111
BLOG
Na sąsiedniej platformie - na której nie mogę się zalogować godzinach przedpołudniowych od trzech dni rozmawiamy z kilkoma osobami o ośmiu błogosławieństwach. Notki które na ten temat też zamieszczane są tutaj. Pod ostatnim dotyczącym pokoju padło zapytanie w dyskusji o właśnie "rodzeniu się pokoju w sercu" padło pytanie o to czy można odróżnić pokój od zamozadowolenia. Zastanawiam się nad tym i zadaję sobie pytanie czy są to rozdzielne stany czy nierozdzielne. W doskonaleniu siebie, zdobywaniu sprawności dużą rolę odgrywa przecież nagradzanie: - zrobiliśmy coś dobrego w pracy dostajemy nagrodę:premię, uznanie, "uśmiech prezesa" - daliśmy sobie z czymś radę: podczas remontu udało nam się świetnie dobrać kolory pomieszczeń i samemu pomalować - itd Doświadczamy samozadowolenia - czujemy potwierdzenie swojej wartości, uważamy, że jesteśmy twórczy, zaradni, zachęca nas to do dalszej pracy. Ale czy tak jest też w życiu duchowym? - Wg. mnie tak, ale.... . W życiu duchowym na samozadowoleniu nie można spocząć. Przychodzi mi na myśl ( na szczęście-jak warto sobie podczytywać Biblię, wtedy same cytaty się garną na każdą okoliczność) fragment chyba z ewangelii. """ Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. 20 Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie".Łk 10,17-20 To ostatnie zdanie jest właśnie pokazuje kierunek radości i samozadowolenia. Od samozadowolenia jest niedaleko do pychy z tego, że NAM SIE UDAŁO COŚ, a innym nie.... ??? A jeśli się pamięta perspektywę sukcesów za którymi jak na horyzoncie jawi się kraina w której nasze imiona zapisane to wtedy można być chyba spokojny o samozadowolenie. Natomiast czasem zrobimy coś dobrego ale samozadowolenie może nam odebrać horyzont nieba. Gdy nasz sukces popchnie nas w kierunku pychy i wywyższenia się nad innych. Wtedy samozadowolenie może nam znieść jak "małe tsunami" perpektywę nieba i wbrew pozorom nasze mało zwycięstwo może doprowadzić do klęski dzięki właśnie braku perspektywy o jakiej mówi Jezus. By radując się i doświadczając radości z odnoszenia sukcesów na ziemi pamiętać, że największym powodem do radości jest to, że moje imię jest zapisane w niebie. Wtedy żadna radość, samozadowolenie nie wygra właśnie z tym "zadowoleniem" głównym. Wtedy nie tracimy właściwej, bożej i ostatecznej perspektywy naszego życia. Przecież wielu rzeczy możemy być niepewni w naszym życiu. Ale tego, że umrzemy możemy być pewni zawsze a więc możemy być przekonani, że skoro nasze imiona zapisane w niebie - świadomość śmierci może mieć swój bonus dający pokój i nawet radość. Że możemy doświadczać małych sukcesów ziemskich ale to pasmo sukcesów się nie skończy wraz ze śmiercią. Prawdziwy sukces czeka tuż za drzwiami śmierci. I to chyba rodzi w człowieku pokój, jeśli żyjemy z taką świadomością. Wtedy samozadowolenie albo lepiej brzmi zadowolenie z siebie i pokój to dwaj bracia towarzyszący nam w ziemskiej wędrówce. Pozdrawiam.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)