66
BLOG
Kilka dni temu przeczytałem: "Z całego serca Panu zaufaj, nie polegaj na swoim rozsądku. Poznawaj Go na każdej swej drodze, a On twe ścieżki wyrówna." Przysłów 3,5-6 A w piątek właśnie przeżyem to na własnej skórze. 1. Miałem zaplanowany wyjazd do Wrocławia – spotkanie o 17.00. 2. Okazało się, że dzień wcześniej skończył mi się przegląd samochodu więc warto go zrobić. Więc w piątek rano zacząłem od stracji diagnostycznej: 8.30 -> pan diagosta odesłał mnie z kwitkiem gdyż ręczny hamulec wg niego kiepski… . 9.15 = 13.30 wizyta u mechanika – przy okazji remont hamulców samochodu: tarcze, bębny, klocki, wymiana oleju -> jak już u mechanika to wszystko robić, po co drugi raz do niego wracać. 14.00 wizyta u diagnosty. Powiedział, że wszystko wporzo i kazał iść zapłacić. Po moim powrocie odparł, że moje prawe światło świeci za wysoko wg niego i ruchome lusterko wsteczne w samochodzie… jest za ruchome – odesłał mnie z kwitkiem.Jesli wada zniknie dostanę wpis do dowodu, że auto sprawne. Odjechałem wkurzony. 14.30. – odwiozłem żonę do pracy 15.00 -> obniżam reflektor na podwórku i usztywniam lusterko. 15.10 -> kurier przywozi mi nawigację samochodową którą miał przywieźć juro… 15.50 > jadę do diagnosty: ten wszystko skrupulatnie sprawdza będąc pewny, że coś znajdzie (tak to wyglądało) jednak nie znalazł, :))) 15.30 wyjeżdżam do Wrocławia i w korkach uruchamiam nawigację – udało się! 17.30 – dotoczyłem się na spóxnione spotkanie z półgodzinnym opóźnieniem 17.40 -> otrzymuję adres pod który mam się wstawić, wklepuję go do nawigacji i po 30 minutach znajduję się w umówionym miejscu. Reszta to już miły wieczór w towarzystwie dobrych znajomych. Dużo ciekawych i ważnych, potrzebnych rozmów…. . Ale gdyby nie “dziwny diagnosta” nie odebrałbym nawigacji i miałbym spore kłopoty na odnalezienie miejsca spotkania które uległo w międzyczasie zmianie. Innymi słowy doagnosta utrudniał a kurier ułatwił... . Spotkanie było nadzwyczaj owocne, miłe, i przyjemne. To nic, że wróciłem po północy… . Warto było. Wniosek: Nie należy polegac na swoim rozumie i nie złożeczyć na diagnostów, lecz przyjąć rzeczy takie jakie są w dziękczynieniu Bogu który troszczy się o “policzone na naszej głowie włosy”. Nawet jak nasz rozsądek każe narzekać i mieć pretensje do “diagnosty” który może chciał “w łapę” nalezy zachować spokój bo “Pan wszystko może” a mój rozsądek wobec jego rozsądku to jak mrówka i słoń. Wszystko było przeciw wyjazdowi do Wrocławia – już się łamałem aby to wszystko odwołać. Jednak upór sprawił, że warto było a Pan nawet dzień wczesniej kuriera “wysłał” z nawigacją abym mógł dojechać w kompletnie nieznany rejon Wrocławia…. . Pan współdziała we wszystkim dla dobra tych którzy Go miłują..... – taka jest prawda z tego dnia. :-))) Z tym, że walkę z samym sobą trza odbyć by konsekwentnie zrealizować to co się zaplanowało. Nawet wbrew “diagnoście”. p.s. Taki nie niedzielny wpis ale ni mogłem wobec tego wydarzenia przejśc obojętnie.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)