198
BLOG
Dzisiaj na Mszy byl czytany fragment z życia wzięty jak to Jezus powyganiał ze świątyni tych którzy szukali w niej nie Boga ale interesów. Obrazem “spłycenia “świątyni” jest wykoślawienie miłości pomiędzy mężczyzną i kobietą które ja sprowadza li tylko do współżycia trwającego kilka chwil i “zawężenia miłości” do tylko tego aktu. Przecież nie kocham swojej żony “swoim narządem” lecz kocham ją swoim secem, umysłem, wolą, czynem, itp. “Narządy” wszelki pomagają mi moją miłość urzeczywistnić w czyn i nie tylko jeden ale czyny za pomocą wszelkich narządów biorą swoje żródło z mojej miłości. A nigdy odwrotnie, że miłość bierze się z działania narządów… . Wydaje mi się. że podobnie jest z byciem świątynią Boga. NIe można powiedzieć, że kocha się Boga “chodzeniem do Kościoła” w niedzielę gdyż byłoby to podobne do kochania żony “tylko narządem” nie zaś swoim wnętrznem. Nie można “bycia WIerzącym” sprowadzić do jednej czynności – chodzenia do Kościoła…. . To nie, “chodzenie do Kościoła” werryfikuje moją świętość ale to jaki mam stosunk do Boga jako osoby w swoim wnętrzu, a więc w swoim umyśle, w swoim sercy, w swojej woli, w swoich pragnieniach, planach. Ta relacja do Boga w swoim wnętrzu rzuytuje na “jakość chodzenia do Kościoła”. Jeśli we mnie mieszka Bóg – jestem jego świątynią to moje zycie nabiera sensu, ma fundament na którym jest oparte i staje się ukierunkowane, przesycone sensem. Jeśli zaś światynię swojego wnętrza wypełnię jak w tej scenie przepędzenia kupców ze świątyni z ewangelii własnie “swoimi kalkulacjami, swoimi ideami” innymi słowy z mojej świątytni duszy uczynię “maszynkę do prywatnych biznesów” które z Bożym życiem nie mają nic wspónego to jestem podobny do tych kupców którzy “ukradli świątynię Bogu dla swoich prywatnych biznesów”. Wszyscy umrzemy i pozbawieni ciała ukarze się w pełni nasze wnętrze. To będzie “chwila prawdy” jaką świątynią byłem i jestem. czy świątynią Boga którą oczyścił “za życia” Jezus czy też będzie to miejsce inne… . A Jezus przy każdej spowiedzii czyni scenę podobną do tej z ewangelii: przepędzenie “kupców” ze świątyni mojej duszy i zaprowadza w niej ład. Najważniejszą refleksją dzisiejszego dnia dla mie dla mnie, jest to, że lęk przed Jezusem jest jak lęk przed wypędzeniem i powywracaniem “stołów jakie sobie w duszy poustawiałem”, które mają mi przynieść zyski i bogactwa dające “święty spokój”. I najważniejsze, to prawda o tym, że ON decyduje co kwalifikuje się do wypędzenia i powywracaia a co nie, nie ja sam.



Komentarze
Pokaż komentarze