44
BLOG
Jakoś mnie natchnęło po wczorajszym dokumencie o Putinie(TVP 2) i jego wizji Rosji – można było rzeczywiście odejść od telewizora w ponurym nastroju. Gdyż Putin przywraca narodowi poczucie dumy i mocy z czasów ZSRR. Wprowadził terror medialny jak i parlamentarny, kontroluje gospodarkę i wszystkie dziedziny życia w Rosji. Trzyma za gardło za pomocą Gazpromu Europę. Obecnie zaszachował Ukrainę która jest dla niego krajem tranzytowym gazu do Europy… , CZeczenię utopił w morzu krwi gdyż również ten kraj przeszkadza mu w polityce ekspansywnej uzależniania państw od energii i surowców. Najdziwniejsze jest to, że wielkie kraje Europy: Francja, Niemcy nawet USA traktują go jak partnera – wyrażając się o nim “nasz serdeczny przyjaciel Putin”. Legitymują jego zbrodnie i nacjonalistyczne działania – nie czują blusa. NIe czują, że Putin to duch “totalitaryzmu” w miękkich szatach. Pułkownik KGB który oczarował nie tylko Rosjan ale i przywódców państw Europy. Europa zwłaszcza Niemcy mają za sobą wielkie oczarowanie Hitlera – więc teoretycznie wiedzą do czego prowadzi przymykanie oczu na zbrodnie władców… ? Ale pragmatyka tego narodu(podobnie Francji i USA) jest tak wielka, że najważniejsze są interesy a nie przyszłość Europy… . To w wymiarze MAKRO. A przecież nasze małe sprawy też krążą wokół: władzy, wpływów, bogactwa, komfortu, egozimów małych i wielkich… . Więc niejako możemy być lub nie takimi “putinami” w skali “mikro” – podporządkowującymi sobie ludzi, mały świat, nurzając się w komforcie “życia nabywanych na promocjach wrażeń”. *********************** Sięgam pamięcią wstecz jeszcze do czasów Jana Pawła II – białego biskupa(białego od białej sutanny). Tak sobie myślę, że ON Sam był takim Władcą który był przeciwwagą do Totalitaryzmu, cywilizacji strachu przed utratą “władzy” opartej na sile i utratą komfortu życia(bo tak można nazwać przymykanie oczu na zbrodnie Putina przez Demokratyczne Państwa lub relatywizm moralny). Lęk przed utratą komfortu życia na szczeblu Państwowym każe karmić reżimy Totalitarne jak Rosję czy Chiny za cenę taniej siły roboczej czy energii. A w skali mojego życia: karmić egoizm i powiększać krzywdę innych. MOże też oznaczać to lęk przed utratą komfortu związany z poczęciem człowieka i dążeniem do “odzyskania komfortu życia” przez aborcję. Ten lęk przed utratą komfortu życia może także przejawiać się w innych kompromisach. MOżna byłoby dale wyliczać ale zbyt długi byłby ten post. *********************** Postawa lęku przed utratą komfortu wydaje się kluczowa dla naszej cywilizacji. Gdyż powoduje ona (np), że świat cywilizowany przymyka oczy na 2/3 głodującej ludności w świecie – nie dzieli dobrami z biednymi, gdyż “boi się, że straci..”. My sami jesteśmy obrośnięci tym konformizmem. Czy łatwo jest sobie dziś odmówić zakupów w niedzielę... ??? Ja osobiście nie robię sobie wycieczek do galerii handlowych w niedzielę... ale wiem, że to powszechne. Nawet już na Mszę niedzielną chodzimy w soboty – ja chodzę gdy muszę. Nie chodzi mi o to, że jest to coś złego ale chodzi mi o pewną mentalność, że dążymy świadomie lub nieświadomie do tego aby było nam lepiej, łatwiej, przyjemniej… . Dajemy świadectwo konformistyczne a nie świadectwo