mądrych w swojej partii potwierdza to, że tacy ludzie nie są w stanie zbudować normalnego, silnego Państwa. Będzie to państwo podejrzeń i kontroli... - tak jak partia zaczyna być taka. Chyba dla wielu wyborców PiS jak i PO potrzebna jest "trzecie partia" -> partia Dornów, Marcinkiewiczów, Zalewskich, Ujazdowskich i Rokitów. *********************** Młodego wina nie wlewa się do starych bukłaków. A dla nowego wina potrzebne są nowe, świeże bukłaki. Bukłaki zaufania i partnerskiej współpracy zamiast totalnej kontroli i poczucia zagrożenia, oraz zapotrzebowaniu na jałowych potakiwaczy... .



Komentarze
Pokaż komentarze (57)