poldek poldek
281
BLOG

Powód śmierci: brak miłości... czyli Miłość po Europejsku.

poldek poldek Kultura Obserwuj notkę 11

Od kilku dni prowadzę rozmowę na temat życia ludzkiego a konkretnie kryterium jakie decyduje o tym, że "człowiek" staje się człowiekiem.

Podczas dzisiejszego wpisu przyszło mi do głowy, że są takie sytuacje w życiu - nie tylko w etapie "płodowym" ale także dużo późniejszym, że brak miłości z "zewnątrz" zabija.

Może to dziwnie zabrzmiało ale proszę czytać dalej.

Nie tak dawno można się było dowiedzieć, że chłopiec - nastolatek popełnił samobójstwo gdyż smsami przekazywano między kolegami i koleżankami jego zdjęcia w pozie intymnej... . Skutkiem tej zabawy smsowej było popełnienie przez niego samobójstwa.

Kilka miesięcy temu z podobnych powodów popełniła samobójstwo dziewczyna którą molestowali seksualnie chłopcy i tę sytuację nagrywali na kamerę w tel. komórkowym.

Obydwa przypadki skończyły się śmiercią i z całą pewnością powodem był brak Miłości ze strony kolegów... .

Bezbronny człowiek osaczony przez innego człowieka traci poczucie bezpieczeństwa, traci poczucie godności, traci poczucie własnej wartości - zostaje odarty.

Zostaje obdarzony tym co miłością ani w głębokim tego słowa znaczeniu nie jest ani w ogólnoludzkim tego słowa znaczeniu. Te dwie osoby nie zostały potraktowane po ludzku.

Może ktoś powie, że używam wielkich słów ale przecież "kochaj bliźniego jak siebie samego" definiuje się w naszych relacjach z ludźmi i tej miłości w tych przypadkach zabrakło.

Ale jeszcze nie koniec. W dyskusji którą prowadzę - mój adwersarz, zawodowy psycholog - twierdzi, że istota ludzka zyskuje człowieczeństwo w momencie urodzin - przecięcia pępowiny, gdy może samodzielnie wtedy żyć poza organizmem Matki.

Oki. Można zrozumieć tę tezę. Ale przecież współczesna medycyna potrafi przytrzymać przy życiu wcześniaki które przyszły na świat w bardzo wczesnej fazie rozwoju.

A skoro wcześniaki stają się ludźmi gdyż się urodziły - wydostały się poza organizm Matki to można śmiało powiedzieć, że stawanie się człowiekiem nie zależy od miesiąca ani tygodnia jaki upłynął od poczęcia.

A zamiast zobaczyć dziecko naocznie - po porodzie(również wczesniaków), można je zobaczyć już na ekranie USG i na jedno wyjdzie. Wszak pępowina to jedynie sposób odżywiania.. . A zamiast wyciągać z dziecko z łona Matki aby stwierdzić jego człowieczeństwo wystarczy rzucić okiem na monitor USG.

A więc stawanie się człowiekiem to nie przecięcie pępowiny i pozbawienie tego połączenia z organizmem Matki. Gdyż - ktoś kto był przy porodzie swojego dziecka - pamięta doskonale moment, gdy dziecko już przyszło na świat ale jeszcze pępowina nie jest przecięta.

Sądzę, że nie ma na świecie człowieka dorosłego który powiedziałby, że póki pępowina nieodcięta to nie widzimy człowieka w noworodku ale "bezimienny" pozbawiony Ojca i Matki "płód". Który na miano człowieka nie zasłużył jeszcze. | momentem przecięcia pępowiny narodzonego noworodka niektórzy doznają olśnienia.... ???

****

 

Wiec skoro człowieczeństwo dziecka nie zależy od miesiąca, tygodnia od poczęcia - medycyna coraz wcześniej urodzone dziecko potrafi dochować przy życiu i nikt nie twierdzi, że ten wcześniak nie jest człowiekiem ale przyznaje mu się taki status prawny, to czym uzasadnić zarzuty postulaty zwolenników aborcji na życzenie????

Wg mnie jako sankcjonowanie prawa do zimnego -pozbawionego nawet cienia, pierwiastka MIłości - stosunku do drugiego człowieka jest sankcjonowanie braku Miłości która zabija.

A zabite dzieci w okresie płodowym jeśli straciły życie to tylko dlatego, że nie były kochane.... . 

Pomiędzy Bajki więc tłumaczenie, że względy społeczne, itp. Tylko brak miłości.... .

Owszem - sytuacja bezpośredniego zagrożenia życia Matki jest przypadkiem szczególnym. Ale pozostałe argumenty są po prostu miałkie i egoistyczne. 

Najbliżsi go nie obdarzyli miłością więc.... - nie "urodziły się" a bardziej precyzyjnie mówiąc, nie ujrzały światła dziennego.

Zabłysnęli jak spadająca gwiazda na chwilkę i odeszli jako niechciani i niepokochani.

****

W opisanych przypadkach śmierci wszystkich występuje ten sam motyw - braku miłości w pewnych momentach życia które spowodowały śmierć.

Wszystkie przyczyny śmierci w tych przypadkach powstały w głowie człowieka: kolegów i rodziców poczętego... . Był to brak relacji Miłości.

Pytanie nr jeden. Czy NAS jako społeczeństwo XXII wieku stać na taki gest aby zapewnić minimum miłości dla poczętych a także poprzez stworzenie warunków rozwoju, zepewnienia bytu dzieciom które na najbliższych liczyć nie mogą.

Kościół Katolicki to robi poprzez Caritas: Domy Samotnej Matki i "okienka" gdzie można zostawić noworodka.

Ale czy jako społeczeństwo - Państwo powinniśmy coś z tym zrobić zamiast sankcjonowania prawem prawa do niekochania drugiego człowieka...? "Niekochania" nawet obiawiającego się przez pozbawienie życia.

 A wydawało się, że nasza cywilizacja tak owładnięta jest tolerancją a także ogromną wrażliwością na ginące roślinki i zwierzątka.

Zgadzam się, że prawne nakłanianie kogoś do urodzenia brzmi mocno... . Ale może Państwo w takich przypadkach przewidzi jakąś zachętę lub bonusa dla Bohaterskiej Matki która jednak poświeci te kilka miesięcy, urodzi a potem zadecyduje co dalej?

Może jakiś bonus Państwa albo może jakąś fundację trzeba by było założyć aby takim Matkom pomagać, nagradzać, a jeśli nie zdecydowałyby się po porodzie na wychowywanie to zapewnić im jako Państwo ludzkie i godne życie.

Bo brak Miłości zabija.. - nie wiadomo czy nas jako społeczeństwo nie może spotkać podobne doświadczenie. Przecież w obliczu II wojny światowej... ???

Może mamy - jako Ci których obdarzono miłością bo żyjemy - jakieś zobowiązanie wobec tych którzy takiego szczęścia nie mają.. ?

Może jednak wiele od nas zależy :-)))

 

Pozdrawiam bardzo serdecznie!

 

 

 

poldek
O mnie poldek

********************************* ---- poldek34@gmail.com,

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Kultura