Duchowi. ************************** Nie wiem czego jest to wynik ale sądzę, że jesteśmy mimochodem zaprogramowani na nowości, na konsumowanie nowych wrażeń, aby więcej i więcej doświadczać, kupować, poszukiwać. A – jak pomiędzy palcami – umyka nam to co najważniejsze. Zapominamy po co żyjemy, odbijamy sie jak piłeczka pingpongowa: od “promocji do promocji” od “nowego modelu do nowego modelu” —-> i walczymy o podwyżki aby te nowe “modele” móc kupić. A czy interesuje nas głodujący świat? Czy interesuje nas bieda wokół nas? Czy w nieustannej pogoni (większej czy mniejszej – sam ją u siebie zauważam) wogóle myślimy(ę) o tym? Nie, lepiej się odgrodzić i zapomnieć oraz rozpłynąć w “promocyjnie nabytych wrażeniach”.. . Czy nie zaczyna(y) żyć w jakiś matrixie który nam wytwarza sztuczne potrzeby a my za tym biegam(y) “jak mrówki”? **************************** Patrząc na Katolicyzm i próbując zauważyć jego KORZEŃ zastanawiałem się co było najważniejsze w Misji Jezusa na ziemi. Po co tak naprawdę przyszedł i PO CO ODSZEDŁ. A w sumie lepiej po naszemu mówiąc- po ludzku – gdyby został na ziemii a nie odchodził do Nieba – po co? Skoro tu jest bardziej potrzebny niż tam,.... ??? Ale czytamy w Biblii: „Pożyteczne jest dla was moje odejście, bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli nie odejdę, poślę Go do was” (J 16, 7), Przecież prostsze byłoby gdyby Jezus po Zmartwychwstaniu pozostał i bronił świat przed zakusami Złego. Jednak Bóg widocznie nie che prowadzić człowieka za rączkę... . Wolał odejść dać a w zamian dając coś LEPSZEGO. ON ODCHODZI – usuwa się w cień by w człowieka PRAGNĄCEGO wlać NOWE DROŻDŻE => Ducha Świętego. Ducha otwierającego przed człowiekiem MYŚLĄCYM inną rzeczywistość. Rzeczywistość WOLNOŚCI (również)od konformizmu który staje się utrapieniem dla świata przez całe wieki. To zadziwiające, że Bóg jest aż tak skromny wobec człowieka – usuwa się w “cień” dając subtelnie działającego Ducha. BY nie gwałcić wolności człowieka ale preciwnie by pozwolić lepiej(dla człowieka) z tej wolności korzystać. Gdyż w tym Duchu(z tych drożdży) rodzi się: - radość – pokój – dobroć – uprzejmość – umiarkowanie w jedzeniu i piciu – łagodność i sprawiedliwoć – miłosierdzie i współczucie – empatia a nie agresja Jezusowi chodzi o wylanie Ducha Świętego(drożdzy) który przemieni tych którzy pragną innego świata, z których “wyfermentują dla dobra świata te cechy). Tych przemieni, którzy tego pragną!!!! Czyli tych których nie zadowala pogoń za konformizmem i “nabywaniem wrażeń na promocjach” mających zapełnić nieustannie trawiącą “w dzień i w nocy” nadgryzającą wewnętrznie, “pachnącą strachem” pustkę... . Duch Święty – Pocieszyciel jakiego chce dać w po swoim odejściu jest CELEM WCIELENIA, ŚMIERCI KRZYŻOWEJ I ZMARWYCHWSTANIA. Tym celem jest uzdolnienie tych którzy PRAGNĄ innego świata do przyjęcia DUCHA POCIESZYCIELA. Widocznie nie było innego sposobu aby Tego DUCHA Dać światu ale tylko za cenę życia i śmierci SYna BOżego „Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie, niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzecze JEzus. “”“Strumienie wody żywej popłyną z Jego wnętrza”. św. Jan wyjaśnia: „A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego” (J 7, 37-38). „Królestwo Boże — mówi on — to nie sprawa tego, co się je i pije, ale to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym” (Rz I4, 17). Chrześcijanin, Katolik, Wierzący posiada tajemnice życia = pokoju Ducha Świętego, jako znak czystego sumienia wobec Boga i wobec ludzi, znak serca, które jest mieszkaniem Ducha, który całkowicie w nim panuje. Więc zadaniem życia człowieka jest przyjęcie tego ducha i życie wg niego. Ducha w którym rodzi się: - radość – pokój – dobroć – uprzejmość – umiarkowanie w jedzeniu i piciu – łagodność i sprawiedliwoć – miłosierdzie i współczucie – empatia a nie agresja Te powyższe nie rodzą się za sprawą dyrektyw Unijnych o dyskryminacji ale te właśnie rodzą się wg DUCHA ŚW., czystego serca, prawego sumienia i życia. Napawa mnie niezwykłym ciepłem wewnętrznym, gdy sobie uświadamiam, że to nie bajka ale rzeczywistość – gdyż mogę pełnymi garściami czerpać ten pokój i miłosierdzie i wolność od złego z Chrystusa który jak twierdzi Więcławski jest tylko człowiekiem… *(nie ważne co sądzi Więcławski). Bo WIęcławski nie nakarmi mnie Duchem Świętym lecz Jezus. ************************* Jednak należy pamiętać o drugiej stronie medalu. Są też inne duchy w których rodzą się: - nierząd – nieczystość – wyuzdanie – uprawianie bałwochwalstwa – czary – nienawiść – spór – zawiść – wzburzenie – niewłaściwa pogoń za zaszczytami – niezgoda, – rozłamy – zazdrość – pijaństwo, “”“Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą. Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim cnotom nie ma Prawa. (Galatów 5,16-23) Więc mówiąc o DObru, należy zdawać sobie sprawę, że nie tylko przyroda nie znosi pustki ale nasze serce. Gdzie nie ma pokoju jest niepokój. Gdzie niema radości jest smutek, gdzie niema miłości jest wyrachowanie, wyuzdanie, nieczystość. itp. Więc można sądzić, że człowiek nie ma alternatywy. Dlatego Jan Paweł II, mówi, że człowiek bez Chrystusa(który dał Ducha św.) nie wie kim jest, ani jakie jest jego powołanie, ani nie wie po co żyje…. . Może odrzucić Chrystusa ale czy wolno człowiekowi to uczynić i dla jakiej korzyści WOlono odrzucić CHrystusa a więc DUCHA ŚWIĘTEGO... ? Nie ma człowiek alternatywy gdyż odrzucenie Ducha Świętego jest równe potępieniu. Jest wybraniem ZŁEGO i JEgo uczynków. ************************* Ciągle staje mi przed oczami biała postać Papieża, pamiętam jak budziło moje wzruszenie bycie na wspólnej modlitwie z NIM czy to na Błoniach Krakowskich kilkukrotnie, czy to w RZymie na Placu Św. Piotra. Za każdym razem niemal pod-świadomie czułem to wzruszenie i napięcie w sobie objawiające się zewnętrznie czy to łzami, czy bólem rozrywającym od wewnątrz serce. A jestem pewien, że zawsze ilekroć spotykało się Papieża i było się z NIm w “bliskości” można było nie tylko doświadczać ale mieć pewność, że z Jego obecnością szła jakaś niewidzialna CHMURA DUCHA ŚWIĘTEGO która oddziaływała mimowolnie na każdego: czy to wierzącego czy niewierzącego. Pamiętam Plac Św. Piotra na 25 lecie pontyfikatu Jana Pawła II i przejeżdżający Papież pomiędzy sektorami. Gdy popatrzyłeś co się działo, to jak jedna fala z trybun stadionu – ale fala niezwykłego wzruszenia i tajemniczej nieopisanej bliskości. Chciało się na niego popatrzeć, dotknąć gdyż czułeś, że ON Dźwiga także Twój Krzyż. Tak, nie ściemniam. Takie poczucie – patrząc z bliska na papieża – miałem zawsze przekonanie, że on dźwiga MÓJ KRZYŻ. I odczuwałem to całym sercem. To niezwykłe uczucie i wywołujące łzy…. , patrzeć na człowieka w którym widzisz i czujesz całym sobą, że ON ( w pewnym sensie) dźwiga krzyż twojego życia…..... . **************************** Temu Duchowi który był obecny zawsze w Janie Pawle II, poddawał się MU każdy człowiek będący w zasięgu papieża. Wydaje mi się, że ta Tajemnica Ducha Świętego który przyszedł dać Człowiekowi Jezus właśnie objawiała się w Janie PAwle II bardzo widocznie i namacalnie. Swoje apogeum osiągnęła ona w momencie umierania Papieża. Któż z nas nie “plątał się wtedy po ulicach”, ukrywając przed innymi “wilgoć w kącikach oczu” albo nie pukał do świątyni by się pomodlić... , wyspowiadać? (Pisze kto z nas, bo sądzę, że wielu – nie tylko ja). Wielu ludzi ZAPRAGNĘŁO Boga podświadomie dzięki temu Duchowi Świętemu który został wylany….“na wszelkie stworzenie” patrząc na Plac Św.Piotra i zachowanie świata w tych dniach. Warto przypomnieć sobie przerwanie emisji reklam w TV nie tylko publicznych ale komercyjnych – w dnach umierania PAPIEŻA – czyżby w tych dniach nie zapanowało zapotrzebowanie NA “INNE PRODuKTY”.. . Czyżby w tych dniach świat i media się nie przebudzili na chwilę... ???? Czy w tych dniach Świat się nie zatrzymał nad tym co NAJWAŻNIEJSZE... ????? Myślę, że nie jest to wydarzenie odpowiednio zgłębione i aż żal, że nie wraca się do tego częściej… aby to wydarzenie właściwie odczytać. Zatrzymał się(świat), gdyż okazało się, że wszelkie DOBRO MA SWOJE ŹRÓDŁO. Jest nim DUch święty: obiecany i wylany, i dostępny: “Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie, niech przyjdzie do Mnie i pije!” p.s. Oczywiście sądzę, że to “spostrzeżenie źródła dobra” za sprawą Jana Pawła II było na poziomie nieuświadomionym. Reakcja ludzi na śmierć papieża była reakcją nieuświadomioną tak jak trudno zrozumieć doświadczenie zetknięcia z fizyczną bliskością Papieża JP II. JEdnak reakcja była mocna wszędobylsko zauważalna. ******************** DObro rodzi się z Ducha. ******************** Czy znajdzie się wystarczająca ilość tych którzy zaczerpnęli i staną się tymi kilkoma sprawiedliwymi dla ocalenia współczesnej Nniwy…. jaką jest nasz świat ??? Wszak idee pozytywne, porządkujące dobrze nasze życie pozytywne i społeczne są z Ducha jeśli Dobro jest z ducha nie z nas. My możemy pozwolić działać temu duchowi w nas i przez nas. To nasza wola sprawia, że urzeczywistnia się ON w świecie. *można pytać tutaj zarówno indywidualnie – w skali mikro. Ale także w skali Makro: czy znajdzie sie jeden sprawiedliwy naród-państwo, które o tego Ducha oprze swoje prawo stanowione… ? ******************** Od tego czy zaczerpnę Ducha Świętego, zależy czy będę dla świata mikro w którym żyję: “Putinem” czy “Wojtyłą”. I na tym polega sąd Boga nad światem – wybieraniu Ducha i wydawania owoców. Ten sąd odbywa się na naszych oczach, Teraz, w wyborze Ducha Pocieszyciela lub Ducha nieprawości. O naszym wyborze dajemy świadectwo swoim życiem i swoimi uczynkami… . “PO OWOCACH ICH POZNACIE”



Komentarze
Pokaż komentarze (2)